wtorek, 1 lipca 2014

Jaglany pudding z marchewką

Znowu przyszło lato. Dopiero co zamykałam sesję z końcem lipca 2013, a już nadeszły kolejne wakacje. Czas biegnie niebłagalnie, nie dając szansy na zatrzymanie się. Chociażby na chwilę. Mam takie wrażanie, że w zeszłym roku coś we mnie pękło i diametralnie zmieniło się moje podejście do bardzo wielu spraw, miejsc, sytuacji, ludzi i w końcu do mnie samej. Coś się skończyło, a próby wskrzeszenia w ciągu tych kilkunastu ostatnich miesięcy okazały się bezskuteczne. Spaliły się jakieś formy, które latami wydawały się ważne i dające rezultaty. To co uznawałam za głębokie, w gruncie rzeczy okazało się bezwartościowe i niczego nie zmieniające. Zdystansowanie, które przyszło do mnie samo w wyniku różnych zawirowań życiowych sprawiło, że wyszłam poza jakieś sztywne ramy, w które się kiedyś wpakowałam. Nawet ktoś się mnie zapytał, czy już nie jestem punkiem. Bynajmniej. Jestem, bo idea jest niezmienna, tylko pewne formy dla mnie "zgrzybiały" i chcę czegoś więcej, bo czuję, że to co było już się nie sprawdza, a w każdym razie nie jest to coś, w czym może odnaleźć się zaczynająca życie zawodowe lekarka. Właśnie dlatego, że muszę być wierna sobie i swoim ideałom  powinnam iść do przodu, bo siedząc w jednym miejscu mogę co najwyżej zostawić ślad swojego tyłka na piasku, a i to jest na dobrą sprawę bardzo nietrwałe. Wiem, że niejednokrotnie zaprzeczę jeszcze samej sobie, ale wydaje się to lepsze, niż kurczowe trzymanie się form, miejsc, ludzi czy działań, które się nie sprawdzają. Nigdy nie miałam wątpliwości, że warto być społecznicą, robić jak najwięcej, działać na rzecz zwierząt i ludzi, ale jednocześnie uważam, że jeżeli coś co robię, poświęcam swój czas i energię nie przynosi oczekiwanych rezultatów to muszę to zmienić. Nie ideały, ale właśnie formę działania, nawet jeśli nowe będzie "się kłóciło" z tym starym. Czuję, że stałam się niezależną i samodzielnie myślącą kobietą i jest to bardzo miłe uczucie. Oznacza progres i to, że jednak jeszcze NIE wszystko stracone. 



Jestem ogromną fanką kaszy jaglanej. Robię z niej burgery, sałatki, dodaję do sosów. Mielę na mąkę i smażę z niej racuszki, a od pewnego czasu jadam w formie budyniów, puddingów i kremów. Recepturę na jaglany krem marchewkowy znam od Agaty, która działa ze mną w Vegan Hooligan Crew i właśnie tym deserem zawojowała Vegan Lunch pt. "Mocne korzenie". Z kolei ostatnio ja zrobiłam go na śniadanie na Placu Wolności w ramach Festiwalu Malta, aż w końcu postanowiłam, że i mi należy się trochę przyjemności i trafił na podwieczorek, nie w ramach śniadań, lunchy i innych imprez, ale po prostu dla mnie i aby cieszyć moje, a nie cudze podniebienie. Z letnimi owocami jest najlepszy na świecie, w dodatku młode marchewki są bardziej soczyste i słodkie, więc nie oglądajcie się za bardzo, tylko lećcie migiem po pęczek na pobliski ryneczek. Nie zapomnijcie o ulubionych owocach i do dzieła.  


Składniki:
  • 300 g marchewek 
  • 3 szklanki mleka ryżowego waniliowego ( można zastąpić dowolnym roślinnym) 
  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej 
  • 3 łyżki oleju o neutralnym smaku 
  • skórka starta z jednej pomarańczy 
  • do dekoracji: gęste mleko kokosowe, starta czekolada, cynamon zmiksowany z cukrem trzcinowym, ulubione owoce, konfitura, mięta
Marchew obieramy i drobno siekamy, zalewamy mlekiem i gotujemy do miękkości. Kaszę mielimy w młynku do kawy lub dobrym blenderze na mąkę. Marchew i mleko blendujemy, dodajemy skórkę pomarańczową, kaszę i olej. Gotujemy chwilę do zgęstnienia. Rozlewamy do miseczek, dodajemy mleko kokosowe, wybraną posypkę i owoce do dekoracji. Gotowe. Smacznego! :) 




9 komentarzy:

  1. Kasza jaglana to moja ulubiona kasza, ostatnio też robiłam pudding, ale gdzie mi do tego ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. zdecydowanie świetny pomysł na deser! choć nawet i pyszne, pełne zdrowia śniadanie :) bardzo lubię jaglaną podaną w ten sposób!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kasza jaglana w formie puddingu wymiata! Muszę spróbować z marchewką :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie to wygląda :) Czy olej jest tu konieczny? Rozumiem, że to pewnie dla konsystencji, może np. gęsta część mleka kokosowego zamiast tego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe! Nie wiem, to jest pytanie, na które musisz sama sobie odpowiedzieć robiąc to i sprawdzając czy Ci psuje, choć nie rozumiem dlaczego miałabyś zastąpić olej mlekiem kokosowym. Tłuszcz kokosowy, zawarty w mleku koko zdaje się być mniej zdrowy niż oleje, bo zawiera więcej tłuszczów nasyconych.

      Usuń
  5. Wygląda bardzo apetycznie i letnio , a jaglankę uwielbiam od lat , nie napiszę od ilu bo się wyda jaka ja już stara jestem :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuje Ci Maddy za ten przepis :) jutro robię pudding! :) idę przygotować kaszę, żeby mieć już zmieloną!

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham jaglanke wiec i to wyprobuje :D

    OdpowiedzUsuń