wtorek, 24 grudnia 2013

Dwa ciasta: cytrynowo-rozmarynowe z oliwą z oliwek oraz drożdżowo-makowy strudel.

Kochani_ne! Zaglądacie może tu raz po raz i zamykacie stronę rozczarowani, że od dawna nie pojawiło się nic nowego na blogu. Niestety. Mnie też to nieco smuci, bo lubię gotować i dzielić się swoimi kulinarnymi doświadczeniami, ale jednocześnie jest to też dla mnie znak, że tyle dzieje się w moim życiu, że pewne, mimo wszystko mniej istotne sprawy musiały zjeść na drugi plan. Mam sporo zamieszania związanego ze szkołą i sprawami około uczelnianymi i około szpitalnymi na głowie. Wstaję bardzo wcześnie, wracam późno, a Malaika, moja suczka też chce iść na spacer i nie odstępuje mnie na krok, gdy tylko pojawię się w domu. Jestem wyjątkowo zmęczona tegorocznym grudniem, w sumie cały mijający rok dał mi nieźle w kość i naprawdę cieszę się zbliżającym czasem słodkiego lenistwa. Potrzebuję zwolnienia rytmu, oddechu i życzliwych mi ludzi wokół.

Ostatnio gotuję nieco mniej, zdarza mi się jeść głównie ciastka z paczki i paluszki, na przemian z orzechami i owocami, a nawet, gdy wreszcie uda mi się przygotować jakiś sensowny posiłek to nie mam głowy, czasu i energii, aby podzielić się przepisem i zdjęciami na blogu. 
Nie mogę jednak narzekać, ponieważ należę do tych osób, które im więcej mają do zrobienia, tym szczęśliwsze się stają. W wirze pracy i obowiązków czuję się najlepiej, jak przysłowiowa ryba w wodzie, ponieważ wiem, że to, co robię jest ważne i to nie tylko dla mnie. Chcę być użyteczna, potrzebna i mieć realny wpływ na pozytywne zmiany, które mogę wnieść w otaczający mnie świat. Brzmi trochę hipisiarsko? Nic bardziej mylnego, bo bycie lekarzem to w moim mniemaniu raczej niezły hardcore i na hippie, kwiatki i inne takie bajery na szczęście nie ma miejsca. Głowa na karku to sprawa pierwszorzędna. ;) 

Koniec roku to nie tylko domykanie różnych spraw, ale też nieco przyjemności, rozmaite Christmas Party z przyjaciółmi, znajomymi. Pyszne jedzenie i miła atmosfera to coś, co wypełniało te wyjątkowo nieliczne, wolne grudniowe wieczory. Dobrze jest się spotkać i każdy powód, aby pobyć ze sobą jest dobry i neleży go wykorzystywać. 

Jestem już w domu rodzinnym. Przedwczoraj ubierałam choinkę i pomagałam Mamie stroić dom na Święta. Prezenty czekają już zapakowane, a my opanowujemy kuchnię. Już wszystko jest prawie gotowe. Wierzyć się nie chce, jak sprawnie nam to poszło w tym roku. ;)
W tym roku nie będzie bardzo innowacyjnie i wymyślnie. Na wigilijnym stole pojawi się buraczano-malinowy krem, kapusta z grzybami, pierogi z suszonymi śliwkami, pasztet z soczewicy z paprykową salsą, marynowany i panierowany tempeh, smażony tempeh po grecku, rukola z sosem z oliwy z oliwek, tradycyjna sałatka z wegańskim, domowym majonezem, pieczone ziemniaki i pieczarki z ziołami, domowy chleb, makiełki i kutia z orkiszu oraz kompot z suszu.
Będą wegańskie pierniczki, piernik i makowiec. Oprócz tego upiekłam jeszcze ciasto cytrynowe z rozmarynem. Aromatyczne i pyszne. U mnie w kształcie choinki, bo z tej foremki korzystam właściwe tylko raz do roku,  ale najlepiej upiec je w tortownicy. Można też zdecydować się na muffiny. Dobre nie tylko na święta, ale każdą okazję, gdy chcemy poczęstować kogoś czymś oryginalnym.

Wiem, że trochę późno i pewnie już z nikt z Was nie upiecze moich ciast na tegoroczne Święta, ale można pokusić się na nie przy każdej innej okazji - na Sylwestra, Nowy Rok i cały karnawał. Albo na co dzień. Dlaczego nie?

Ciasto cytrynowo-rozmarynowe z oliwą z oliwek





Składniki:
  • 3 szklanki maki pszennej
  • 1 kopiasta łyżka suszonego rozmarynu, zmielonego w młynku do kawy lub roztartego na proszek w moździerzu 
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 i 1/2 szklanki cukru trzcinowego
  • 1/2 szklanki oliwy z oliwek
  • 1 i 1/2 szklanki napoju roślinnego
  • 1 łyżka startej skórki cytrynowej 
  • 1/4 szklanki soku z cytryny 
  • 1/4 szklanki oleju rzepakowego czy słonecznikowego
W dużej misce wymieszać wszystkie suche składniki. W mniejszej napój roślinny i olej z oliwą. Połączyć mokre i suche składniki i dokładnie wymieszać trzepaczką, łyżką czy też przy użyciu miksera. Następnie dodać sok i skórkę cytrynową. Ponownie wymieszać. 
Tortownicę lub inną wybraną formę wysmarować olejem i wysypać bułką tartą lub wyłożyć papierem lub gdy używamy silikonowej lekko wysmarować olejem. 
Włożyć do piekarnika rozgrzanego o 180 st. C i piec 30-40 minut, aż ciasto się zarumieni, a patyczek wetknięty w ciasto będzie suchy. Gdy ciasto za szybko się zarumieni, a nadal nie będzie gotowe w środku, to należy nakryć je folią aluminiową i piec dalej, aż będzie gotowe. 

Wystudzone ciasto lukrujemy. Polewę przygotowujemy ze szklanki cukru pudru i 3-4 łyżek soku z cytryny. Możemy posypać kandyzowaną skórką cytrynową i pomarańczową czy też ulubionymi orzechami. Od wyboru do koloru.





Makowiec - mój pierwszy wegański makowiec




Jak to się stało, że przez tyle lat nie piekłam makowca? A no tak, że nie jestem jego największą fanką. Piekłam ślimaki z masą makową ( gotową, z puszki, ze sklepu). Zdarzyło mi się dwa razy piec rogale z nadzieniem z białego maku, ale makowiec, do którego w dodatku robię samodzielnie masę? Skąd. Za to co roku pojawiał się na naszym stole "tofurnik" w takiej czy innej formie. W tym roku nie będzie "tofusernika", ale za to podjęłam się upieczenia makowca. Nie jest to klasyczna strudla, bo nie zwinęłam go ślimaka, ale wygląda apatycznie, wyrósł ślicznie i zarumienił się tak, jak powinien. 


Składniki:

Ciasto:
  • 3 i 1/4 szklanki mąki pszennej tortowej
  • 20 g świeżych drożdży
  • 1/2 szklanki cukru trzcinowego
  • 200 ml (ok.3/4 szklanki) napoju roślinnego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/4 szklanki oleju rzepakowego
  • 1/2 łyżeczki aromatu waniliowego lub łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią 
Do miski wrzuć pokruszone drożdże, wsyp cukier, wlej ciepły napój roślinny i zasyp mąką. Przykryj czystą ściereczką lub zamknij miskę i odstaw w ciepłe miejsce na 10 minut. Następnie dodaj sól, olej i wanilię i dokładnie wymieszaj, najpierw łyżką, później przy użyciu dłoni. Jeżeli ciasto się lepi przy wyrabianiu, podsyp mąką. Gotowe wyrobione ciasto pozostaw w misce zamkniętej lub przykrytej ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na około 60-90 minut.  

Nadzienie:
  • 250 ml mleka sojowego waniliowego
  • 1 i 1/4 szklanki maku, zmielonego w młynku do kawy
  • 2 łyżki kaszy manny
  • 1/4 szklanki cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • łyżka rumu lub pół łyżeczki aromatu rumowego
  • 2 łyżki soku z cytryny 
Mleko sojowe podgrzewamy w rondelku. Mak, kaszę, cukier trzcinowy i waniliowy mieszamy. Makową mieszankę dodajemy do gotującego się mleka. Mieszamy i zestawiamy z ognia. Ostawiamy pod przykryciem i studzimy do temperatury pokojowej. Łączymy z rumem i sokiem z cytryny. 

Wyrośnięte ciasto rozwałkowujemy na prostokąt o bokach 30 i 40 cm. Ułóż w formie i wysmaruj nadzieniem makowym, zostawiając mniej więcej 1cm margines. Zwiń po każdej stornie i odstaw na 50 minut do wyrośnięcia pod ściereczką. 
Rozgrzej piekarnik do 180 st.C i piecz strudel przez około 30-40 minut. Patyczek wetknięty w ciasto musi być suchy. Gdy ciasto rumieni się zbyt gwałtownie, należy przykryć je folią aluminiową i piec dalej. 

Wystudzone ciasto polewamy lukrem przygotowanym ze szklanki cukru pudru i 4 łyżek soku z cytryny, posypujemy około  50-75 g słupków z migdałów. 
Gotowe. Smacznego!



Życzę Wam, aby zbliżające się dni obfitowały w miłe chwile, niezapomniane spotkania, wypełnione były śmiechem, muzyką, wspomnieniami bliskich, których może już nie ma z nami fizycznie, ale żyją wciąż w naszych umysłach czy sercach. Życzę Wam, aby choinka pachniała, jedzenie było smakowite, a największym prezentem byli dla Was ludzie, których kochacie, a nie to co znajdzie, czy też nie znajdzie się pod choinką. 

A czego ja życzę sobie w te Święta? 


Ryana Goslinga? Nie za bardzo... ;)


Ale życzę sobie wegańskiego świata. To tyle. Pomożecie? 

Nowy Rok to doskonały moment na zmiany. Może weganizm będzie jedną ze ścieżek, które obierzecie w 2014? Służę pomocą, radą i będę trzymać kciuki. 

A teraz trochę świątecznego soundtracku. ;) ;) 







6 komentarzy:

  1. Maddy, ja tez upiekłam makowiec wegański ,a dokładnie trzy cieniutkie :D
    Maddy naj naj życzę kochana tobie *

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Dla Ciebie też wszystkiego co najlepsze, Margot! :) :*

      Usuń
  2. Ojj,skąd ja znam to zamieszanie. Uczelnia, praca, druga szkoła. Urwanie głowy. Ale trochę lubię ten stan. Święta to czas,w którym staram się wypoczywać (;
    Dziękuję za przepis na makowiec! Ostatnio chodzi za mną cały czas,ale nie potrafiłam znaleźć ciekawego przepisu.

    Pozdrawiam,wesołych świąt! (:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis rzeczywiście udany! :) Ja jestem bardzo zadowolona :)

      Usuń
  3. to ciasto "choinkowe".ciekawie brzmi..pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, połączenie cytryny i rozmarynu okazało się rzeczywiście trafione. :)

      Usuń