poniedziałek, 9 lutego 2015

Kwiatowy tofurnik na zimno. Różano-lawendowy delikatny deser pod kokosową pierzynką.



Walentynki kojarzą mi się z podstawówką i kartkami podrzucanymi przez chłopaków do rękawów kurtek w szatni. Część naprawdę była i pozostanie anonimowa, część od kolegów, z którymi znałam się od kołyski i którym mamy kazały podesłać mi kartkę. Z reguły na takiej pocztówce widniał chłopiec całujący dziewczynkę lub dający jej różę. Kartka czarno-biała, a róża czerwona. Kicz w najlepszym wydaniu. 
Gimnazjum było buntownicze i oczywiście, jako małoletnie zbuntowane dziewczę bojkotowałam to święto. Podobnie w liceum, z tym, że wtedy chodziłam z chłopakiem, który pomimo umowy o nie świętowaniu Walentynek ZAWSZE dawał mi kartkę, a kiedy pytałam dlaczego to robi, tłumaczył, że koleżanki z klasy go pytają o to co mi dał i jakoś mu głupio powiedzieć, że nic. Nie rozumiałam, ale teraz karki te mają dla mnie szczególną wartość sentymentalną i leżą sobie w kartonie licealnym  w moim rodzinnym domu przewiązane wstążką. 

Do dnia dzisiejszego Walentynki nie funkcjonują w moim życiu. Nie wiem nawet jak miałabym je obchodzić. Kupić jakieś kiczowate ozdoby...? Obwiesić się sercami? Hmmm... Chyba na zawsze będzie to dla mnie tajemnicą.

Jednak, choć sama ich nie obchodzę, nie zamierzam uprzykrzać tego dnia tym, którzy chcą akurat czternastego lutego jakoś szczególniej uczcić życie, które wiodą z drugą osobą, okazać uczucia i zrobić coś wyjątkowego z ukochaną czy ukochanym. 

Myślę, że szczególnie doceniane jest samodzielne przygotowanie kolacji. Najlepiej z deserem. 
Jeżeli macie ochotę na coś nowego czy innowacyjnego to gorąco polecam mój tofurnik. Tofurnik na zimo, bo nadal nie mam niestety sprawnego piekarnika i nie mogę piec moich ukochanych drożdżowych wypieków. Jest pyszny i delikatny. Jeżeli będziecie przygotowywać go na imprezę, na której spędzi sporo czasu poza lodówką użyjcie o pół łyżeczki agaru więcej. 

A co z wodą różaną, która stanowi tak nieodłączny składnik tego cuda? Możecie znaleźć ją w sklepach z kuchnią świata, sklepach z żywnością orientalną, ze zdrowym jedzeniem, a ja nawet widziałam na półkach lokalnego Społem ostatnio. Oczywiście woda różna jest dostępna też w sklepach i na aukcjach internetowych. 
Ja używam jej głownie do słodyczy. Dodaję do domowych pralinek, wypieków i ciasta naleśnikowego na słodko. Świetne sprawdzi się w deserach z tapioki i nasion chia, a nawet pospolitą kaszkę manną może zamienić z niecodzienny deser. 


Suszona lawenda jest kolejnym składnikiem, który ja trzymam w słoiku między przyprawami i co roku suszę sobie kwiatostany tego ziela zebrane w ogrodzie moich rodziców. Lawendę można dostać z sklepach zielarskich i na stoiskach i sklepach z przyprawami. I tu możecie szukać jej w internetowych sklepach. Jeżeli nie uda Wam się jej dostać to nic nie szkodzi. Możecie ją pominąć, a ciasto będzie po prostu mniej kwiatowe. 
Przygotowując tofurnik sięgnęłam po domowej roboty konfiturę z płatków róż, którą dostałam od mojej starszej siostry. Ciasto ozdobiłam całymi płatkami zawartymi w konfiturze, posypałam suszoną lawendą i świeżymi liśćmi mięty. 
Konfitura z płatków róż jest dostępna w dobrze zaopatrzonych sklepach i supermarketach. 


Składniki na spód:
  • 1/2 szklanki daktyli bez pestek namoczonych w ciepłej wodzie przez 30 minut
  • 2 szklanki orzechów nerkowca
  • 1 łyżka wody różanej  
Nerkowce mielimy w młynku lub rozdrabniaczu. Podobnie daktyle. Mielimy je na pastę przy użyciu blendera. namoczone daktyle i dodajemy rozdrobnione nerkowce. Miksujemy razem. Dodajemy wodę różaną. Masa musi być stała, ale dać się ugniatać jak plastelina. Jeżeli jest zbyt sucha dodajemy odrobinę wody i oleju. Przygotowaną nerkowcowo-daktylową masą wykładamy wyłożoną papierem do pieczenia tartownicę lub tortownicę. Wyrównujemy palcami, aby równomiernie pokryła dno. Wkładamy do lodówki. 

Składniki na masę tofrunikową: 
  • 500 g tofu naturalnego 
  • skórka otarta z jednej cytryny 
  • sok z 1 - 1 i 1/2 cytryny ( w zależności od wielkości i soczystości owocu) 
  • 2 łyżki wody różnej 
  • 400 ml mleka roślinnego niesłodzonego 
  • 3/4 szklanki cukru ( można zastąpić wybranym słodem) 
  • 1 mała łyżeczka suszonej lawendy 
  • 1 łyżeczka agaru 
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią 
Dodatkowo:
  • 200 ml schłodzonego mleka kokosowego 
  • 1 łyżeczka cukru pudru 
Tofu, sok z cytryny, skórkę z cytryny oraz wodę różną umieszczamy w misce i miksujemy przy użyciu blendera, tak aby uzyskać możliwie najgładszą masę. Im lepiej, tym delikatniejszy będzie nasz tofurnik. 
Mleko, cukier, cukier waniliowy, lawendę i agar umieszczamy w garnku i gotujemy na małym ogniu. W chwili, gdy zacznie wrzeć wyłączamy i dodajemy do zmiksowanego tofu. Robimy to stopniowo, cały czas mieszając przy użyciu blendera.  
Powstałą masę przelewamy na przygotowany wcześniej spód. Chłodzimy i czekamy aż stężeje. Wkładamy do lodówki i chłodzimy. 
Z gęstej części mleka kokosowego i cukru pudru przygotowujemy "śmietankę" kokosową, którą smarujemy wierzch tofurnika. 

Zdobimy konfiturą różaną, odrobiną roztartej lawendy i świeżymi liśćmi mięty. 
A teraz do lodówki i chłodzimy co najmniej godzinę. 
Smacznego. 



Jeżeli podoba Ci się mój blog zapraszam na jego facebookową stronę, gdzie regularnie aktualizuję posty. 
Będzie mi niezmiernie miło, jeżeli oddasz smsowy głos na moją stronę w konkursie Blog Roku 2014 i pomożesz mi spełnić jedno z moich marzeń, czyli wygrać warsztaty kulinarne u Jamiego Olivera. 

Wystarczy, że wyślesz SMS pod numer 7122 o treści E11298. 
Cena SMSa to 1,23 zł, a cały dochód powędruje dla dzieciaków z Fundacji Dzieci Niczyje!
Podwójnie dziękuję za wsparcie! 

Głosować można tylko do jutra, do 10.02 do godziny 12:00. 



16 komentarzy:

  1. Bardzo pięknie wygląda i pewnie też niesamowicie smakuje:) Nie robiłam jeszcze sernika z tofu , najwyższa pora spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie robiłaś to spróbuj koniecznie. Zacznij od tych na zimno, a potem przerzuć się na pieczone ;)

      Usuń
  2. Jaki on musi być cudowny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. ja Walentynek nie obchodzę, ale taki tofurnik dla siebie to chętnie zrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja to go widzę latem na moim stole :) Dlatego zapisuję przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś we Wro taka plucha, że ja za to mam wrażenie, że do lata jeszcze lata świetlne :>

      Usuń
  5. Coraz piękniejsze zdjęcia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa ostatnie nie są mojego autorstwa i są zrobione dużo lepszym aparatem niż mój ;)

      Usuń
  6. Witam
    Nie mam pojęcia dlaczego,ale jak zobaczyłem Twój torcik na zdjęciu, od razu skojarzył mi się z ciepłą wiosną czy latem. Może właśnie mi brakuje mi troszkę kolorków i jasności wśród tych szarych dni. Wygląda naprawdę smakowicie i na pewno taki jest. Przepis jak dla mnie troszkę skomplikowany, ale może moja dziewczyna jakoś sobie da radę. Z tego powodu oczywiście zagłosuję na tego bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie i postaram się, aby kolejne przepisy były prostsze! Pozdrawiam Was oboje! :)

      Usuń
  7. Bardzo pociągający tofurnik :) Pysznie wygląda!

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej Maddy! Bardzo zainteresowały mnie suszone kwiaty lawendy. Moi rodzice tez maja je na ogrodku i choc nigdy o tym nie pomyslałam, zeby wykorzystać je do celów kulinarnych w tym roku chyba sie skuszę, jak widzę Takie pyszności!! Mogłabyś napisać cos wiecej o suszeniu tych kwiatostanów? pzdr,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sezonie do jedzenie np. ciasta na pierogi, do drożdżowego czy na naleśniki dodaję świeże kwiaty. Suszenie jest proste. Ścinaj kwiaty tuż nad liśćmi, w chwili gdy pączki się otwierają i pokazują się kolorowe kwiaty. Zbieraj w pęczki, które zwiąż gumką, która będzie elastycznie dostosowywać, gdy będzie wysychać. Bukiety susz przez 7-10 dni, a następnie ułóż na papierze do pieczenia lub ręczniku kuchennym wysuszone wiązki i zawiń je delikatnie w rulon. Następnie tocz rulon po stole, tak jakbyś wałkowała ciasto. W ten sposób bezpiecznie oddzielisz pączki kwiatu od łodyżek, bez ich rozkruszenia. Pączki włóż do szczelnie zamykanego słoiczka. Dodawaj do czego tylko wymyślisz :)

      Usuń
  9. Ciekawe przepisy :) Obserwuję :) http://tolerancyjna92.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten tofurnik wygląda tak smakowicie, że mimo, że właśnie skończyłam obiad, to aż mi ślinka pociekła ;) super przepis, będę się musiała skusić na spróbowanie :)

    OdpowiedzUsuń