piątek, 29 sierpnia 2014

Miejsca w Poznaniu - BuffBus Pizza Truck. Najlepsza w mieście.

Nie udało mi się jeszcze w moich postach na blogu ująć wszystkich wegańskich czy wegetariańskich miejsc, do których można zajrzeć w Poznaniu, a tymczasem znowu chcę napisać o miejscu, które nie jest nawet vege, o vegan już nawet nie myśląc. Ale cóż? Jeżeli serwuje pyszne wegańskie pizze, zdaje się, że najlepsze w mieście to czy byłoby dobrze, jakbym o nich nie wspomniała? Nie.


Tym bardziej, że bardzo podoba mi się nowa akcja, jaką prowadzi Stowarzyszenie Otwarte Klatki - "ROŚLINNIEJEMY", którą chcą zachęcić restauratorów, kucharzy, właścicieli knajp, lokali, kawiarni, kafeterii czy stołówek, aby wprowadzili do swojego menu dania całkowicie roślinne. Wbrew pozorom może okazać się to strzałem w dziesiątkę, bo wciąż dla wielu osób dieta roślinna, wolna od cierpienia zwierząt wydaje się zbyt trudna, niedostępna i wykluczająca społecznie. Sama doświadczam tego chociażby na wakacjach w małych nadmorskich, górskich i kaszubskich miejscowościach, gdzie po prostu ciężko zjeść coś sensownego w przeciętnej knajpie. Pisałam o tym już kiedyś tutaj, ale nie tylko - wyobrażam sobie sytuację, kiedy wychodzę na kolację z ludźmi z pracy. Wybierają pierwszą lepszą restaurację w mieście i ja czuję się w niej podobnie, jak na wczasach w Swornegaciach. Dlaczego? Otóż i tu zamawiam frytki z surówką lub warzywami na parze, bo jest to jedyne względnie wegańskie danie tam. Moi współtowarzysze patrzą na mnie ze współczuciem, że "tak się poświęcam dla tych zwierząt". Ech... Ja znowu wówczas, jak  od lat zresztą, zaczynam snuć opowieść, że "nie, nie, że przecież jedzenie roślinne jest super i że na moim blogu mogą zobaczyć jak jem", ale nic nie jest w stanie wymazać obrazu wątłej, bladej i przemęczonej mnie nad talerzem frytek. Taki obraz weganki zostaje im w głowie i już nie pogadasz... Bo TAK żyć się nie da...
Dlatego właśnie akcja "ROŚLINNIEJEMY" ma sens i podpisuję się pod nią obiema rączkami i nawet nóżkami, jak trzeba. Pokazywanie weganizmu jako czegoś, czego wybór niczego nam nie odbiera, wręcz przeciwnie, bo zyskujemy cudowne jedzenie, a jak się okazuje wypasione menu jest bardziej na wagę złota, niż przypuszczaliśmy... Ludzie po prostu zwracają na nie uwagę, a zwłaszcza, gdy mają do czynienia z odmienny podejściem do życia, a co za tym idzie zawartością talerza.

Dlatego proszę nie dziwić się, że czasami o miejscach niewegańskich coś napiszę. Zwłaszcza,  gdy one nas, wegan dostrzegają. W BuffBus Pizza Truck, bo to jest bohater dzisiejszego postu oferuje opcję wegańskiego sera do wyboru, więc tym bardziej. Przede wszystkim jednak mamy tu do czynienia z pysznym jedzeniem, czyli o czymś, o czym mój blog jak najbardziej traktuje, więc recenzja BuffBus Pizza Truck jest na miejscu bez dwóch zdań.




Niedawno przeżywałam katusze nie mogąc zdecydować, czy chcę zostać w Poznaniu czy może wybrać na staż inne miejsce, a w grę wchodził Wrocław. Wówczas jedna z bliskich mi osób powiedziała mi, zachęcając do opcji Wrocławia, że "po pierwsze - mamy lepszą pizzę". Oczywiście był to raczej żart, bo nawet ja nie kieruję się w życiu jedzeniem, ale było w tym sporo prawdy, która zdaje się straciła na aktualności po wizycie z BuffBus Pizza...



Zanim wybrałam się na Kościelną postanowiłam dopytać o roślinność pizzy na facebooku i oto jaką odpowiedź otrzymałam: " Nasze ciasto na pizzę jest w 100% wegańskie (mąka 00, woda, sól morska, drożdze lub zakwas) mamy również sery wegańskie;) farinata di ceci jest szczególnie polecana dla wegan, bo ma bardzo dużo białka. Młyn, z którego importujemy mąkę, mieli ją na kamiennych żarnach, dzięki czemu temperatura, która wytwarza się podczas mielenia jest niższa i więcej wartości odżywczych pozostaje w mące."

Co zachwyca? Pizza wypiekana w piecu opalanym drewnem w foodtrucku (gastrowozie?) już powiewa delikatnym szaleństwem, co? Ja uwielbiam ludzi, którzy do tego, co robią podchodzą z pasją i wiarą, że są w tym dobrzy. Którzy stawiają na innowację i idą trochę pod prąd. Którzy podchodzą do swojego bądź co bądź, ale interesu z taką lekko rodzicielską miłością i chcą, aby on był dobry, a to co sprzedają dawało ludziom dużo satysfakcji. Rzeczywiście, tak jak się spodziewałam nasz poznański pizzowy foodtruk tworzą pasjonaci i już po krótkiej rozmowie z przemiłą właścicielką BuffBus Pizza wiedziałam, że mam do czynienia z kimś, kto wie co robi, zna się na tym i z fascynacją potrafi opowiadać o pomidorach użytych do sosu w jedzonych przez nas marinarach.
Wysoka jakość użytych produktów, idealnie cienkie ciasto z dodatkiem zakwasu, aromat, jaki można uzyskać tylko w piecu opalanym drewnem i oliwa z oliwek do polania pizzy to coś czym może poszczyć się BuffBus Pizza Truck.
Dawno nie jadałam tak dobrej pizzy, a jadłam w życiu wiele, bo jestem straszną pizzożerczynią. W sumie ja mam bardzo włoskie podniebienie i kuchnia Półwyspu Apenińskiego do mnie trafiała od zawsze, jak mało która. Jadnak jednocześnie wymagam dużo i nie kwiczę z radości na widok KAŻDEJ pizzy czy spaghetti. O nie!
A właśnie! W BuffBus Pizza Truck nie mamy do czynienia z jakąś "amerykańską" imitacją pizzy na grubym spodzie i koszmarną ilością dodatków, ale z prawdziwie włoską. Taką, jaką kochamy i każdy choć raz powinien jej spróbować, aby zrozumieć o czym piszę.

Jeszcze tylko rozwieję wątpliwości tych, którzy zastanawiają się, co się z pizzowym foodtruckiem stanie zimą. Naszą polską zimą, a nie włoską. Bez obaw. Z rozmowy z Panią właścicielką dowiedziałam się, że są i na to rozwiązania. Jakie? Sami zobaczycie, gdy przyjdzie zima.

Foodtrucki to wciąż mało popularny rodzaj "jadłodalni" w Polsce, ale z roku na rok widać ich więcej. W Warszawie odbywał się nawet niedawno zlot gastrobusów pod hasłem wegetariańskiego jedzenia - Wege Trucków. 

Po części winny niepopularność tej formy gastronomicznych miejscówek jest chyba klimat i pogoda panująca w naszym kraju. Niektórych rzeczy się nie przeskoczy, ale na szczęście śmiałków nie brakuje. I chwała im za to!


Menu wygląda następująco. Wegańska tradycyjnie jest Marinara. 



Oprócz pizzy zarówno wegańska, jak i bezglutenowa jest Farinata di ceci, czyli placek z mąki z ciecierzycy. 


Żeby nie było wątpliwości. W tym busie NAPRAWDĘ znajduje się piec opalany drewnem. 



Pizzę możecie zjeść na miejscu. 


Lub zabrać na wynos do domu czy pobliskiego Parku Sołackiego. Zjeść na trawie lub ławce. Z przyjaciółmi. Na randce. Cokolwiek. 


W dodatku BuffBus Pizza jest przyjazna psiakom. Malaika approved. 


Jak już widać na wcześniejszym zdjęciu. Marinara z rukolą prezentuje się właśnie tak:


Za dwie sztuki klasycznej wielkości pizzy zapłaciliśmy 32 zł. 15 zł za Marinarę plus 1 zł za dodatek rukoli. 


I uwierzcie mi. Ona smakuje tak, jak wygląda. 


Z oliwą z oliwek była wyśmienita.

 

Do wyboru szereg niszowych napoi. Ja tym razem skusiłam się na pyszną lemoniadę rabarbarową. 


To co? Chyba nie muszę już dużej przekonywać. Ja na pewno będę tu bywać wpadając do Poznania. Bo wiecie, co? Wrocław wygrał w moim wyborze..., choć nie, nie pizzą...

11 komentarzy:

  1. Wrocław- Piec na Szewskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, już wszystko wiem ;) Nie jadę tam w ciemno ;)

      Usuń
  2. Byłam, przetestowałam i mam mieszane uczucia. Jak dla mnie ciasto za słone i to bardzo. Przy końcówce każdego kawałka czułam tylko sól, nic więcej. Ja zamówiłam marinare, narzeczony margherite. Jedynie sos z tego wszystkiego dobry, tylko mało ;)
    Może się jeszcze kiedyś wybiorę spróbować tej na razowym spodzie, ale trochę mnie ta sól odstrasza.
    Jednak najlepsza pizza to własna, robiona w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż... Trudno mi się wypowiadać, może jakbym trafiła tego samego dnia, co Ty miałabym podobne uczucia, natomiast gdy jadałam czy jedli moi znajomi wszystko było ok i nikt nic nie mówił o ilości soli. Zresztą sama jestem dość wyczulona i mało solę, więc zwracam uwagę na takie szczegóły.
      Przyznam, że jestem mocno zaskoczona Twoją opinią, bo rzadko pizza smakuje mi tak, jak tam. Co do pizzy w domu to czasami tak, ale powiem Ci szczerze, że nawet stosując te różne sztuczki, które polecają w książkach z włoskim jedzeniem, nigdy nie udaje mi się osiągnąć efektu pieca w takim stopniu bym była zadowolona. Robienie pizzy w domu to po prostu zabawa, ale niestety takiej włoskiej wypiekanej w piecu opalanym nigdy nie dorównam.

      Usuń
    2. To chyba naprawdę musiałam trafić na ich gorszy dzień. No ja niestety jestem dosyć wybredna co do smaków, ale pizza była zdecydowanie przesolona.
      Kurcze porównując ich pizze z tego dnia, a moją - wybrałabym moją :/ Chyba naprawdę musiałam trafić kiepski dzień.
      Tak jak napisałam wcześniej, może się jeszcze w jakiś dzień wybiorę spróbować na innym spodzie, ale na razie muszę przetrawić tą sól co zjadłam i nie prędko tam zawitam ;)

      Usuń
  3. ta lemoniada nie ma przypadkiem koszenili w składzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a rzeczywiście! teraz sprawdziłam skład w sieci. Przyznam się, że nie czytam za bardzo składu napoi chłodzących, tzn. robiłam to wnikliwie kilka lat temu, a teraz zupełnie wyszło mi z krwi czytanie etykiety każdej lemoniady czy soku i z reguły odkrywam to przypadkiem, bo a) ktoś mi powie, b) z nudów zaczynam czytać. Tu dodatkowo moją czujność zabił fakt, że widziałam je wcześniej z miXtura vege cafe w Poznaniu, więc jakoś z góry założyłam, że jest vege.
      Na szczęście czytelnicy bloga ( choć w większości mają gdzieś moje apele o podpisywanie się choćby imieniem, skoro nie mają konta na gmailu) zawsze pozostają czujni. Dzięki za info. Pozdrawiam.

      Usuń
  4. Próbowałem tej pizzy, ale odkryciem ostatnich tygodni jak dla mnie jest pizzeria Frontiera przy Szewskiej 21. Mają cienkie, chrupiące ciasto i nie za dużo dodatków, dzięki czemu pizza nie jest przeładowana i smakuje tak, jak powinna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako weganka w buff wybieram marinare i tam na nadmiar dodatków nie mogę narzekać ;) natomiast od kilku miesięcy nie mieszkam w poznaniu i nie bardzo już śledzę tamtejszą scenę jedzeniową. Każda pizzeria, która ma w swoim menu marinare jest dla mnie godna uwagi. Dzięki za info. M.

      Usuń
  5. Próbowaliśmy dziś tej pizzy. Cuchnęła ona spalenizną, fragmentami była po prostu spalona. Nic się na niej nie trzymało. Zaproponowano nam najdroższą pizzę, a tak mięso z chrząstkami, rukola mrożona... NIE POLECAMY

    OdpowiedzUsuń
  6. i nawet nóżkami, jak trzeba. Pokazywanie weganizmu jako czegoś. Food Truck Catering Los Angeles

    OdpowiedzUsuń