piątek, 4 lipca 2014

Miejsca w Poznaniu - PIECE OF CAKE i LODZIARNIA WRONIECKA 17.

Nadeszło lato, a ja jakoś nie za bardzo rozkręciłam się z opisem miejsc, gdzie w Poznaniu można zjeść wegańskie pyszności. Po opisie Wypasu i Merapi Tempeh na Jackowskiego zamilkłam w tej kwestii. Po pierwsze odkąd na Jeżycach pojawiła się 100% wegańska knajpka moje potrzeby, aby jeździć gdzie indziej zmalały. Inna sprawa, że nie zawsze mam przy sobie aparat, nie zawsze chęć na zabawę w opisywanie, a poza tym obiecałam sobie, że o żadnym miejscu nie napiszę na podstawie jednokrotnej wizyty, ale odwiedzę każde co najmniej dwa czy trzy razy, aby utwierdzić się w swojej opinii. Poza tym knajpa, która przykładowo robi fatalny hummus, przygotowuje za to świetne smoothie (podobno niektórzy czytają  SMOTIE ;)), a często przy jednorazowej wizycie nie mam okazji, aby spróbować wszystkiego chyba, że idziemy ekipą i bezczelnie wyjadam z talerzy moim towarzyszom i towarzyszkom posiłku.
Pomimo, że zostało trochę stricte wegańskich czy wegetariańskich miejsc z jedzeniem, jednak powiem dziś kilka słów o dwóch, które typowo wegańskie nie są. Mieszczą się za to przy ulicach dochodzących do Starego Rynku, więc potencjalni turyście czy też zwykli przejezdni nie będę mieć wielkiego problemu, aby tam trafić. Oczywiście uwielbiam miejsca całkowicie zweganizowane, gdzie nie muszę podkreślać, że jestem weganką, ale ciesz mnie bardzo, gdy wchodząc do "zwykłej" kawiarni widzę wypisane, jak byk "burger wegański", "mleko sojowe", bo z racji, że wśród otaczających mnie osób jest niewielu wegan i środowisko medyczne raczej w tej kwestii jest dość ubogie, wiadomym jest, że siłą rzeczy bywamy w różnych miejscach. Najlepiej jest teraz, bo większość kawiarni oferuje warzywno-owoce koktajle i smoothies, ale zimą bardzo często zostaje czarna kawa lub herbaty do wyboru. Są jednak miejsca na mapie Poznania i do tego powstaje ich coraz więcej, gdzie wegańskie opcje nie są niczym wyjątkowym. Jak już wspominałam, potrzebuję czasu, aby je wszystkie opisać dlatego taką wegańską, subiektywną mapę Poznania będę ciągnąć w nieskończoność, aż pewnie w niego wyjadę, a to już nie jest ani tak nierealne, ani tak odległe, jak kiedyś.

Pierwsze miejsce, do którego warto zajrzeć to Piece of Cake. Mały szyld przy ulicy Żydowskiej 29 można przegapić, ale z drugiej strony czy coś, czego polska nazwa brzmi "Kawałek ciasta" powinno mieć duży szyld? Raczej nie... Miejsce wypełnione miłą dla ucha muzyką, klimatycznym wnętrzem, które łączy domowe ciepło z subtelnym stylem D.I.Y. i recyklingiem. Lubię tam siedzieć, bo w moim odczuciu nie jest ani za duże, ani za małe i nie mam poczucia ścisku, ale jednocześnie goście nie są porozrzucani po lokalu, jakby byli tam sami. Bardzo mocną stroną tego miejsca jest ogródek usytuowany za lokalem, w podwórku kamienicy, gdzie mieści się Piece of Cake. Można usiąść niemal w kwiatach i sącząc lemoniadę poczuć klimat lata. Ma fajny, luźny, można powiedzieć, że trochę berliński charakter, gdzie przyknajpiane ogródki tętnią życiem i niczym nie przypominają sztywnych, przyrestauracyjnych, rodem ze starego rynku polskich miast, gdzie wydaje mi się, że można zjeść obiad biznesowy, ale nie ma atmosfery, aby się zwyczajnie wyczilować. 
W zasadzie jest to kawiarnia, dlatego polecam tam przede wszystkim bezbłędne kawy parzone rozmaitymi sposobami. Gwarantuję, że smakosze tego napoju będę usatysfakcjonowani. Do tego możemy wybrać gatunek kawy według własnych preferencji, a w razie zakłopotania Pani Baristka doradzi lub też rozchwieje nasze wątpliwości. Oczywiście takie kawy jak cappuccino czy latte też się znajdą i można bez problemu zamówić je z mlekiem sojowym. 
Oprócz tego serwują tam pyszne lemoniady i inne sezonowe napoje. Jednak to, co sprawiło, że większość poznańskich wegan znalazła się tam nie przypadkiem to burgery szpinakowe podawane w wypiekanych na miejscu bułek. Opcje są dwie: z pesto lub na ostro. Ja zazwyczaj wybieram tę drugą, ale obie są baaardzo smaczne. Pamiętam szał na te burgery, jaki pojawił się jakieś półtora roku temu i naprawdę nie było wizyty, abym nie wpadała na bliższego bądź dalszego znajomego. Od tego czasu mamy wegańskie burgery w rozmaitych knajpach w mieście, ale ja jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że takich, które dorównałyby smakiem tym z Piece of Cake jeszcze nie ma. Oczywiście jedzenie ich zbyt często skończyć by się mogło znudzeniem ich smakiem, ale raz na jakiś czas nie umiem sobie odmówić wizyty w Piece of Cake.  Dodam jeszcze, że taki burger może stanowić lunchyk czy też inną przekąskę, jednak nie jest to buła, którą naje się do syta przeciętny wegański dorosły osobnik, tudzież osobniczka. Cena? 13 zł. Ceny napoi plasują się w okolicach 10 zł. Od czasu do czasu można też trafić na wegańskie ciasto. Polecam. 

Ogródek przy Piece of Cake








Aeropress, czyli jedna z opcji parzenia kawy w Piece of Cake



Wegańskie "gwiazdy" Piece of Cake, czyli szpinakowe burgery w domowej bułce.





... i szybki rzut na część wnętrza z widokiem na wyjście do ogródka. 


Kiedy nasze żołądki poruszyliśmy burgerami, ale wciąż czujemy, że coś jeszcze wcisnęlibyśmy w nasze brzuchy to wystarczy  przejść z ulicy Żydowskiej, ulicą Mokrą, na ulicę Wronicką. Na narożniku Mokrej i Wronieckiej, pod numerem 17 znajduje się Lodziarnia, które wyrabia prawdziwe, naturalne, domowe lody. Co więcej, oprócz sorbetów, dla wegan przygotowywane są codziennie dwie opcje smakowe pysznych, kremowych lodów na bazie mleka roślinnego. Wafelki do lodów są wegańskie, jednak producent zastrzega sobie, że śladowe ilości mleka mogą być obecne, dlatego alergicy ostrożnie! Oprócz tego istnieje opcja wafelków bezglutenowych, więc każdy kto z takiej czy innej przyczyny nie przyjmuje go w swoim jedzeniu, również ma możliwość skosztowania lodów w wafelku. Fajnie? Pewnie! :) Jak na razie byłam tam tylko dwa razy. Kilka razy nie miałam ochoty na wystawanie w kolejce, choć jednocześnie zupełnie nie dziwię się, że takowa tam powstaje, bo lody są naprawdę przepyszne. Cena porcji to 4 zł, ale od razu informuję, że porcja oznacza solidną łychę, a nie taką tam malutką gałeczkę - dokładnie pół kulki i ani grama więcej. 
Lodziarnia Wroniecka 17 przykuwa uwagę, szyld od razu rzuca się w oczy. Małe, ale przytulne, domowe wnętrze świetnie spaja klimat. Niewątpliwie po wizycie w tym miejscu nie wyjdziecie rozczarowani. Ja jadałam w sumie trzy smaki lodów: ananasowe, miętowe i ostatnio podwójną porcję fistaszkowych. Ponieważ śledzę to miejsce na Facebooku to widzę, że codziennie pojawia się coś innego, dlatego bez wątpienia zajrzę tam jeszcze nie raz. Zwłaszcza teraz, latem. 





Fistaszkowe lody - pyszne, pełne orzeszków ziemnych. Podwójna porcja to dla mnie dużooo! :) 



:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz