wtorek, 15 lipca 2014

Serniko-brownie z serkiem jaglanym i owocami leśnymi.


Wegańskie brownie piekłam wielokrotnie, choć tak naprawdę, wbrew pozorom upiec dobry wegański odpowiednik tego ciasta wcale nie jest prosto, bo bardzo często wychodzi zwykłe ciasto czekoladowe. W końcu brownie nie powinno być puszyste, ale raczej takie zakalcowate, a taki zamierzony efekt nie jest prosty do osiągnięcia... Jedno z moich ulubionych jest autorstwa mojej guru wegańskiego gotowania, a chodzi oczywiście o brownie dyniowe, które pojawiło się na blogu w zeszłe wakacje. 
Tym razem skusiłam się na całkiem nową wersję. Co prawda od bardzo dawna widziałam niewegańskie pierwowzory w wielu miejscach, jednak sama nie podjęłam wcześniej próby zrobienia takiego czegoś w roślinnej wersji. Bardzo zainspirowałam się ciastem, które robiła Wegan Nerd, ale ciągle coś stawało mi na drodze, aby je upiec. Jakiś czas temu na Facebooku jednej z wege knajp z Poznania - Mavi Kus widziałam zdjęcie sernikobrownie z serkiem z kaszy jaglanej i z czereśniami, ale nie udało mi się tam dotrzeć, aby spróbować, ale był to impuls, aby wreszcie zrobić takie ciacho w domu. Tak naprawdę, choć miejsce to działa w Poznaniu od maja, jeszcze mnie tam nie było, ale pewnie poprawię się niebawem i przygotuję własną recenzję na bloga. Przyznaję się, że odkąd jest WYPAS pod nosem, nie mam za dużo powodów, aby przekraczać granicę Ronda Kaponiera i moje życie w Poznaniu sprowadza się do Grunwaldu i Jeżyc. 

W wakacje z kolei dużo czasu spędzam u rodziców. Życie na wsi ma jedną WIELKĄ zaletę. Pod nosem może nie ma wegańskich knajp, ale jest las, a las to bogactwo. Są owoce, grzyby i zioła. Krótki wypad rowerem i wracam z kilkoma garściami jagód, malin i poziomek, które pachną jak marzenie. Poziomki, zbierane i nawlekane na trawę, tworzące pachnące, czerwone, owocowe korale to jedno z moich wspomnień z dzieciństwa. Gdy o nim myślę, to widzę jaką sielankę zafundowali mi rodzice wynosząc się z Poznania na wieś. Dzięki temu nie siedziałam w mieszkaniu czekając kiedy rodzice wrócą z pracy, nie biegałam po podwórku kamienicy i nie bawiłam się pomiędzy blokami, ale miałam bardzo dużo kontaktu z przyrodą. Moją codziennością były łąki, lasy i jeziora. W miarę dorastania męczyło mi dojeżdżanie do szkół, moich rodziców dowożenie nas na rozmaite zajęcia pozalekcyjne, ale pewnie i tak poświęcaliśmy temu mniej czasu, niż wiele osób żyjących w wielkich miastach, które najwięcej czasu spędzają w korkach i tracą cenne godziny na przemieszczanie się. 
A ja, gdy myślę o wsi, o lecie, które spędzało się między drzewami, polami i w ogrodzie, o tym, że obiady to na przemian zupy jagodowe, pierogi z jagodami i kurki na rozmaite sposoby. O jesieni, kiedy co piątek wyjeżdżaliśmy na grzyby, a potem jedliśmy kanie w panierce na kolację. Zima to z kolei sanki na pobliskich górkach i kuligi. W moim przedszkolu i podstawówce mieliśmy grupowy i klasowy ogródek w warzywami. Były klasowe wypady na grzyby, na kuligi. 
Z obecnej perspektywy bardzo doceniam ten czas. Dzięki temu moje dzieciństwo przypominało to opisane w moich ulubionych szwedzkich książkach dla dzieci. Myślę, że ten czas miał na mnie większy wpływ niż cokolwiek innego. Ten kontakt z przyrodą mocno mnie uwrażliwił i sprawił, że wciąż mnie ciągnie między lasy, łąki i jeziora.



Wrócimy jednak do brownie i przepisu. Baza na część czekoladową czerpałam od Wegan Nerd.




Składniki na masę jaglaną ( tradycyjnie czerpane od Jadłonomii)
  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej, przepłukanej wodą
  • 3 szklanki mleka roślinnego ( u mnie owsiane) 
  • 2/3 szklanki brązowego cukru, lub więcej do smaku
  • 3 łyżki delikatnego oleju o neutralnym smaku
  • sok wyciśnięty z połowy cytryny
  • skórka otarta z całej cytryny
  • szklanka owoców leśnych ( jagód, poziomek, malin) 
Do rondelka z grubym dnem wsyp kaszę, cukier, olej, skórkę i sok z cytryny, wszystko zalej mlekiem i gotuj na minimalnym ogniu, co jakiś czas mieszając, aby kasza nie przywarła. Kiedy kasza wchłonie większość mleka i będzie bardzo miękka, zdejmij ją z ognia i zmiksuj ręcznym blenderem na gęsty budyń.

Składniki na masę czekoladową:
  • 2 szklanki mąki
  • 4 łyżki kakao
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 szklanki cukru
  • szczypta soli
  • szczypta cynamonu
  • 1,5 szklanki mleka roślinnego ( ja użyłam owsianego) 
  • 1 łyżka octu jabłkowego
  • 1,5 (150 g) tabliczki gorzkiej czekolady 
  • 5 łyżek oleju rzepakowego/słonecznikowego
Przesiej suche składniki: mąkę, kakao, proszek do pieczenia, sodę i cynamon. Wymieszaj. W drugiej misce wymieszaj mleko i ocet jabłkowy. Dodaj mieszaninę do suchych składników. Zacznij mieszać łopatką. W misce rozpuść czekoladę w kąpieli wodnej razem z olejem. Rozpuszczoną czekoladę dodaj do ciasta. Dodaj cukier. Mieszaj, aż powstanie jednolita masa. Ciasto przelej do formy do pieczenia. Dodaj masę z kaszy jaglanej. Można rozprowadzić ja na całej powierzchni, pozostawiając marginesy ( tak zrobiłam ja)  lub za pomocą łyżki przełóż masę w kilka miejsc i lekko wmieszaj ją w czekoladowe ciasto. Umyte owoce powkładaj w masę. Piekarnik nagrzej do 170 stopni C. Piecz około 40-45 minut. 




A teraz trochę sielanki w muzyce: 

11 komentarzy:

  1. Następny do zrobienia ,ale pierwszy będzie ten bezsernik z słonecznika , ten będzie drugi , mam napięty ten lipiec ,ale chyba dwa takie fajne ciasta wcisnę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @margot: w sezonie nigdy nie wiadomo za co się zabrać. Gdybym publikowała wszystkie pyszne rzeczy, które teraz robię, nie zajmowałabym się niczym innym ;)

      Usuń
  2. Oj wygląda bardzo kusząco <3 !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i świetnie smakuje w dodatku. Zwłaszcza po schłodzeniu w lodówce <3

      Usuń
  3. Poproszę o wymiary formy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja miała 20x23cm ;)

      Usuń
    2. klasyczna tortownica też powinna się nadać ;)

      Usuń
    3. Dzięki, na pewno zrobię:)
      Kasia

      Usuń
  4. Wygląda cudownie! ; )
    Świetny przepis!

    OdpowiedzUsuń
  5. Spodobał mi się Twój pomysł z połączeniem tych dwóch przepisów, tylko ja upiekłam najpierw sam dół, dzięki czemu ładnie wyrósł, a potem wylałam na niego krem jaglany I już nie piekłam. Ten krem jest genialny, taki sprężysty!

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham to ciasto i robiłam już wiele razy. Jednak tak sobie myśle czy można by je przeistoczyć w sernik makowy? Np. spód masa jaglana, a na górę dać masę makową? Moja mama zawsze robiła tradycyjny sernik makowy i go uwielbiałam. Poza tym chce zrobić na wigilię ze znajomymi, którzy nie jedli nigdy maku (!) Wydaje mi się, że będzie smaczniejsze niż typowy makowiec. Myślisz, ze da radę??

    OdpowiedzUsuń