poniedziałek, 3 lutego 2014

Wegański szare kluchy na roślinnym smalczyku z kiszoną kapustą.

Nie lubię konkursów za bardzo. Niechętnie biorę w nich udział, gdyż mam dosyć niski poziom potrzeby rywalizacji. Może dlatego, że jednak częściej przegrywam, niż wygrywam... ;)
Jednak mimo mojej niechęci do konkursów zdecydowałam się wziąć udział w zabawie kulinarnej “Smakowita Pajda to kulinarna frajda!", którego sponsorem są ZT Kruszwica S.A. producent smalczyku roślinnego Smakowita Pajda.

Dlaczego nie lubię konkursów, w których nagrodą główną są pieniądze? Dlatego, że jeszcze nie zdążę wziąć udziału, a tym bardziej wygrać, a już rozparcelowują sumę, której na oczy nie widziałam... Nie takie to straszne, jeżeli mowa jest o kilkuset czy kilku tysiącach złotych... ;)  
Tym razem też już to zrobiłam, bo jest pewna inicjatywa, którą chciałabym wesprzeć. Jest też kilka rzeczy, które przydałyby mi się, zwłaszcza, że powoli staję się w pełni dorosła, samodzielna, niezależna. "Odcinam pępowinę" i wkraczam w dorosłe życie pełną parą. Mimo, że jest to raczej fajne i przyjemne na tę chwilę, jednak czasami przeraża, że nikt już nie poratuje mnie w kryzysowej sytuacji, a okazuje się, że wszystko NAPRAWDĘ kosztuje i życie codzienne bezczelnie pochłania to co mam, nie pozostawiając grosza na przyjemności, plany i marzenia. Tak więc już wymarzyłam sobie nowy komputer, albo zegarek, albo jakiś super stetoskop albo aparat, który pozwoliłby mi robić profesjonalne zdjęcia. Taka chyba nasza natura, że lubimy sobie pomarzyć.

Po Mamie odziedziczyłam co nieco. Mam po Niej oczy i całą urodę zdaje się. Mam głos mojej Mamy i za chwilę będę mieć nawet ten sam zawód, a nawet może i specjalizację. Co do kulinarnych zdolności... to Mama śmieje się, że tego akurat po Niej nie mogłyśmy odziedziczyć, a cała nasza czwóreczka sióstr gotuje całkiem dobrze podobno. Ja sama nie wiem w sumie jak to jest, bo Mama potrafi  mnie zaskoczyć i gdy wpadam do domu rodzinnego od czasu do czasu to bywa, że czeka na mnie dwudaniowy obiad z deserem. Wtedy myślę, że jednak umiejętności kulinarne mojej Mamy są porównywalne z tymi lekarskimi... 
Myślałam trochę, jakie danie mogłabym zaproponować w konkursie, którego celem jest wypromowanie wegańskiego smalczyku. Smakowita Pajda zaskoczyła mnie tym, że... mi smakuje. Trudno było mi uwierzyć, że coś co imituje tak mało dla mnie atrakcyjny produkt pochodzenia zwierzęcego, na samą myśl o którym robi mi się po prostu niedobrze, mógł przypaść mi do gustu. Smalec kojarzy mi się kuchnią tradycyjną i daniami regionalnymi. Przypomniało mi się, że gdy byłam mała moja Mama przygotowywała czasami SZARE KLUCHY, czyli ziemniaczane kluski podawane ze skwarkami ( fuj!) i kiszoną kapustą. 
Pogrzebałam w internecie, aby znaleźć  recepturę na te tradycyjne poznańskie kluseczki. Musiałam przepis oczywiście odpowiednio "zweganizować" i pozbyć się jajka, który znajduje się w oryginalnym składzie. Podałam je podsmażone na  wegańskim smalczyku - SMAKOWITA PAJDA, z kiszoną kapustą oczywiście.


Szare kluchy są bardzo sezonowe, zimowe i naprawdę szare. Jednak je lubię. Danie jest tanie i proste. Dla mnie oznaczają trochę powrót do dzieciństwa.  


Składniki:
  • 0,5 kg ziemniaków, obranych i starych na tarce o drobnych oczkach 
  • 4 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 4 łyżki mąki pszennej
  • 3 łyżki mielonego siemienia lnianego
  • szczypta soli
  • osolona, wrząca woda do gotowania
  • wegański smalczyk Smakowita Pajda do smażenia kluseczek (2 łyżki)
  • 400 g kiszonej kapusty, posiekana natka pietruszki do posypania 
  • cebula posiekana w cienkie talarki 
Ziemniaki utrzeć na tarce o bardzo drobnym oczku, dodać mąki i siemię. Wyrobić ciasto ( będzie dosyć gęste). Zagotować l wody i dodać sól. Na wrzątek łyżeczką wrzucać ciasto, gotować kluchy  przez 7-10 min. od chwili ich wypłynięcia. Odcedzać na sito i zahartować zimną wodą. Odcedzić. Na patelni roztopić 2 łyżki roślinnego smalcu Smakowita Pajda  dodać pokrojoną w cienkie talarki cebulę, zeszklić cebulę i dodać kluchy. Podsmażać mieszając, aż miejscami zrobią się rumiane. Podawać z kiszoną kapustą, posypane posiekaną natką. 





14 komentarzy:

  1. Bardzo smacznie wyglądają.
    Dziękuję za zgłoszenie do konkursu, wysłałam jeszcze maila.

    Pozdrawiam
    Majana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I są bardzo smaczne! Dawno nie jadłam tak regionalnego dania ;)

      Usuń
  2. Kuszący ten smalczyk, czas go spróbować. Czy skład jest do przyjęcia Twoim zdaniem?

    A co do szarych klusek, to ociupinkę się mylisz. Otóż wcale nie muszą one zawierać jajka, więc nie trzeba ich weganizować. To przecież bieda-kluchy, a jaja nigdy do tanich nie należały. Jako dowód przytaczam kawałek przepisu z książki Małgorzaty Musierowicz "Łasuch literacki". Pani Małgorzata nie jest wegetarianką, ale raczej poznańską tradycjonalistką, skoro więc podaje taki przepis, to nie bez powodu: "1 kg ziemniaków utrzeć na drobnej tarce, odstawić na 10 minut. Zlać płyn, jaki się zbierze pod ziemniaczaną papką. Następnie dorzucić do niej łyżeczkę soli i tyle mąki, by papka miała konsystencję pół-gęstą. Wymieszać. W tej konsystencji cały sekret. Na to przepisu nie ma. Natomiast jest sprawdzian: jeśli wrzucona na wrzącą w garnku wodę (słoną, oczywiście) próbna kluseczka rozpadnie się - należy do papki dodać jeszcze mąki. Jeśli kolejna kluseczka się nie rozpadnie - znak to nieomylny, że papka ma gęstość właściwą."
    I ja, rodzona poznanianka, zawsze tak właśnie kluseczki robię (placki ziemniaczane vel plyndze zresztą też), choć jestem wegetarianką i jajka czasem jadam:-)
    Moje kluski w wersji na bogato podaję ze skwarkami z cebulki i wędzonego tofu, a gdy tego ostatniego w domu brak - tylko ze zrumienioną cebulką. I oczywiście z gotowaną kiszoną kapustą. Zaplanowałam je jako obiad na środę, a Ty mi jeszcze większego smaku narobiłaś. Uwielbiam szare kluchy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki przepis podpowiedziało mi google, a wiedzę o komentarzach, że wersja bezjajeczna jest całkiem popularna.

      Usuń
  3. Nie jestem poznanianką, a te kluski znam i bardzo lubię. Wersja z kapustą czy też nawet z bigosem to ulubiona wersja mojego taty. Moja ulubiona wersja to z twarogiem, boczkiem i koniecznie maggi. Na swoim blogu wstawiłam, jak ja to nazywam uproszczoną wersję tego dania więc jeśli masz ochotę zajrzyj. Pozdrawiam, Qchenne kaprysy :) http://to-tylko-blog.blog.pl/2014/02/04/makaron-z-boczkiem-twarogiem-cebulka-i-maggi/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem weganką od 6 lat, więc ten przepis nie ten tego... ;)

      Usuń
  4. Uwielbiam takie kluchy! Czasem je robię:-) Uwielbiam je z cebulką, ze "skwarkami" z granulatu sojowego i... z cukrem. Wiem, że to dziwne, ale bardzo takie połącznie mi smakuje;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jej... chyba aż się kiedyś skuszę na ten przedziwny mix ;)

      Usuń
  5. Kurcze, nawet nie wiedziałam, że dodaje się do nich jajco. Nawet jako wegetarianka je pomijałam. Jedno z moich ulubionych dań, proste, sycące, konkretne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, ostatnio bardzo cenię prostotę.

      Usuń
  6. Ja je znam w wersji ,ze starte ziemniaki i maka pszenna i żytnia tak pół na pół , aż konsystencja dobra i gotować . Tak robiła moja babcia(niestety do czarniny , ale mi babcia podawała solonym twarogiem) tak i robię ja , tylko ,że polewam je uduszoną cebulką, czasami plus takie niby skraweczki z proteiny lub tofu wędzonego. Ale z taką kapustą teraz zrobię pewnie , bo fajna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no ja po prostu wpisałam szare kluchy w wyszukiwarkę i mi wyskoczyły takie z jajem, to sobie odpuściłam ten składnik i dałam siemię na wszelki wypadek, bo bałam się, że się porozpadają w gotowaniu. A że siemię zdrowe, zwłaszcza świeżo mielone, więc chyba nie taka zła ta opcja;)

      Ja jestem fanką kapuchy, zwłaszcza teraz. zimą. Piąteczka.

      Usuń
    2. Pewnie ,że siemię lniane dobra rzecz, ja je też pcham do czego się da:D
      Też zrobię z lnem tylko ta mąkę ziemniaczaną zamienię na żytnią :)

      Usuń
    3. Bo mąka żytnia to dobra rzecz ;)

      Usuń