sobota, 23 listopada 2013

Tempeh à la bekon wg I. C. Moskowitz i rozkimny na dwa dni przed Dniem Bez Futra.

Kiedyś, bardzo dawno temu moja koleżanka wyznała mi, że gdy już będzie dorosła i bogata to kupi sobie futro... Ja wtedy chyba jeszcze wegetarianka, a nie weganka, spojrzałam jej poważnie w oczy i powiedziałam, że pewnie będę już za stara na tego typu akcję, ale mam szczerą nadzieję, że moje dziecko obleje ją czerwoną farbą od stóp od głów, gdy będzie paradować w tym symbolu okrucieństwa i cierpienia po mieście. Trochę czasu już minęło od tej rozmowy, koleżanka już w żaden sposób nie jest obecna w moim życiu i nie mam pojęcia, czy zarzuciła swe plany czy nie. Wiem natomiast, że jeszcze nigdy w tym kraju sprzeciw wobec hodowli zwierząt futerkowych nie był tak silny i głośny, jak teraz i być może, gdy moja córka będzie aktywistką, futra będą już historią, a w każdym razie będą do niej odchodziły i będzie walczyć o coś zupełnie, zupełnie innego...
Wiem, że wiele osób myśli, że to się nigdy nie stanie, nie ma takiej opcji, ale ja jestem pewna, że właśnie teraz jest doskonały moment, aby zatrzymać okrucieństwo wobec zwierząt, wobec środowiska, wobec ludzi mieszkających w okolicach ferm. Dlatego zachęcam Was gorąco, abyście przyłączyli się do tej walki. Wzięli udział w jutrzejszym demo w Warszawie, które rozpoczyna się na o 13:00 na Placu Zamkowym, wsparli swoją osobą lub finansowo organizacje walczące z tym przemysłem. Możliwości jest dużo, więc nie odpuszczajcie, tylko pomóżcie odesłać futra do przeszłości. 

Jeżeli macie jakiekolwiek wątpliwości zapoznajcie się z materiałem przygotowanym przez Stowarzyszenie Otwarte Klatki: 




***

Jeżeli ktoś mówi mi, że nie lubi tempehu to myślę zawsze, że po prostu nie umie go przyrządzać. Bo tempeh jest ekstra. Ja jaram się nim pod każdą postacią. Pewnie, że łatwo jest kupić smażony czy też wędzony. W całości lub plasterkach. Nie ma w tym nic złego, sama korzystam z tych opcji, bo świetnie sprawdzają się w kanapkach do szkoły, np. z awokado i wegańskim majonezem... , ale równie chętnie sięgam po tempeh naturalny i kombinuję z nim jak mogę. Kilka propozycji znalazło się już wcześniej na blogu i znajdziecie je klikając o TU. Nie spoczywam na laurach i kombinuję dalej, bo możliwości są miliony, a  mój dostęp do tempehu dzięki Merapi Tempeh  jest obecnie nieograniczony. No prawie nieograniczony.

Przepis pochodzi od niezawodnej Isy Chandry Moskowitz. Ja go nieco uprościłam. ;) 



Składniki:
  • 3 łyżki sosu tamari lub sosu sojowego
  • 5 łyżek cydru
  • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
  • 1/4 łyżeczki dymu w płynie (opcjonalnie) 
  • ok. 200 g tempehu naturalnego 
  • 2 ząbki czosnku, rozgniecione 
  • 2 łyżki oleju z orzechów ziemnych lub innego oleju roślinnego

Tempeh pokroić w paseczki. Od 12-15 sztuk. Pozostałe składniki połączyć tak, aby powstała w miarę jednolita marynata. Tempeh zalać powstałym sosem i pozostawić w lodówce na co najmniej godzinę, a najlepiej na całą noc. Smażyć na średnio rozgrzanym oleju, po około 4 minuty z każdej strony. Gotowe. 




7 komentarzy:

  1. Mam swoje lata i do dziś nie mogę zrozumieć jak można założyć na siebie czyjeś zwłoki. Nie rozumiałam tego jako dziecko i nie rozumiem teraz. Całym sercem jestem za takimi akcjami. I mam nadzieję, że przyjdzie kiedyś taki czas, że nie będę potrzebne takie akcje.
    Tempeh uwielbiam. Odkąd go spróbowałam jestem wierną fanką. A jak już kupię to sobie kroję.cieniutkie plasterki żeby na dłużej starczyło:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie jadę jutro na demonstrację ;) na szczęście nie znam osób, które noszą futra. wydaje mi się, że coraz więcej osób kojarzy futro z okrucieństwem, co innego jeśli chodzi o wszechobecną skórę...
    A co do tempehu, to niestety nie miałam przyjemności próbować, ale już od jakiegoś czasu chcę zamówić. Co proponujesz na pierwsze podejście, naturalny tempeh czy wędzony? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, ale skoro masz bloga to raczej lubisz gotować, więc ja wzięłabym naturalne i poeksperymentowała ;)

      Usuń
  3. Na demonstracji była moc! :) Bardzo cieszę się, że byłam i mam nadzieję, że w końcu doczekamy się zakazu hodowli zwierząt na furta w Polsce.
    A tempeh uwielbiam, ale nigdy jeszcze nie jadłam naturalnego. Chętnie spróbuję, kupię sobie trochę na Veganmanii od Merapi Tempeh :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. si, si, Też jestem pod wrażeniem przebiegu niedzielnego demo! :) Mnie samej na veganmanii nie będzie, ale tempeh oczywiście baaardzo polecam ;) No i udanej imprezy w takim razie w weekend życzę ;)

      Usuń
  4. zapraszamy do grupy dla wege blogerow https://www.facebook.com/groups/WegeBlogi/

    OdpowiedzUsuń
  5. nie dalam rady obejrzec filmu, lzy same plyna po policzkach :( warunki trzymania zwierzat, stworzenia walczace ze soba i o zycie, widok straszny i sciskajacy za serce.czlowiek jest tak niesamowicie okrutny.ciesze sie ze jestem vege, ze nie nosze zwierzat ale to nie wystarczy zeby im pomoc.mieszkam w holandii gdzie podobno takich miejsc nie ma.jednak futra sa wszechobecne!!
    nigdy podobnych filmow nie jestem w stanie obejrzec do konca, z tym jest podobnie :(

    OdpowiedzUsuń