wtorek, 30 września 2014

Jesienne curry z modrą kapustą.

Tak jak już dawno przewidywałam i zdaje się, że pisałam o tym na blogu niejednokrotnie w dużo, dużo wcześniejszych wpisach, wraz z końcem studiów i początkiem pracy opuszczam Poznań. Miasto, które długo, długo było w moim wyobrażeniu jedynym miejscem, gdzie mogłabym osiąść. Dorosłam i widzę, że takie miejsce tak naprawdę nie istnieje... Przez najbliższe trzynaście miesięcy będę opisywać Wam to, co tworzę w kuchni spoglądając z okna na wrocławski Biskupin. Na Instagramie będę częściej pisać "#hello #wroclaw" niż cokolwiek innego... Mam nadzieję, że uda mi się również zrealizować mój plan zrecenzowania kilku fajnych miejsc w tym mieście... Plany są wielkie, a czas pewnie będzie pędził, jak oszalały.

Początek jest w reguły dla mnie prosty (nie licząc tremy i stresu, że pogubię się w mieście lub szpitalu;)), ponieważ trzymam się sztywno opracowanego planu. Jestem jednak przekonana, bo zawsze mi się to dzieje, że wszystko z biegiem czasu się rozsypie i znów będę działać w charakterystycznym dla mnie chaosie.

Wiele rzeczy będzie nowych. Nowy dom, praca, miejsca, w których bywam, jadam, kupuję warzywa czy tofu. Właściwie prawie wszystko jest nowe. Znalazłam się w mieście, w którym praktycznie nie mam bliskich przyjaciół, znajomych i to mi trochę łamie serce. Mam wiele obaw, ale przecież dam radę. Jak zawsze. Tak już mam. Pochodzę z rodziny, w której kobiety były i są bardzo dzielne i silne, więc geny mnie zdeterminowały ;)  
Będę tęsknić do tak wielu ludzi i miejsc z Poznaniu, że nawet nie chcę tu wymieniać w obawie, że pominę kogoś lub coś istotnego. Niemniej. Jest to kolejny już wyraźny koniec i początek w moim życiu i traktuję go jako przygodę, która jakiegokolwiek nie będzie miała zakończenia to będzie ono dobre. Po prostu.  
Kurczowo trzymam się tekstu, że "everything will be okay in the end. If it's not okay - it's not the end".

Malaika czeka na obiad, który niestety nie dla niej. 

Z Wami wszystkimi natomiast dzielę się dziś przepisem na jesienne curry, które miało być mojego autorstwa, ale jakoś tak, co jest zupełnie nie w moim stylu,  pozwoliłam przejąć komuś inicjatywę w kuchni. Pozostało mi tylko spisywanie przepisu. Danie jest niecodzienne, a jednocześnie proste. W dodatku bardzo sezonowe i lokalne, jeżeli chodzi o warzywa użyte w przepisie, więc polecam serdecznie zwłaszcza teraz. Uwielbiam takie potrawy, które przygotowuje się praktycznie w jednym garnku, a są tak przebogate w składniki i naprawdę smakowite. Jedyną wadą jest to, że po kilka godzinach staje się mniej barwne, ale wiecie, jak to jest z modrą kapustą. Po kilku godzinach staje się szara i zaraża szarością inne warzywa. Można spróbować zahamować ten proces skokiem z cytryny. My tego nie zrobiliśmy. Natomiast nawet po kilku godzinach, a nawet dobie jest wciąż pyszne. Smacznego! :)

Zdjęcia tym razem mniej dopieszczone, ale zrobione w pośpiechu. Poprawię się, bo szkoda nie wykorzystywać możliwości fotografowania, jakie daje lustrzanka ;)


Składniki:
  • 1/4 główki modrej kapusty, posiekana 
  • 1 mała zielona cukinia, pokrojone w "półksiężyce"
  • 1 mała żółta cukinia, pokrojone w "półksiężyce" 
  • 1 marchewka, pokrojona w krążki
  • 2 małe czerwone cebule, posiekane w piórka
  • 2 ząbki czosnku, posiekane
  • 1 papryka, pokrojona w paski
  • 5 dużych pieczarek, pokrojonych w plastry
  • 2-3 łyżki czerwonej pasty curry
  • olej 
  • sól
  • 4 łyżki gęstego mleka kokosowego 
  • 1 papryczka jalapeno z zalewy, pokrojona w krążki 
  • 1 łyżeczka imbiru w proszku 
  • świeżo mielony pieprz
  • 2-3 łyżki sosu sojowego 
  • opcjonalnie łyżka asafetidy 
W rondlu o grubym dnie lub dużej patelni rozgrzewamy dwie 3-4 łyżki oleju. Dodajemy pastę curry i mieszamy, aby równomiernie rozprowadziła się w oleju i na patelni. Następnie wrzucamy cebulę i smażymy 2-3 minuty. Dodajemy czosnek, imbir i smażymy kolejne 2 minutki. Wrzucamy marchewkę, lekko solimy, mieszamy i smażymy przez 3 minuty, mieszając co jakiś czas. Następnie dodajemy paprykę, cukinię żółtą i zieloną, kapustę. doprawiamy dwiema łyżkami sosu sojowego, asafetidą. Mieszamy dokładnie, przykrywamy rondel lub patelnię przykrywką i dusimy 10 minut. Następnie dodajemy pieczarki oraz papryczkę jalapeno i dusimy kolejne 10 minut. Pod koniec dodajemy mleko kokosowe, doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Gotujemy jeszcze razem 5-7 minut. Podajemy posypane świeżą kolendrą lub natką z ryżem basmati, makaronem ryżowym lub sojowym czy też, jak my, z nudlami. Świetnie zasmakuje tez po prostu ze świeżym pieczywem. 

Kapuściane curry

U nas w wersji z nudlami.

I piosenka, która teraz przemawia do mnie bardziej niż kiedyś...

These strange faces
It was only yesterday we spoke on the phone
A distant memory from all those years ago
But now I'm looking at these strange faces
And I'm not coming home


8 komentarzy:

  1. dzięki za ten wpis. Ja od jutra zaczynam nowy kierunek studiów, w prawdzie w tym samym mieście, ale to nowy początek dla mnie. Identyfikuję się w pełni z tym, co napisałaś o przyszłych doświadczeniach :) . Post bardzo inspirujący, jakby napisany dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowe jest dobre , stare też :)
    A te curry pięknie wygląda i skład taki sezonowy

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie kolorowe danie, aż chce się zrobić. :)
    Co do zmiany miejsc, znam to. Mieszkałam 5 lat w Łodzi, która początkowo była mi całkiem obca, wszystko było nowe, nie byłam tam nigdy wcześniej, nawet papiery na studia składałam przez pocztę, więc nie wiedziałam na co się piszę. Na szczęście da się i można się odnaleźć. :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia na stażu!! Gdzie robisz? Biskupin to fajna dzielnica, mam nadzieję że okrzepniesz we Wrocławiu, jest tu nieźle, a miejscówek wegańskich nie brakuje. Jesteś na tyler pozytywną osobą, że wszędzie znajdziesz przyjaciół, a i Poznań przecież nie jest na końcu świata:))
    Pozdrawiam z wrocławskiej starówki
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  5. Poznań będzie tęsknił :< ! Ale powodzenia o szczęścia w nowym miejscu życzę ;) !

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki wielkie za miłe komentarze! Mega cieszę się, że ktoś to czyta, komentuje i mi dopinguje! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda, co to za wrocławski pomysł? :)

      Usuń
    2. Próba stworzenia czegoś nowego.

      Usuń