czwartek, 22 maja 2014

Liście botwinki faszerowane komosą ryżową z pikantnym sosem fistaszkowym

Od tygodnia wreszcie zawitała prawdziwa wiosna. Ba! Nawet może bardziej lato. Jest ciepło, słonecznie i ciągnie mnie nad wodę. Maj już się kończy, a ja nadal nie dotarłam na żadną majówkę. Wiem, wiem, aura nie sprzyjała, a do tego wszyscy jacyś tacy zapracowani, zabiegani, bez chwili czasu na posiedzenie na trawie, pogranie we frisbee czy wspólne spałaszowanie różnych pyszności na zewnętrznej. Ja sama też nie jestem bez winy, bo w tym miesiącu mimo, że miałam naprawdę dużo teoretycznie wolnych do szpitala dni, to jednak ciągle wypełniałam czas zadaniami, które nie pozwalały mi tak po prostu posiedzieć i wyautować się, jak trzeba. Odpoczynek i relaks mi się marzy, ale nie mam chwili wytchnienia, a od kilku dni zapracowanie osiągnęło apogeum. Dlatego dziś powiedziałam sobie STOP. Nigdzie nie idę, nie umawiam się, nie mam żadnej konferencji, ani innego spotkania, które w ciągu ostatnich dni wypełniały całkowicie czas. Nie będę jeść na mieście, choć trochę trudno czasami odmówić sobie wypasowego lunchu czy ciacha, burgera z miXtury czy Piece of Cake czy też lodów z Wronieckiej. 
Konsekwentnie jednak wróciłam do domu, zahaczając po drodze o ryneczek z warzywami i ugotowałam obiad. Już wczoraj przygotowałam quinoę ( komosę ryżową), także dziś musiałam tylko dokończyć farsz, nadziać liście, upiec, a w między czasie przygotować sos i oczywiście zjeść. 
Wyszło pyszne i aromatyczne, tak więc dzielę się na blogu recepturą. Zapewne część z Was lekko zsiwieje lub wyłysieje, bo liście będą się rwać, a farsz wysypywać, ale nie nabierze się wprawy nie próbując, więc mimo wszystko gorąco zachęcam, bo efekt i satysfakcja, że umie się zrobić coś tak oryginalnego jest niewątpliwie miłym uczuciem. :) 



Składniki na liście botwinki nadziewane komosą:
  • Liście z pęczka botwinki ( jak największe), możecie kupić dwa i owijać w podwójną warstwę, będzie prościej. Z liści wycinamy twarde łodyżki, sparzamy wrzątkiem, a następnie zlewamy zimną wodą. 
  • 0,5 szklanki quinoa, ugotowanej w szklance osolonej wody ( po ugotowaniu mniej więcej szklanka)
  • mała czerwona cebulka, pokrojona w kosteczkę
  • ząbek czosnku
  • płaska łyżka czarnuszki 
  • sól i pieprz do smaku 
  • garść świeżej mięty, posiekanej 
  • 2-3 łyżki oleju do smażenia
  • 2-3 łyżki oleju z orzechów laskowych 
  • około szklanka bulionu warzywnego

Na patelni rozgrzać olej, rzucić posiekaną cebulkę i zeszklić na małym ogniu. Dodać posiekany ząbek czosnku i smażyć jeszcze przez chwilę. Wsypać czarnuszkę, wymieszać z cebulą i czosnkiem, a po chwili dodać ugotowaną komosę ryżową. Na koniec wsypać posiekaną miętę, wlać 2-3 łyżki oleju orzechowego i wymieszać. Można posolić i popieprzyć do smaku. 
Piekarnik rozgrzać do 200 st. C
Sparzone liście botwinki układać na deseczce, porcjować farsz w komosy od 1 łyżeczki do sporej łyżki w zależności od wielkości liścia. Zwijać, jak gołąbki ( początkowo będzie to może wychodzić ciapowato, ale w czasem nabierzemy wprawy i wyjdą tak, jak na zdjęciu ).


Układamy w naczyniu żaroodpornym tak, aby ciasno do siebie przylegały. Zalewamy bulionem tak, aby przykryły liście i nasze danie nie wyschło podczas pieczenia. 
Wkładamy do rozgrzanego piekarniki i pieczemy przez około 20 minut.

Składniki na sos orzechowy:

  • mała cebulka, posiekana w kosteczkę
  • ząbek czosnku 
  • szklanka bulionu warzywnego
  • odrobina płatków chili 
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki 
  • 1 spora łyżka masła orzechowego 
Cebulkę podsmażamy, dodajemy posiekany ząbek czosnku, chili i paprykę. Po chwili wlewamy bulion, a gdy zacznie wrzeć, dodajemy masło orzechowe. Rozprowadzamy, aby powstał jednolity sos, a następnie gotujemy na małym ogniu do czasu, aż zgęstnieje. 
Gotowym sosem polewamy liście botwinki nadziewane komosą. 





Smacznego! :) 

I trochę tańca na koniec! :) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz