niedziela, 31 sierpnia 2014

Ice Bucket Challenge, czyli kubeł ziemnej wody na nasze głowy...

Miałam zamiar napisać o tym profilu facebook'owym bloga, ale postanowiłam zrobić to jednak tutaj. Z bardzo prostej przyczyny. Facebook przyjmie wszystko, posty pojawiają się jeden po drugim równie szybko, jak znikają ginąc w otchłani internetu i fali informacji, które się tam przewijają.  
Od pewnego czasu mam do czynienia, głównie za sprawą portali społecznościowych z akcją Ice Bucket Challange, której celem jest zebranie pieniędzy na badania nad ALS, czyli stwardnieniem zanikowym bocznym. Jest to przerażająca choroba, na którą wciąż nie ma lekarstwa. Sama widziałam osobę cierpiącą na to schorzenie. W dodatku obcowałam z nią dwukrotnie w przeciągu kilku miesięcy widząc, jakie ogromne spustoszenie czyni z ludzkim organizmem, jak jest dotkliwa. 
Na czym polega i czego dotyczy ALS Ice Bucket Challenge? Otoż, oblanie się wiadrem zimnej wody ma sprawić, że przez ułamek sekundy poczujemy się tak, jak osoby z ALS czują się cały czas. Akcja jest pomysłem Coreya Griffina,, którego przyjaciel baseballista Pete Frates  choruje na ALS i to on nadał rozgłos całej akcji.  Początkowo dołączyli inni sportowcy, następnie celebryci, politycy i inni. Pokrótce: należy nagrać filmik, w którym oblewamy się lodowatą wodą, umieścić w sieci z odpowiednim hashtagiem i wskazać trzy kolejne osoby do "zabawy", a w przypadku, gdy nie podejmą wyzwania powinny wpłacić pieniądze na ALS Association. 
Wszystko piszę bardzo pokrótce, nie wnikam w szczegóły samej akcji, ani tego czym ALS jest, ponieważ możecie sobie to sami sprawdzić na Wikipedii. 
Oczywiście akcja spotyka się z coraz szerszą krytyką. Malkontenctwo, jak powszechnie wiadomo nie ma granic. Część ludzi tak już ma, że zawsze marudzi, nic mi się nie podoba, ale tak naprawdę im mniej ludzie w swoim życiu robią pozytywnych rzeczy, tym bardziej drażni ich, że inni starają się robić coś. Choćby nieudolnie. Lepiej poszukać przysłowiowej dziury w całym, niż skupić się na istocie, ponarzekać, niż wziąć sprawy we własne ręce. Co by o tej akcji nie powiedzieć, abstrahując całkowicie od tego, czy wszystkie osoby biorące w niej udział rozumieją, o co w niej chodzi i czym stwardnienie zanikowe boczne jest, przynosi ona wymierne skutki. Ludzie polewający się kubłem ziemnej wody zwracają na siebie uwagę. Na konta organizacji wspierających osoby z ALS wpływają konkretne sumy pieniędzy. Do tego zdecydowanie rośnie świadomość i wiedza na temat choroby, bo zanotowano znaczny wzrost wyświetleń hasła ALS na Wikipedii.
Natomiast konstruktywną krytykę zawsze rozumiem. Całkowicie akceptuję, że osoby ze środowiska związanego z walką o prawa zwierząt odmawiają udziału w akcji zwracając na problem testów na zwierzętach, jakie są przeprowadzane w celu badań nad chorobą. Uważam, że bardzo dobrze, że ten temat został poruszony zarówno Grimes, jak i Pamelę Anderson, bo dla mnie samej los zwierząt jest równie istotny, jak rozwój badań medycznych.  Natomiast z tego, co udało mi się wyczytać Grimes postanowiła przelać pieniądze na Fundację Malala, wierząc, że to właśnie edukacja jest kluczem. Pamela Anderson nominowała fundację do zaprzestania przeprowadzania testów na zwierzętach. Ariana Grande też nie oblała się lodowatą wodą ze względu na panującą w Kalifornii suszę, ale przelała pieniądze na konto fundacji ASL. Mimo to ASL Association nadal wspierają największe gwiazdy show-biznesu. Czego więc by nie mówić o akcji oddźwięk jest. Wydaje się, że całkiem korzystny i wielopłaszczyznowy. 

Nic natomiast nie drażni mnie tak, jak krytyka z jaką mogą spotkać się ludzie biorąc udział w akcji . Chodzi mi o pojawiające się w sieci zdjecia dzieci z Krajów Południa, ktore cierpią z niedostatku wody, zstawione z ludźmi biorącymi udział ALS ICE BUCKET CHALLENGE. Nie dlatego, że nie obchodzą mnie dzieci w Afryce. Bynajmniej, ale związek pomiędzy brakiem wody w niektórych częściach świata, a polewaniem się wiadrem zimnej wody jest żaden. Wynika to tak naprawdę z totalnej niewiedzy i ignorancji osób, które te informacje podają.  
Otóż Moi Drodzy! 
Zużycie codziennie wody, a więc mycie się, picie jej, a nawet ( o zgrozo!) polanie się raz w życiu 5 litrami zimnej wody z wiadra stanowi 3-4% światowego zużycia. 
TO, CO POWODUJE W NAJWIĘKSZYM STOPNIU BRAKI WODY NA ŚWIECIE TO ZUŻYCIE POŚREDNIE. W OGROMNYM STOPNIU ZWIĄZANE JEST Z PRZEMYSŁEM ZWIERZĘCYM  - W TYM MIĘSNYM/MLECZARSKIM. POCHŁANIA ON OGROMNE WRĘCZ ILOŚCI WODY I ZNACZNIE JĄ ZANIECZYSZCZA. W POŚREDNIM ZUŻYCIU WODY MAJĄ TEŻ SWÓJ UDZIAŁ INNE GAŁĘZIE PRZEMYSŁU. 



Podsumowując. Jeżeli naprawdę zależy Wam na Trzecim Świecie i skręca Was na myśl, że brakuje tam wszystkiego, w tym tak podstawowych rzeczy, jak wody to zastanówcie się nad swoimi codziennymi wyborami. Może to czas, aby przestać, a w każdym razie w największym możliwym stopniu, na jaki Was teraz stać ograniczyć spożywanie mięsa i produktów odzwierzęcych? W dziesiejszych czasach i świecie to naprawdę nic trudnego. Może czas przestać bezsensownie konsumować, otaczać się i karmić produktami których nie potrzebujemy? 
Co myślicie? 

Miłego niedzielnego wieczoru. 

10 komentarzy:

  1. ja jestem przeciwna akcji, gdyz niestety doszło do tego, że biorący udział bardziej skupiają się na samej zabawie z polewaniem wodą niż na istocie akcji tzn zbiórce pieniędzy. równie dobrze można by nominować znajomych do wpłat na konto, bez oblewania wodą, i do tego chciałabym byc nominowana, do beznadziejnego cyrku z wiadrami i wodą już nie bardzo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak wspomniałam zdarza się, że z takich czy innych przyczyn ludzie odmawiają udziału, za to przelewają pieniądze bez względu na oblewanie się.
      Cześć ludzi na pewno zapomina o istocie, ale myślę, że twórcy pomysłu brali to pod uwagę. Im natomiast zależało na nagłośnieniu i skuteczności, a bez wątpienia to działa. Trudno zaprzeczyć, że właśnie dzięki temu polewaniu zbiórka zyskała taki rozgłos i myślę, że nigdy by do tego nie doszło bez tych wiader z zimną wodą.

      Usuń
    2. Popieram akcję i zgadzam się z Tobą. Coraz więcej widzę takich "moralizatorskich" filmików na fejsie z wypowiedziami jakie to wszystko bez sensu i przecież można tylko wpłacić kasę. Ale ludzie tak mają - najlepiej czegoś uczą się przez zabawę lub stawianie sobie jakiegoś zadania. Więc czemu nie zrobić czegoś, przy czym zwykle jest kupa śmiechu, nakręcić to, dać się z nas pośmiać innym, a potem usiąść do kompa i przelać kwotę na organizację? Sama tak zrobiłam i jest mi z tym świetnie.

      Usuń
    3. Myślę, że większość ludzi zapomina o istocie, traktując IBC jako świetną zabawę. Przynajmniej tak wynika z mojego wall'a na fb ;)

      Usuń
    4. Myślę, że oczekiwanie, że wszyscy potraktują to serio, że będą przelewać kasę itp. itd. byłoby dużym błędem. Nawet ja w swoim dwudziestokilkuletnim życiu już się przekonałam, że nie powinno się zbyt wiele oczekiwać od ludzi. Chodzi o to, że pomimo tych wszystkich, którzy robią sobie "z tego bekę" akcja odnosi dużą skuteczność. Ja przez wiele lat próbowałam działać jako aktywistka, działać, robić coś na rzecz ludzi, zwierząt, środowiska i wiem, jakie to trudne. Jak ciężko wymyślić coś, aby zaktywizować choć niewielki procent odbiorów, jak trudno zrobić coś, co może spotkać się z jakimś oddźwiękiem, a krytyka też nim jest. Akcja ewidentnie budzi emocja, a to nie oznacza nic innego, jak to, że po prostu działa... :)

      Usuń
  2. "Zużycie codziennie wody, a więc mycie się, picie jej, a nawet ( o zgrozo!) polanie się raz w życiu 5 litrami zimnej wody z wiadra stanowi 3-4% światowego zużycia."
    Zabawny argument. Więc po co być weganką, skoro to tylko 3-4% światowej populacji? (pytanie retoryczne)

    "Malkontenctwo, jak powszechnie wiadomo nie ma granic. Część ludzi tak już ma, że zawsze marudzi, nic mi się nie podoba, ale tak naprawdę im mniej ludzie w swoim życiu robią pozytywnych rzeczy, tym bardziej drażni ich, że inni starają się robić coś."
    A np. mnie drażni wrzucanie wszystkich do jednego worka. Osobiście, wkur.wiam się na takie niesprawiedliwe teksty nie dlatego, że nic nie robię, a dlatego, że doba ma za mało czasu, żeby zrobić więcej. I tak, narzekam, marudzę i przeklinam, bo większość ludzi, których spotykam to piep.rzeni ignoranci.
    Miłego dnia. K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Poprawka: 3-4% to weganie i wegetarianie)
      K.

      Usuń
    2. droga K.! Generalnie próbuję uświadomić moim tekstem, że problem niedostatku wody w biedniejszych częściach globu nie ma nic wspólnego z tym, że ktoś w innej części się myje, pije, czy polewa nią. Ludzie, którzy wysuwają takie zarzuty zapominają/nie zastanawiają się/ nie wiedzą skąd ten niedostatek rzeczywiście się bierze. Po prostu jak ktoś chce powiedzieć trochę prawdy niech zestawi zdjęcie afrykańskiego dziecka z przemysłem czy to zwierzącym, choć tak naprawdę każdy inny też ma tu swój spory udział. Za każdym razem kiedy kupujemy kolejną zbędną rzecz do naszych domów, mieszkań, nabywamy zbędne ciuchy, otaczamy się przedmiotami, sięgamy po mięso, mleko, sery, ryby, jajka dużo bardziej przyczyniamy się do niedostatku wody na świecie. Natomiast co do wrzucania ludzi do jednego worka - ja tego nie robię. Jak sama możesz zauważyć piszę "część ludzi", a nie "ludzie" tudzież "wszyscy ludzie". W całym tekście staram się ( choć może rzeczywiście nieudolnie" nie generalizować. A ten argument z weganami i wegetarianami, którzy stanowią 3-4 % populacji ma się do tego tekstu, jak piernik do wiatraka.
      Życzę zarówno miłego dnia, jak i całego września.
      Maddy

      Usuń
  3. Wspaniale napisane, jestem tu właściwie pierwszy raz , ale będę wracać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zapraszam baaardzo serdecznie! :)

      Usuń