poniedziałek, 7 lipca 2014

Zupa z bobu, kurek i rukoli z mleczkiem kokosowym i makaronem ryżowym

Czasami zastanawiam się, czy my - weganie nie rozmawiamy zbyt dużo o jedzeniu. Wiele rozmów sprowadza się właśnie do żarcia. O tym co i gdzie można zjeść, która knajpa lepsza, a gdzie kupić to czy tamto. W sieci znajdziemy sporo stron poświęconych takiej tematyce i z jednej strony rozumiem to w pełni, bo warto przesyłać sobie informacje, ale z drugiej strony odrzuca mi pewien rodzaj konsumpcjonizmu. To, że niektórzy na wieść o ciastkach wegańskich po drugiej stronie miasta są wstanie jechać po nie w korkach, choć tak naprawdę, ani one dobre, ani zdrowe, a tymczasem w warzywniaku pod chatą półki uginają się od smakowitych sezonowych, letnich owoców... Kochani, nie dajmy się zwariować. Mnie też to wszystko cieszy, jaram się poszerzającym asortymentem wegańskich smakołyków, ale nie mogę pozwolić, aby coś takiego determinowało moje życie. Lubię te wszystkie gotowe smakołyki, bo nie zawsze mam czas, aby samodzielnie coś przygotować, lubię zwłaszcza czekolady, a ostatnio ta nadziewana masłem orzechowym wiedzie prym, ale lubię najbardziej to, że weganizm jest taki ekstra, że wystarczy wejść do zwykłego warzywniaka czy przejść się na ryneczek, aby osiągnąć pełnią kulinarnego szczęścia. 


Bób to król strączków, zwłaszcza w sezonie letnim. Ja uwielbiam i na dobrą sprawę mogłabym jeść sam, ugotowany na parze i posypany świeżym koperkiem. Tym razem postanowiłam trochę pokombinować i zrobiłam zupę. Potrawa kojarzy mi się z kuchnią tajską. Jest bardzo gęsta i sycąca. Jeżeli ktoś woli bardziej dostępną, tańszą opcję to proponuję dodać pieczarki zamiast kurek. Jest przepięknie zielona dzięki rukoli, sezonowa dzięki grzybom i bobowi, a przywołuje wspomnienie o egzotycznych wakacjach za sprawą mleka kokosowego i limonki. 
Jak dla mnie super sprawa i gorąco polecam na letnią obiadokolację. 


Składniki:
  • 800 ml bulionu warzywnego 
  • 0,5 kg bobu, wyłuskanego 
  • 200 g kurek 
  • 100 g rukoli   
  • sok z jednej limonki
  • płaska łyżeczka płatków chili 
  • 2-3 łyżki sosu sojowego
  • 200 g marynowanego lub wędzonego tofu, pokrojonego w drobną kostkę
  • 400 ml mleka kokosowego 
  • makaron ryżowy 
  • szalotka do posypania
Na łyżce oleju, w głębokim rondelku podsmażmy kurki (3-4 minuty). Dodajmy wyłuskany bób i płatki chili, smażmy jeszcze chwilę, a następnie zalewamy bulionem i gotujemy około 10 minut. Odsączamy warzywno-bobowo-kurkowy wywar. Kurki i bób odstawiamy na bok, a do wywaru dodajmy rukolę i blendujemy, aby uzyskać jednolity krem. Mieszamy z mleczkiem kokosowym, sokiem z limonki oraz sosem sojowym i podgrzewamy przez 3 minuty. Wsypujmy kurki i bób, ewentualnie doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Wsypujemy pokrojone tofu. Podajemy z makaronem ryżowym, posypane świeżo poszatkowaną szalotką.


:)

6 komentarzy:

  1. to ja idę nazbierać kurek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. coś w tym jest, ja się strasznie zafiksowałam na żarciu po przejściu na wegetarianizm, co ma swoje plusy i minusy. plusem na pewno jest poszerzenie jadłospisu o mnóstwo nowych zdrowych pokarmów, że nauczyłam się gotować, minusem natomiast, że wcześniej się nie jarałam tak jedzeniem, jadłam żeby żyć, a teraz róznie z tym bywa, ciągle mam zachcianki, czasem nie mam ochoty na nic oprócz jednej rzeczy, zdarza mi się jeść pod wpływem emocji, a nie z głodu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tak mam :D jak mi się wgra faza na pomidorówkę to moge jeść na obiad śniadanie i kolację :D ale nie martw się, roślinne jedzonko jest super, może kiedyś przekonasz sie do weganizmu a wtedy to już w ogóle można oszaleć ze szcześcia jakie pyszne rzeczy się robi :D

      Usuń
  3. na taka zupę mam dziś ochotę, ale składników mi brakuje w lodówce :( Szkoda, ale przepis sobie zapiszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ile kurek? ;) nie wymieniłaś w składnikach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 200 g. Już zmieniłam. Podpisujemy się ;)

      Usuń