wtorek, 24 listopada 2015

Nowy adres: www.hello-morning.org


W lutym 2015 blog Hello Morning przeniósł się pod nowy adres: 
www.hello-morning.org 
Jeżeli szukacie roślinnych, kuchennych inspiracji to koniecznie zaglądajcie na moją nową stronę, która jest kontynuacją tego, co robiłam tutaj przez ponad 5 lat.
Aktualizacji szukacie również pod adresami:
https://www.facebook.com/maddy.hello.morning/
https://instagram.com/maddy_hellomorning/
snapchat: hello-morning

Do zobaczenia! 

piątek, 26 czerwca 2015

Przygotować ten truskawkowy mus to ... mus!

Tej wiosny i lata po porostu oszalałam na punkcie tego prostego musu z truskawek, daktyli i nasion chia! Przygotowuje się go byłyskawicznie, a stanowi cudowne śniadanie w  czerwcowe poranki.
Po przepis i kilka rad na temat śniadań zapraszam pod nowy adres bloga - KLIK


wtorek, 23 czerwca 2015

Bo kogo nie ucieszyłoby zielone smoothies z jarmużem?

Co powicie na taki zielony koktajl? U mnie często gości właśnie ta kombinacja i zawsze się sprawdza. Przygotowany przy pomocy Vitamixa jest gładki, jak marzenie...
Po przepis zapraszam na nową stronę bloga Hello Morning - KLIK!


czwartek, 18 czerwca 2015

Kremowa potrawka z jarmużu i orzechów nerkowca na indyjską modłę.

Jeżeli nie macie jeszcze dość jarmużu, a na pewno nie macie, bo to cudowne warzywo i coraz bardziej powszechne to zapraszam na bloga pod nowym adresem www.hello-morning.org na pyszny obiad z jego udziałem! 




wtorek, 16 czerwca 2015

Wegańskie drożdżówki z rabarbarem i marcepanem pod niezwykłą kruszonką.

Nim się obejrzymy rabarbar pójdzie w zapomnienie. Na stół wkroczą kolejne warzywa i owoce sezonowe, ale zanim to nastąpi zachęcam do upieczenia poczciwych drożdżówek nadziewanych rabarbarem i marcepanem z niezwykłą kruszonką! 
Pyszotka! 

Przepisu na te pyszne ciacha szukajcie u mnie na blogu. ZAPRASZAM POD NOWY ADRES! 


niedziela, 14 czerwca 2015

czwartek, 11 czerwca 2015

Pieczone szparagi, marchewki i rzodkiewki z kalafiorowym sosem Alfredo!

Szparagi niebawem znikną, zastąpią je kolejne warzywa sezonowe, a tymczasem zachęcam do przygotowania sobie takiego lunchu, obiadu czy kolacji. 
Pieczone, wiosenne warzywa z pysznym kalafiorowym sosem Alfredo! 
Mniam.
Po przepis zapraszam na moją nową stronę pod tym samym tytułem: HELLO MORNING! (klilk) 




środa, 10 czerwca 2015

Daktylowo-imbirowe batoniki z amarantusem i masłem orzechowym

Batoniki, które prezentuję w dzisiejszym poście zachwyciły mnie totalnie. Są jednymi z lepszych, jakie jadałam w całym swoim życiu. Po prostu pyszne.
Mam nadzieję, że tym przepisem zacznę na blogu małą batonową przygodę i jeszcze opublikuję dla Was niejeden przepis na taką zdrową przekąskę. 

Przepis znajdziecie na nowej stronie Hello Morning, na którą serdecznie zapraszam! 



wtorek, 9 czerwca 2015

Warsztaty Kuchni Roślinnej we Wrocławiu.


Kochani! Zapraszam na kolejne warsztaty kuchni roślinnej, które będę mieć przyjemność poprowadzić już w najbliższą sobotę - 13.06. o godzinie 11:00 w Centrum Inicjatyw Wszelkich Zakrzowska 29 we Wrocławiu. Jeżeli jesteście zainteresowani udziałem to zapraszam do kontaktowania się z biurem Zakrzowskiej: biuro@zakrzowska29.pl .
Koszt to 100zł/os.
Termin zgłaszania uczestnictwa -  11.06.2015

Pyszne jedzeni i dobra zabawa gwarantowana.
Menu ( może ulec modyfikacji ze względu na liczbę uczestników_czek oraz pogodę;)):
- włoska polenta z suszonymi pomidorami i pietruszką podawana na liściach rukoli z salsą verde
- surówka z botwinki z owocami i prażonymi ziarnami
- indyjski dahl z ryżem jaśminowym
- "pizza" hummus ze świeżego bobu
- kotleciki z tempehu naturalnego i orzechów nerkowca z w sosie pomidorowym
- tofurnik na zimo z rabarbarowym kremem na wierzchu
- brownie z ciecierzycy z melasą karobową i malinami
- wegańską wersję słynnego deseru Eton Mess, czyli bezy, truskawki i bita śmietana w pucharku
- różowy warzywno-owocowy koktajl
ZAPRASZAM! :)

niedziela, 7 czerwca 2015

Granola z czerwonej soczewicy i płatków owsianych! :)

Wczoraj na śniadanie proponowałam pyszną "jajecznicę" z ciecierzycy. Dziś dla odmiany zdradzam recepturę na pyszną domową granolę z czerwoną soczewicą i  innymi dobrami. Opcjonalnie słodzona syropem z agawy, syropem klonowym lub zwyczajnie - cukrem.

Przepis znajduje się na blogu Hello Morning pod nowym adresem.
KLIK


sobota, 6 czerwca 2015

piątek, 10 kwietnia 2015

środa, 1 kwietnia 2015

wtorek, 31 marca 2015

Pesto z czerwonej kapusty! A kto mi zabroni?





Pesto z czerwonej kapusty brzmi kontrowersyjnie, ale smakuje zaskakująco dobrze. Polecam bardzo serdecznie. Idealny przepis na zapracowanych i tych, którzy nie lubią przesiadywać w kuchni, a cenią sobie oryginalne i proste dania. 

Przepis pod nowym adresem: www.hello-morning.org 

poniedziałek, 30 marca 2015

Druga edycja warsztatów kuchni roślinnej z Hello Morning we Wrocławiu. Temat: Wiosennie, kolorowo, piknikowo.


Z największą przyjemnością zapraszam na drugą - kwietniową edycję warsztatów kuchni roślinnej, którą przeprowadzę dla Was we Wrocławiu w Centrum Inicjatyw Wszelkich - Zakrzowska 29. Poprzednia  - marcowa edycja była tak udana, że postanowiliśmy wspólnie kontynuować cykl warsztatów ( WIĘCEJ INFORMACJI). Tym razem przybliżę Wam potrawy, które pełne są kolorów i wiosny. Dania i przekąski idealne na piknik, wyprawę w plener z przyjaciółmi czy rodziną.
Kiedy dostałam propozycję poprowadzenia warsztatów w Zakrzowska 29 po raz pierwszy byłam zachwycona. Moja codzienna praca, którą UWIELBIAM polega na pracy z ludźmi. Daje mi 1000 % satysfakcji. Dlaczego więc z moim hobby mam zamykać się w swojej małej kuchni albo przestrzeni bloga? Dlaczego nie wyjść ze swoim doświadczeniem do ludzi?
Okazało się, że szkoła roślinnego gotowanie jest wspaniałą i satysfakcjonującą przygodą. Zabawą, nauką i szansą poznania wspaniałych ludzi.
Podczas warsztatów dzielę się z uczestnikami wiedzą praktyczną, przydatną w kuchni roślinnej w ogóle, a nie tylko przy przygotowywaniu wybranych przeze mnie dań. Zdradzam moje ulubione triki i patenty, które wykorzystuję na co dzień. Przybliżam składniki i przyprawy, o których wielu uczestników ma szansę usłyszeć po raz pierwszy. Otwieranie przed  nimi drzwi do kuchni roślinnej sprawia mi mnóstwo przyjemności i satysfakcji.
Uwielbiam uczyć i dzielić się swoim niemałym kulinarnym doświadczeniem.
Zapraszam na warsztaty!
Menu warsztatowe:
Wytrawnie:
- szpinakowe burgery ( kotlet + bułka + dodatki)
- chrupiące spring rollsy z sosem orzechowym
- szaszłyki z tempehu
- botwinka, czyli znany chłodnik w wersji wegańskiej
- pesto z czerwonej kapusty
- surówka z kaszą orkiszową
oraz inne
Słodko:
- kruche ciastka z rozmarynem i groszkami czekoladowymi
- karobowa tapioka z owocami
- zielone smoothie
- cupcaksy "pinacolada"
Data:12.04.
Godzina: 14:00-17:30
Cena: 100 zł/os.
Zapisy: biuro@zakrzowska29.pl

sobota, 28 marca 2015

Wegańska baba drożdżowa pomarańczowa-rozmarynowa.


Przepis na  pyszną babkę, w której znajdziecie rozmaryn, pomarańczę, żurawinę i płatki migdałowe
na mojej nowej stornie, kontynuacji moich poczynań tutaj. 



środa, 11 marca 2015

Idealnie chrupiące wegańskie gofry.



Kto nie lubi gofrów ręka w górę... Tak myślałam. Gofry są dobre na wszystko i na każdy niemal posiłek, bo na obiad czy kolację możemy zjeść je w wersji wytrawnej. 
Ja najbardziej lubię taką klasyczną - na słodko. Na śniadanie lub kolację. Idealnie! <3 nbsp="" p="">

Przepis znajdziecie pod nowym adresem bloga - HELLO MORNING - www.hello-morning.org

Polecam! 

poniedziałek, 9 marca 2015

Pyszne wegańskie pulpety. Z tempehu i nerkowców.


Tytułowe pulpety są tak pyszne, a przy tym wartościowe i urocze, że żal ich nie przygotować? Chcecie przepis na najpyszniejsze wegańskie pulpety? Idealne z sosem pomidorowym i makaronem spaghetti? 
Zapraszam pod nowy adres mojego bloga Hello Morning! Przepis już tam jest! 



niedziela, 1 marca 2015

Warsztaty kuchni roślinnej we Wrocławiu. Temat wiodący „Wegańska Wielkanoc”.


Wszystkich z Was, którzy chcieliby nauczyć się czegoś więcej na temat kuchni wegańskiej, dowiedzieć się, jak ja to robię, spotkać się z innymi pasjonatami smacznego roślinnego jedzenia i otrzymać trochę cennych rad, jak przygotować wegańską Wielkanoc, zapraszam 15.03.2015 do Wrocławia, gdzie poprowadzę warsztaty gotowania.
W menu znajdziecie m.in.:
- wytrawne cupcaki, jak z bajki
– pasta „bezjajeczna”
– aromatyczny pasztet z zielonej soczewicy z sosem chrzanowo-żurawinowym
– majonez roślinny
– sałatka z pieczonych warzyw
Słodkie:
– wegański sernik na zimno
– surowy mazurek
– babka drożdżowa/ babeczki drożdżowe z pomarańczą i rozmarynem
Wszystkie najważniejsze informacje, regulamin warsztatów i zapisy kierujcie na maila:
biuro@zakrzowska29.pl
Czas: 15.03.2015
Miejsce: Zakrzowska 29, Wrocław
Godzina: 14:30 – 18:00
Koszt 100 zł/osoba

sobota, 21 lutego 2015

Fałszywa zupa pomidorowa.



Idzie wiosna, idą zmiany. Również u mnie. Powoli wycofuję się z bloga pod adresem www.mniammniamvege.blogspot.com i od dziś Hello Morning przeprowadza się pod bardziej adekwatny do nazwy adres www.hello-morning.org. 
Będę jeszcze publikować tutaj zdjęcie dań z odnośnikiem do przepisu na nowej stornie, aby dać Wam czas do przyzwyczajenia się do tej rewolucji. 
Sama trochę się boję, bo od ponad pięć lat tworzę blog na tej platformie, ale chyba czas zrobić jakiś krok naprzód i spróbować się rozwinąć. 
Zaglądajcie, więc pod nowy adres, zostawiajcie komentarze i linkujcie. 

Zapraszam na zupę. Fałszywą zupę pomidrową.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Marchewkowo-pomidorowo-pomarańczowa zupa krem z kuminem.

W ogródkach na wrocławskim Biskupinie podczas spacerów z Malaiką coraz częściej wypatruję przebiśniegów. Tych samych, które pojawiały się w wierszykach w elementarz w przedszkolu i podstawówce. Te, o których ostatnio pisała nawet Gazeta Wrocławska. Cóż, wszyscy czekamy na wiosnę. 





Wychowałam się na wsi, gdzie prawie każdy miał swój ogródek i kolejno wychodzące wiosenne kwiaty zawsze były dla mnie ważnym znakiem, że robi się lepiej, bo cieplej. Milej, słoneczniej, fajniej. I do wakacji już nie tak daleko. 
Kwiaty oznaczają, że coś się w przyrodzie dzieje, bo coś drgnęło i wiosna próbuje się przebić do atmosfery, a ja wyczekuję jej zniecierpliwiona, bo zapowiada się być dla mnie niesamowita. 


Póki co jednak, nadal marznę i nie mam ochoty na dłuższe włóczenie się po okolicy. W związku z tym, że zima wraca jak bumerang i dni na przemian są ciepłe i przenikliwie zimne, wciąż często sięgam po zupy i nawet, kiedy jadam w knajpach wolę posilić się jakimś pysznym kremem niż czymkolwiek innym.

Zupy dobrze się przygotowuje, bo zazwyczaj wystarcza nam do tego jeden garnek, W dodatku można przygotować je dzień wcześniej i z powodzeniem, bez straty, a często nawet z zyskiem dla smaku odgrzać, kiedy wraca się z pracy.


Dziś częstuję niecodzienną zupą, całkiem wykwintną, a jednocześnie stworzoną z prostych składników, po które możemy wyjść do sklepu koło domu lub  zwykłego dyskontu. Kto powiedział, że wykwintnie musi znaczyć drogo? Kto powiedział, że wegańskie jedzenie musi się zawierać składniki, z których połowa nazw brzmi jak żywcem wyjęta z  chińskiego? Nie musi. 
Przygotowując różne materiały, prezentacje przeglądam z uwagą menu najbardziej cenionych roślinnych restauracji na świecie. W większości przypadków ich dania bazują na sezonowych, lokalnych i prostych składnikach. Tutaj bardziej liczy się umiejętność łączenia i tworzenia nowego z czegoś, co znane nam jest od dawna.
Chciałabym, aby na moim blogu wśród wyszukanych przepisów przeważały te, które  pomimo oryginalności wcale nie są skomplikowane i drogie. Choć czasami zaszaleję z jakiś daniem to jednak wolałabym przygotowywać dla Was coś, na co składniki możecie nabyć w jednym sklepie, zamiast latać po całym mieście w poszukiwaniu produktów. 

Wracając do mojej zupy... Jest pyszna, prosta i smaczna, a jednak niezwykła. Ni to marchewkowa, ni to pomarańczowa, ni to pomidorowa.
Nie jest to pierwsza owocowo-warzywna zupa, którą proponowałam na blogu. Jesienią pojawiła się zupa z dyni piżmowej z jabłkami i cydrem i aromatycznym rozmarynem. Inną znaną z bloga opcją jest zupa krem z buraków i malin, którą moja Mama przygotowuje na Wigilię. 


Składniki:
  • 1 biała cebula, obrana i posiekana w kostkę 
  • 2/3 szklanki świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy
  • 500 -600 g marchewki, obranej i pokrojonej w krążki
  • 1 płaska łyżka mielonego kuminu 
  • 3 szklanki wody
  • 3 listki laurowe 
  • 2 puszki krojonych pomidorów 
  • skórka starta z jednej pomarańczy 
  • 1 płaska łyżka  soli
  • pieprz do smaku
  • świeża kolendra lub pietruszka do posypania 
W garnku umieść cebulę,marchew, kumin, liście laurowe, sok pomarańczowy i wodę. Przykryj i doprowadź do wrzenia. Zmniejsz ogień i gotuj do czasu, aż marchewki będą miękkie, czyli około 15 minut. Dodaj pomidory z puszki wraz z sokiem, skórkę pomarańczową. Doprowadź do wrzenia. Posól i gotuje na małym ogni bez pokrywki przez około 20 minut. Wyciągnij liście laurowe i zmiksuj przy użyciu blendera. Dopraw do smaku świeżo mielonym pieprzem, ewentualnie odrobiną soli. 
podawaj posypane kolendrą lub natką. 


piątek, 13 lutego 2015

Tofucznica. Przepis podstawowy.



Tofucznica to klasyk gatunku. Robię ją odkąd przeszłam na weganizm, przygotowuję ją od początku prowadzenia tego bloga. Pojawiła się tu już w 2009 roku w wersji z porem, pieczarkami i pomidorami. Za to bez soli Kala Namak, o której wówczas nie miałam bladego pojęcia, choć już od kilku lat stosuję ją z powodzeniem w roślinnych majonezach, pastach bezjajecznych, omletach i oczywiście tłucznicach. 
Jesienią minionego roku zaproponowałam Wam wersję z dynią Hokkaido, która jest przepyszna, ale niestety dyni pod rękę zawsze nie mamy, więc nie jest to przepis uniwersalny.
Najlepsze tofucznice wychodzą mi, kiedy robię je ot tak - na oko. Bardzo trudno jest spisać przepis, który będzie na tyle idealny, aby przypasować każdemu i zachwycić nim odmienne przecież podniebienia i gusta. 
Dlatego dziś wysyłam w przestrzeń internetu wersję podstawową. Nie ma tu ani grzybów (pieczarek, kurek, boczniaków), ani warzyw, takich jak cukinie, pomidory czy papryka. Nie ma tu szpinaku, jarmużu czy kolendry. Nie ma też awokado, dyni, bakłażana i bazylii. 
Tofucznica jest prosta, niewymagająca i pyszna sama w sobie. Co do niej dodacie do Wasza sprawa. Możecie zjeść ją tak, jak ja - ze szczypiorkiem. Możecie dodać wymienione przeze mnie wyżej składniki. Od wyboru do koloru. Niemniej - SMACZNEGO! 



Składniki :

  • 1 biała, średniej wielkości cebula, obrana i pokrojona w piórka 
  • 250 g tofu naturalnego 
  • 1/4-1/2 łyżeczki czarnej soli Kala Namak
  • 1/4-1/2 łyżeczki kurkumy 
  • 1 łyżka płatków drożdżowych 
  • świeżo mielony pieprz 
  • 3 łyżki oleju z pestek winogron 
  • 2 łyżki wody 
  • posiekany szczypiorek, pomidory, pieczywo do podania 
Tofu rozdrobnij widelcem lub przy pomocy praski do ziemniaków. Wymieszaj z czarną solą i odstaw. Na patelni rozgrzej olej. Wrzuć cebulę i zeszklij. Następnie wsyp kurkumę i wymieszaj. Smaż razem przez około 1-2 minuty, mieszając i uważając, aby się nie przypaliła. Wlej 2 łyżki wody i podgrzewaj chwilę, aby nadmiar odparował. Wsyp tofu z solą Kala Namak i wymieszaj dokładnie. Tak, aby nabrało żółtej barwy. Smaż razem z cebulką przez 2-3 minuty, mieszając raz po raz. Na koniec wsyp płatki drożdżowe i porządnie wymieszaj. Smaż koleje 2-3 minuty. Przypraw do smaku świeżo mielonym pieprzem. Podawaj ze świeżymi warzywami, pełnoziarnistym pieczywem, posypane szczypiorkiem


poniedziałek, 9 lutego 2015

Kwiatowy tofurnik na zimno. Różano-lawendowy delikatny deser pod kokosową pierzynką.



Walentynki kojarzą mi się z podstawówką i kartkami podrzucanymi przez chłopaków do rękawów kurtek w szatni. Część naprawdę była i pozostanie anonimowa, część od kolegów, z którymi znałam się od kołyski i którym mamy kazały podesłać mi kartkę. Z reguły na takiej pocztówce widniał chłopiec całujący dziewczynkę lub dający jej różę. Kartka czarno-biała, a róża czerwona. Kicz w najlepszym wydaniu. 
Gimnazjum było buntownicze i oczywiście, jako małoletnie zbuntowane dziewczę bojkotowałam to święto. Podobnie w liceum, z tym, że wtedy chodziłam z chłopakiem, który pomimo umowy o nie świętowaniu Walentynek ZAWSZE dawał mi kartkę, a kiedy pytałam dlaczego to robi, tłumaczył, że koleżanki z klasy go pytają o to co mi dał i jakoś mu głupio powiedzieć, że nic. Nie rozumiałam, ale teraz karki te mają dla mnie szczególną wartość sentymentalną i leżą sobie w kartonie licealnym  w moim rodzinnym domu przewiązane wstążką. 

Do dnia dzisiejszego Walentynki nie funkcjonują w moim życiu. Nie wiem nawet jak miałabym je obchodzić. Kupić jakieś kiczowate ozdoby...? Obwiesić się sercami? Hmmm... Chyba na zawsze będzie to dla mnie tajemnicą.

Jednak, choć sama ich nie obchodzę, nie zamierzam uprzykrzać tego dnia tym, którzy chcą akurat czternastego lutego jakoś szczególniej uczcić życie, które wiodą z drugą osobą, okazać uczucia i zrobić coś wyjątkowego z ukochaną czy ukochanym. 

Myślę, że szczególnie doceniane jest samodzielne przygotowanie kolacji. Najlepiej z deserem. 
Jeżeli macie ochotę na coś nowego czy innowacyjnego to gorąco polecam mój tofurnik. Tofurnik na zimo, bo nadal nie mam niestety sprawnego piekarnika i nie mogę piec moich ukochanych drożdżowych wypieków. Jest pyszny i delikatny. Jeżeli będziecie przygotowywać go na imprezę, na której spędzi sporo czasu poza lodówką użyjcie o pół łyżeczki agaru więcej. 

A co z wodą różaną, która stanowi tak nieodłączny składnik tego cuda? Możecie znaleźć ją w sklepach z kuchnią świata, sklepach z żywnością orientalną, ze zdrowym jedzeniem, a ja nawet widziałam na półkach lokalnego Społem ostatnio. Oczywiście woda różna jest dostępna też w sklepach i na aukcjach internetowych. 
Ja używam jej głownie do słodyczy. Dodaję do domowych pralinek, wypieków i ciasta naleśnikowego na słodko. Świetne sprawdzi się w deserach z tapioki i nasion chia, a nawet pospolitą kaszkę manną może zamienić z niecodzienny deser. 


Suszona lawenda jest kolejnym składnikiem, który ja trzymam w słoiku między przyprawami i co roku suszę sobie kwiatostany tego ziela zebrane w ogrodzie moich rodziców. Lawendę można dostać z sklepach zielarskich i na stoiskach i sklepach z przyprawami. I tu możecie szukać jej w internetowych sklepach. Jeżeli nie uda Wam się jej dostać to nic nie szkodzi. Możecie ją pominąć, a ciasto będzie po prostu mniej kwiatowe. 
Przygotowując tofurnik sięgnęłam po domowej roboty konfiturę z płatków róż, którą dostałam od mojej starszej siostry. Ciasto ozdobiłam całymi płatkami zawartymi w konfiturze, posypałam suszoną lawendą i świeżymi liśćmi mięty. 
Konfitura z płatków róż jest dostępna w dobrze zaopatrzonych sklepach i supermarketach. 


Składniki na spód:
  • 1/2 szklanki daktyli bez pestek namoczonych w ciepłej wodzie przez 30 minut
  • 2 szklanki orzechów nerkowca
  • 1 łyżka wody różanej  
Nerkowce mielimy w młynku lub rozdrabniaczu. Podobnie daktyle. Mielimy je na pastę przy użyciu blendera. namoczone daktyle i dodajemy rozdrobnione nerkowce. Miksujemy razem. Dodajemy wodę różaną. Masa musi być stała, ale dać się ugniatać jak plastelina. Jeżeli jest zbyt sucha dodajemy odrobinę wody i oleju. Przygotowaną nerkowcowo-daktylową masą wykładamy wyłożoną papierem do pieczenia tartownicę lub tortownicę. Wyrównujemy palcami, aby równomiernie pokryła dno. Wkładamy do lodówki. 

Składniki na masę tofrunikową: 
  • 500 g tofu naturalnego 
  • skórka otarta z jednej cytryny 
  • sok z 1 - 1 i 1/2 cytryny ( w zależności od wielkości i soczystości owocu) 
  • 2 łyżki wody różnej 
  • 400 ml mleka roślinnego niesłodzonego 
  • 3/4 szklanki cukru ( można zastąpić wybranym słodem) 
  • 1 mała łyżeczka suszonej lawendy 
  • 1 łyżeczka agaru 
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią 
Dodatkowo:
  • 200 ml schłodzonego mleka kokosowego 
  • 1 łyżeczka cukru pudru 
Tofu, sok z cytryny, skórkę z cytryny oraz wodę różną umieszczamy w misce i miksujemy przy użyciu blendera, tak aby uzyskać możliwie najgładszą masę. Im lepiej, tym delikatniejszy będzie nasz tofurnik. 
Mleko, cukier, cukier waniliowy, lawendę i agar umieszczamy w garnku i gotujemy na małym ogniu. W chwili, gdy zacznie wrzeć wyłączamy i dodajemy do zmiksowanego tofu. Robimy to stopniowo, cały czas mieszając przy użyciu blendera.  
Powstałą masę przelewamy na przygotowany wcześniej spód. Chłodzimy i czekamy aż stężeje. Wkładamy do lodówki i chłodzimy. 
Z gęstej części mleka kokosowego i cukru pudru przygotowujemy "śmietankę" kokosową, którą smarujemy wierzch tofurnika. 

Zdobimy konfiturą różaną, odrobiną roztartej lawendy i świeżymi liśćmi mięty. 
A teraz do lodówki i chłodzimy co najmniej godzinę. 
Smacznego. 



Jeżeli podoba Ci się mój blog zapraszam na jego facebookową stronę, gdzie regularnie aktualizuję posty. 
Będzie mi niezmiernie miło, jeżeli oddasz smsowy głos na moją stronę w konkursie Blog Roku 2014 i pomożesz mi spełnić jedno z moich marzeń, czyli wygrać warsztaty kulinarne u Jamiego Olivera. 

Wystarczy, że wyślesz SMS pod numer 7122 o treści E11298. 
Cena SMSa to 1,23 zł, a cały dochód powędruje dla dzieciaków z Fundacji Dzieci Niczyje!
Podwójnie dziękuję za wsparcie! 

Głosować można tylko do jutra, do 10.02 do godziny 12:00.