czwartek, 10 lipca 2014

Bezsernik ze słonecznika, czyli wegański sernik z malinami



Nie tak dawno dzieliłam się z Wami przepisem na bezserniczki z kaszy jaglanej, które są małą wersją ciasta, które w lutym pojawiło się na organizowanym przez Vegan Hooligan Crew wydarzeniu "Słodka Zemsta", czyli jednodniowa cukiernia, która była benefitem na rzecz Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Jakiś czas później, bo w maju zorganizowaliśmy z VHC kolejne, siostrzane wydarzenie, ale tym razem w MiXtura Vege Cafe, czyli "Słodką MiXturę". Znowu pojawił się bezsernik, ale tym razem przygotowała go Agata (ta sama, która jest autorką jaglanego kremu marchewkowego), a bazowym składnikiem tego ciasta był słonecznik. Co więcej, nie było to ciasto surowe, jak to zazwyczaj dzieje się w przypadku orzechów i pestek, ale jak najbardziej pieczone. Na szczęście słodkości słodko-mixturowe znikały w okamgnieniu, co sprawiło, że nie udało mi się skosztować wówczas praktycznie żadnego przygotowanego przez nas smakołyku. 
Ostatnio Agata przesłała mi przepis na słonecznikowy bezsernik i choć ostatecznie nie zdecydowaliśmy się brać udziału w evencie, na który owe ciasto miało być pieczone to chęć przygotowania go nie mijała, a przede wszystkim byłam ogromnie ciekawa czy mi zasmakuje. Nie jest on ani trudny, ani pracochłonny, ani skomplikowany, dlatego myślę, że jeszcze do niego powrócę przy okazji jakiś imprez. Upieczone, gotowe ciasto możemy polać rozpuszczoną czekoladą, polewą toffi lub jakimś owocowym sosem. Zwykły, cytrynowy lukier też się nada. W tym względzie panuje totalna dowolność i każdy niech wybiera według własnego uznania.

Historia bezsernika słonecznikowego jest znana, więc dodam tylko, że jest pyszny i chyba obecnie znajduje się wśród moich faworytów, jeżeli chodzi o wegańskich naśladowców sernika. Szczególnie z owocami. Myślę, że doskonały byłby również z jagodami czy brzoskwiniami oraz, że świetnie komponowałby się ze śmietanką kokosową, równomiernie wysmarowany i posypany startą czekoladą, posypany porzeczkami i borówką amerykańską. Pychota!
Troszkę zmodyfikowałam przepis Agaty, bo dodałam mniej mąki, a za to użyłam więcej mleka ryżowego. Zamiast skórki z pomarańczy wybrałam skórkę cytrynową. 



Składniki na jedną blachę ok. 24 cm: 
  • 400 g słonecznika
  • 100 g cukru ( tak naprawdę można użyć każdego dowolnego słodu) 
  • sok z 1,5 cytryny 
  • kilka kropli aromatu migdałowego
  • skórka starta z jednej cytryny 
  • ok. 300-350 ml wody lub mleka roślinnego ( ja użyłam ryżowego o smaku wanilii i polecam szczególnie taką opcję)
  • opakowanie budyniu waniliowego ( 38 g) (może być więcej - do 60 g max) 
  • 20 g mąki pszennej ( kopiasta łyżka) 
  • maliny
  • wybrana polewa ( na zdjęciu cytrynowy lukier i maliny, jako ozdoba)
Słonecznik moczymy przez noc w ziemnej wodzie. Odsączamy, przepłukujemy pod bieżącą wodą. Wszystko, poza mąkami, miksujemy z blenderze na gładką masę, próbujemy czy dobre. Następnie blendujemy z mąkami - ziemniaczaną (budyniem) i pszenną.  Ciasto przelewamy do wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej olejem tortownicy (19-23 cm), układamy maliny, delikatnie wciskając je w masę i pieczmy w piekarniku rozgrzanym do 180 st. C przez około 45-60 minut, aż będzie złote i zwarte. Czas pieczenia zleży m.in. po średnicy foremki i piekarnika).  Studzimy, polewamy wybraną polewą i podajemy po schłodzeniu w lodówce.






Żeby nie było wątpliwości, dlaczego nie sięgnę nigdy po sernik tradycyjny:


22 komentarze:

  1. cudowny ten sernik! wygląda tak apetycznie, że mam ochotę porwać, chociaż kawałek ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. kolejny genialny przepis na sernik, który muszę wypróbować! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy bym nie powiedziała, że to sernik bez sera! Cudo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O jaki on świetny , Maddy , jak mi się on widzi , ja go zrobię

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam pytanie - bez proszku/sody? :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak, bez proszku czy sody:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za odpowiedź
    ! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A czy blachę powinniśmy wcześniej natłuścić olejem i czymś wysypać, czy tak na goło piec?
    Dzięki, za świetny przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, warto natłuścić olejem lub też wyłożyć papierem do pieczenia. Już uściślę w przepisie. :)

      Usuń
    2. Upiekłam wczoraj wieczorem, dziś rano zaliczyliśmy degustację i jesteśmy pod mega wrażeniem :)
      Ciągle jeszcze raczkuję w wegańskim pichceniu, więc nieustannie odkrywam nowe możliwości kulinarne i smaki - ten 'bezsernikowy' krok był milowy, że tak powiem - jeszcze raz dziękuję, bo kolejna nabiałowa tęsknota została u mnie zlikwidowana ;)

      Usuń
    3. W takim razie bardzo, bardzo się cieszę! Pozdrawiam, Maddy

      Usuń
  9. Maddy , te maliny kłaść na surowe ciasto i piec tak, ile tak mniej więcej dać na to ciasto tych malin? te na wierzchu do dekoracji to następna już porcja(surowe), tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, do środka jakaś garść, może dwie - delikatnie wciskać w masę, a ilość zależy od wielkości. Na wierzch osobno już po upieczeniu. Mogą też być inne owoce, ja dałam maliny, bo chyba akurat się zaczęły. Generalnie piekłam to też be owoców, ale zgodnie wszyscy, którzy jedli doszli do wniosku, że z owocami o niebo lepsze. :)

      Usuń
    2. Maddy * dziękuję , ja też chce z malinami :D

      Usuń
    3. http://kuchniaalicji.blogspot.com/2014/09/bezsernik-ze-sonecznika-czyli-weganski.html
      pychaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

      Usuń
  10. o tak! genialny pomysł! robisz przepiękne zdjęcia, bardzo lubię Twojego bloga :) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mój, ale przyznaję, Agata, która wymyślała pierwowzór tego ciacha jest geniuszem! ;) Zapraszam w takim razie do oglądania i czujności, bo wkrótce zmieniam adres. Pozdrawiam. :)

      Usuń
  11. Jaką mąką najlepiej zastąpić mąkę pszenną? Pytam, bo bardzo chce upiec to ciacho, ale nie mogę jeść pszenicy...

    OdpowiedzUsuń
  12. Dołączam się do pytania, co zamiast mąki pszennej? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciasto wychodzi suche? Chodzi o masę. :)

    OdpowiedzUsuń