wtorek, 5 sierpnia 2014

Smoothie sierpniowe idealne.


Lubię jeździć, lubię się pokręcić po okolicy, ale też ruszyć przed siebie w zupełnie nieznane. Wakacji szczególnych sobie w tym roku nie planowałam, choć pewnie powinnam, bo należą mi się, jak nigdy w życiu, ale  inne sprawy mam obecnie na głowie. Nawet nie miałam kiedy... Nie zmienia to faktu, że jak na razie czas upływa mi miło. Dużo przyrody, lasu i jezior, wizyty na wsi, u Mamy i Taty, wypad na festiwal do Czech i przesiadywanie na basenie do czasu koncertów. Miło. Naprawdę miło. Wrocław i pyszne jedzenie w tamtejszych wegańskich i wegetariańskich miejscach oraz coraz większe przekonanie, że tam będzie mój kolejny dom. Niebawem napiszę o Vedze i Złym Mięsie, bo powoli kompletuję materiał, czyli zdjęcia i opisy. Pewnie po kolejnej wizycie we Wrocławiu będę już gotowa i przeczytacie sobie co o nich myślę, co najbardziej lubię i polecam. Spędzam trochę czasu nad książkami, spaceruję, spotykam się ze znajomymi. Chillout.
Jak sami widzicie jestem dosyć aktywna kulinarnie i publikuję dużo więcej w  porównaniu z rokiem ubiegłym, choć jestem chyba trzy razy bardziej zajęta. Jeszcze więcej zajawek znajdziecie na moim FACEBOOKU lub INSTAGRAMIE, do polubienia, których bardzo gorąco zachęcam, bo tam dzieje się więcej niż na blogu, łatwiej się komunikować i jak widzę, że tam jest "ruch" to od razu bardziej mi się chce dalej bawić w blogowanie. Czasami też nie publikuję nowych przepisów, ale przypominam o starych, robię nowe zdjęcia, odświeżam posty i daję o tym znać właśnie poprzez portale, takie jak FACEBOOK czy INSTAGRAM

Wstaję rano i piję koktajl. Wychodzę z Malaiką, a potem przeglądając maile, fb, blogi i portale informacyjne, jem śniadanie. Bez pośpiechu. Widzę, że kulinarni blogerzy bardzo wzięli sobie do serca akcję #jedzjabłka, więc nie mogę być gorsza. Też jam. Dodaję je na przykład do mojego smoothies.


Jeden z moich ulubionych smoothie sierpniowych składa się z papierówek, malin i śliwek. Kwintesencja sierpnia. Jabłka, w tym przypadku papierówki, pochodzą z drzewa rosnącego w ogrodzie moich rodziców. Najlepiej. Śliwki i maliny w ryneczku na poznańskim Świcie, więc też nie najgorzej;)  Prosto, wakacyjnie, sezonowo i lokalnie. Polecam. 

Składniki: 
  • 4 papierówki, obrane i pozbawione gniazda nasiennego 
  • 8 śliwek, bez pestek 
  • dwie spore garście malin  
  • garści natki pietruszki 
  • szklanka mleka migdałowego ( użyłam home-made) 
Wszystkie składniki wrzucamy do kielicha blendera, włączamy na najwyższe obroty i blendujemy do czasu, aż koktajl będzie gotowy. Można podawać w kostkami lodu, można wsypać trochę otrębów lub płatków owsianych czy pestek, orzechów, jak ktoś chce, aby był bardziej syty. SMACZNEGO! :) 


Na koniec małe wspomnienie z Fluff Festu. Landverraad. 



2 komentarze:

  1. taki koktajl zrobię w 100%! pełno w nim zdrowia i najlepsze owoce :)
    chętnie odwiedziłabym Wrocław :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o takie prawdziwie późno letnie , bardzo apetyczny skład

    OdpowiedzUsuń