poniedziałek, 20 stycznia 2014

Vegan Movie Lunch # 14




Z niemal dziką satysfakcją zapraszam w imieniu swoim, jak i całej gotującej załogi, na kolejny Vegan Lunch w wykonaniu Vegan Hooligan Crew. Trudno mi uwierzyć, ale robię to już po raz 14-sty... Czuję się, jak weteranka tej inicajtywy. ;) 
Tym razem nie zabierzemy Was w kulinarną podróż w wybrany zakątek świata, jak miało to miejsce zazwyczaj, ale poczęstujemy daniami inspirowanymi kinem, filmami, kreskówkami, a nawet serialami. Oczywiście będą to ich wegańskie odpowiedniki. Inspiracji nam nie brakuje, menu jest niemal całkowicie dopięte, zatem szykujcie się na niezapomnianą wegańską ucztę. 


Uwaga!!! 


1. Jak zawsze wspieramy zacne inicjatywy. 

- Na bramce zbierać będziemy przybory szkolne, plastyczne, gry, zabawki i ubrania dla podopiecznych Siostrzanej Inicjatywy Społecznej. 

- Dochód z lunchu przeznaczymy na wsparcie fundacji Animal Security 


2. Jak zawsze każdy, kto przyniesie własny talerz i sztućce (nóż, widelec, łyżka), otrzyma od nas na "bramce" słodki upominek. Prosimy, aby możliwie każdy przyniósł własne naczynia, ponieważ zapewniamy tylko ograniczoną ilość jednorazówek. Mamy natomiast do dyspozycji miseczki wielokrotnego użytku. :) 

Miejsce: Klubokawiarnia Meskalina, Poznań 
Dzień: 02.02.2014
Start: 13:30
Wjazd: 17 zł

Menu ( może jeszcze ulec niewielkim modyfikacjom):

Konkrety:

- Spaghetti z pulpetami z filmu "Zakochany Kundel" 
- Smażone pomidory z filmu "Smażone zielone pomidory" 
- Gnocchi z  filmu "Ojciec Chrzestny" 
- Zupa porowa z filmu "Bridget Jones" ( jeden gar 10 l) 
- Frytki z majonezem z flimu "Pulp Fiction" 
- Pizza z serialu "Żółwie Ninja" 
- Naleśniki kawowe z pikantnym farszem z filmu"Uczta Babette"
- Kanapka z filmu "Kiedy Harry poznał Sally"
- Burger Popeye'a  - szpinakowy - inspirowane kreskówką - "Popeye"
- Lambasy, chleb elfów z "filmu " Władca pierścieni" 
- Sałatka "sushi", inspirowana filmem "Sex w wielkim mieście" 
- Marchewkowa surówka Królika Bugsa, inspirowana wiadomą postacią z kreskówki 

Słodkie:

- Rachatłukum z filmu " Opowieści z Narnii"  
- Strudel jabłkowy z filmu "Bękarty wojny" 
- Brownies z filmu "Czekolada" 
- Ciasto wiśniowe z serialu "Twin Peaks" 
- Cupcakes z serialu "Two broke girls" 




Gwarantujemy: 
I. Pyszne wegańskie jedzenie 
II. Najlepszą atmosferę!

Do zobaczenia!!!

poniedziałek, 13 stycznia 2014

Sos pieczarkowy w tempehem i "śmietanką" słonecznikową.

Jeżeli przechodząc na weganizm myśleliście, że będziecie już do końca życia jeść tylko ryż z warzywami to przepis na dzisiejsze danie jest właśnie dla Was. Otóż mamy ryż. A nawet ryż z sosem. Jednak zdecydowanie innym, niż warzywny. 
Taki obiad wbrew pozorom nie jest pracochłonny i czasochłonny, o ile nie zapomnimy wcześniej zamoczyć ziaren słonecznika w wodzie. Jest lekki i zdrowy. Przypadnie do gustu tradycjonalistom i fanom sosów śmietanowych, ale również tym, którzy wciąż szukają nowych smaków, nowych produktów i ciekawych kulinarnych rozwiązań. 
Poza tempehem, nie ma tu niczego wyszukanego. A tempeh robi się coraz bardziej popularny, coraz łatwiej dostępny i przyznaję się, że ja jestem jego psychofanką... :) Trochę.


Składniki:
  • 1/2 szklanki ziaren słonecznika, namoczonych w szklance wody przez 5-6 godz.
  • 3/4 szklanki wody
  • 1/2 łyżeczki cukru trzcinowego 
  • 3 łyżeczki oleju
  • 200 g tempehu, pokrojonego w 1/2 cm kostkę
  • 200 g pieczarek, pokrojonych 1/2 cm plasterki 
  • 1 biała cebula, posiekana w kostkę 
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 szklanki warzywnego bulionu
  • 1 szklanka "śmietanki" słonecznikowej 
  • 1 łyżka octu balsamicznego białego
  • sól i pieprz do smaku
  • posiekana natka pietruszki do posypania 
Zaczynamy od przygotowanie śmietanki słonecznikowej. Do kielicha blendera wsypujemy odsączone ziarna słonecznika i przepłukane, wlewamy 1/2 szklanki wody i miksujemy na najwyższych obrotach. Dodajemy pozostałą wodę i cukier. Miksujemy blenderem do czasu otrzymania sosu o kremowej konsystencji. 

Następnie zabieramy się za sos. Na patelni rozgrzej dwie łyżeczki oleju. Wsyp pieczarki i tempeh. Smaż na dużym ogniu przez 5 minut, często mieszając. Dodaj sól i smaż kolejne 5 minut, aż tempeh zacznie brązowieć. Przełóż tempeh i pieczarki na talerz. Na patelni rozgrzej łyżeczkę oleju, wsyp posiekaną cebulkę i smaż na średnim ogniu przez 5 minut. Następnie dodaj pieczarki w tempehem, bulion, ocet i szklankę "śmietanki" ze słonecznika. 
Gotuj około 5 minut, aż sos zacznie gęstnieć. Jeżeli wydaje się być za gęsty dodaj jeszcze trochę pozostałej "śmietanki" słonecznikowej. Dopraw do smaku solą i pieprzem. Podawaj w ryżem lub ulubioną kaszą. Posyp natką pietruszki. 





"We met one day when I thought I was an alien
I told you to get a costume and dance with me like an alien
You told me that you were not quite a good dancer

I told you that I think it doesn’t matter
We would just look dumber than we think we were
Then you looked at me as if I was a freak

But you said you like freaky people
So I thought you might like me a little bit
We met one day when I thought I was an alien

I told you to get a costume and dance with me like an alien
And you did
And you did"




wtorek, 7 stycznia 2014

Pierogi ze szpinakiem i smażonym tempehem.

W życiu ostatnio wszystko przewraca się do góry nogami, choć trzeba przyznać, że raczej w tym pozytywnym tych słów znaczeniu.
Patrzę z lekkim dreszczem emocji na to, co ma się wydarzyć w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Coś się skończy, ale coś się zacznie niewątpliwie. Znajdę się na "życiowym zakręcie", nie widząc zupełnie, co mnie czeka po jego pokonaniu. Niemniej, nie boję się, a wręcz jestem podekscytowana ilością wyzwań, z którymi przyjdzie mi się zmierzyć. Będzie się działo. I na szczęście wygląda na to, że każda sfera mojego życia choć stawia przed mną górę wyzwań i choć wiązać będzie się to ze sporym stresem, nerwami, zarwanymi nocami to jednak myślę, że satysfakcja, którą będę czerpać, okaże się najlepszą nagrodą, jaka mnie czeka. Trochę zaczynam już przebierać nóżkami pod stołem, gdy tylko o tym pomyślę...

Oprócz dyplomatorium, LEKów, stażu, dalszego szczęśliwego życia u boku Malaiki, chodzą mi po głowie fajne "projekty" do realizacji z Vegan Hooligan Crew. Mam ogromną nadzieję, że grupa po 2013, kiedy wkradł się do naszego działania marazm i stagnacja, wraz z filmowym lunchem, który czeka nas już 02.02.1014 ruszy do przodu i zacznie "weganizować" Poznań pełną parą. Owszem mamy za sobą bardzo udane lunche w roku 2013, jednak przez to, że częstotliwość organizowanych przez nas eventów nieco się rozpłynęła, trudniej jest nam się zebrać, zrobić coś poza lunchami, a warsztaty, pokazy gotowania czy innego rodzaju promowanie weganizmu od kuchni przemawia do ludzi i choć może nie polepsza losu zwierząt radykalnie, jednak staje się często jakimś punktem zapalnym, sprawia, że w świadomości uczestników naszych imprez coś zaczyna się dziać... Bardzo podoba mi się, że VHC już dawno wyszło swoimi działaniami do zupełnie innego grona odbiorców i nie tracimy czasu na "uświadamianie uświadomionych" siedząc w gronie wegan, ale otwieramy się na wszystkich, pokazujemy, że czasami nasze działanie na rzecz zwierząt, ludzi, lokalnej społeczności, promowanie antykonsumpcyjnych postaw, czy ochrona środowiska powinna mieć miejsce w codziennym życiu i takim z pozoru banalnym, a jednak niezbędnym elemencie, jakim jest kuchnia. To w niej na co dzień dokonujemy wyboru, co znajdzie się w naszej lodówce, patelni, talerzu. Z jakiego źródła będzie pochodzić, z jakim i czyim cierpieniem się wiąże. W tym miejscu kończy się zwykłe jedzenie, zaczyna się świadome życie, swego rodzaju aktywizm, polityka. I tu nie decydujemy tylko o sobie, ale też o innych. W tym miejscu powinien zacząć się weganizm.


Ostatnio nie szaleję z przepisami na blogu, jak mi się to zdarzało przed laty. Jednak mam w zanadrzu zdjęcia i przepis, którym podzielę się z Wami z przyjemnością. 
Postanowiłam uraczyć się pierogami, co z braku czasu zdarza mi się niezwykle rzadko. Wykombinowałam sobie jednak, że skoro już przygotowuję pracochłonne jedzenie, to przynajmniej je sobie w porcjach pomrożę i będę miała na obiad w tygodniu, gdy biegam z miejsca w miejsce. 
Użyłam składników, które akurat miałam pod ręką, dlatego w farszu znalazła się cukinia, szpinak i smażony tempeh. Ten ostatni, odkąd mamy w Poznaniu Merapi Tempeh, praktycznie zawsze można znaleźć w mojej lodówce, co cieszy mnie bardzo. Tempeh to zdaje się być moim ulubionym produktem sojowym. Tofu plasuje się dopiero na drugim miejscu. Mleko i jogurty na trzecim.


Składniki na farsz:

  • 3-4 łyżki oleju + kilka do wody, w której będziemy gotować pierogi
  • 1 biała cebula, pokrojona w bardzo drobną kostkę
  • 200 g smażonego tempehu, pokrojonego w bardzo drobną kosteczkę
  • 1/2 małej cukinii, startej na tarce o grubych oczkach
  • 200 g liści szpinaku, posiekanych
  • 1-2 ząbki czosnku, przeciśniętego przez praskę
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich
  • sól i pieprz świeżo mielony do smaku
Olej rozgrzewamy. Wrzucamy cebulę i szklimy na małym ogniu, następnie dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i cukinię. Smażymy razem kilka minut. Wsypujemy szpinak i dusimy z pozostałymi składnikami przez 5 minut mieszając od czasu do czasu. Następnie dodajmy tempeh i zioła prowansalskie. Mieszamy i smażymy wszystko razem na małym ogniu przez kolejne 5 minut, mieszając od czasu do czasu. Przyprawiamy do smaku solą i pieprzem. Zdejmujemy farsz z ognia.

Składniki na ciasto: 
  • 4,5 szklanki mąki pszennej
  • łyżeczka soli 
  • 1,5 szklanki bardzo ciepłej wody
Z podanych proporcji ugniatamy gładkie, elastyczne ciasto. Rozwałkowujemy je na stolnicy oprószonej mąką na grubość kilku milimetrów ( 3-4 mm), wycinamy krążki szklanką, nakładamy warsz i zlepiamy pierogi ulubioną metodą. YouTube zawsze służy pomocą i radą, jak można to zrobić. ;)  
Mi odrobina ciasta została, więc aby jej nie marnować resztę nadziałam suszonymi śliwkami pokrojonymi w kosteczkę. To czy ciasta Wam wystarczy, zostanie czy też będziecie musieli dorobić zależy od grubości wałkowania oraz od tego, ile farszu nałożycie do środka. 
Pierogi wrzucamy porcjami do wrzącej, osolonej wody z odrobią oleju i gotujemy do momentu ich wypłynięcia na powierzchnię. Odcedzamy.
Podajemy posypane natką pietruszki i skropione dobrej jakości olejem np. oliwą z oliwek,  olejem rydzowym, dyniowym lub rzepakowym tłoczonym na zimno.



Oh simple thing, where have you gone?
I'm getting old and I need something to rely on

And if you have a minute, why don't we go
Talk about it somewhere only we know?
This could be the end of everything
So why don't we go somewhere only we know?
Somewhere only we know