czwartek, 24 października 2013

Wschodnio-afrykańska zupa dyniowo-soczewicowa z mlekiem kokosowym

Jesień jest teraz  najlepsza. Jest ciepło i słonecznie. Ulice wyglądają, jak pomalowane. Jest złoto i czerwono od liści, w ogrodach wciąż jeszcze można natknąć się na kwitnące kwiaty.  Ale, co najlepsze chyba, można spacerować, nosić trampki i letnie ciuchy swobodnie łączyć z jesiennymi.  Można pić kawę na zewnętrznej i przesiadywać w ogródku ulubionej knajpy. W dodatku ma się energię, aby zabrać swoją kochaną psinkę na dłuuuugi spacer nad Wartę i to nawet nie raz. Ręce przestały marznąć na rowerze i myślę, że wcale bym się nie obraziła, gdyby tak właśnie wyglądała zima.

Nadal czuję się rozbita, co chwila wpadająca w refleksyjne nastroje, choć coraz częściej myśląca, że cytat, który pojawił się w ostatnim poście, jest ważny. Rzeczywiście, jeżeli będziemy czekać, aż staniemy się na coś gotowi, będziemy czekać do końca życia. W nieskończoność. Właściwie, gdy patrzę na swoje życie, to w 90% nie byłam gotowa na to, co mnie spotkało, choć bez względu na to, czy było to dobre, czy złe, zawsze sobie poradziłam. Wychodziłam na swoje, więc może rzeczywiście, nie ma na co czekać. Życie raczej ucieka, czasu ubywa, kolejni ludzie się przewijają, tworzymy przyjaźnie, budujemy relacje, a innymi urywa się kontakt i burzymy, palimy mosty. I tak w kółko. Wiosna, lato, jesień itd. ...

Kiedy wyjeżdżam z Poznania to najbardziej tęsknię za ludźmi, z którymi się tutaj przyjaźnię. Tęsknię za wspólnymi posiłkami, przy których można pogadać, poczuć domową atmosferę i to, że w sumie tworzymy coś na kształt rodziny. Lubię gotować z myślą, że nie robię tego tylko dla siebie. Dla mnie samej to mi się co najwyżej kanapki chce przygotować...

Zupa, którą wczoraj ugotowałam pochodzi z zeszytu autorstwa Lindy Majzlik "A vegan taste of East Africa". Z przyczyn czysto osobistych kuchnia tego regionu świata interesuje mnie szczególnie, dlatego bardzo ucieszyłam się, gdy mi Siostra sprezentowała tą książkę. Lubię eksperymentować z kuchnią afrykańską, choć chyba na blogu za bardzo tego nie widać. Pojawił się kiedyś jarmuż z orzechami i mandazi aż dwukrotnie - 1 i 2. I to byłoby chyba tyle. Przepis, choć pochodzi z jednego z najbardziej gorących regionów świata, doskonale sprawdzi się w naszym klimacie zimną, bo zupa jest baaardzo rozgrzewająca. 
Receptura została lekko przeze mnie zmodyfikowana - brązową soczewicę zastąpiłam zieloną, pominęłam rodzynki i zamiast świeżego kokosu, dodałam mleko kokosowe. 
Wielu z Was stwierdzi, że ta zupa ma charakter indyjski. I słusznie. Kto się interesuje, ten wie, że w Afryce Wschodniej, wpływy indyjskie są szczególnie silne i mieszka tam wielu Hindusów.


Składniki ( porcja dla 3-4 osób): 
  • 450 g obranej i pokrojonej w kostkę dyni
  • 100 g zielonej lub brązowej soczewicy 
  • 100 g pomidorów, obranych ze skórki i posiekanych 
  • 1 cebula, obrana i drobno posiekana
  • 1 ząbek czosnku, rozgnieciony 
  • 1 łyżka oleju, najlepiej z orzechów ziemnych
  • 1 łyżka przecieru lub koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżeczka curry
  • 1 łyżeczka nasion kuminu ( kminu rzymskiego) 
  • świeżo mielony czary pieprz
  • 350 ml bulionu warzywnego 
  • 1/2 puszki mleka kokosowego ( 200 ml) 
Ugotuj w osobnym garnku soczewicę. Zalej ją dwukrotną ilością gorącej wody i gotuj przez około 30 minut.

W międzyczasie przygotuj, obierz i posiekaj pozostałe warzywa. W garnku o grubym dnie rozgrzewamy olej. Wsypujemy cebulkę, czosnek i szklimy  przez chwilę. Następnie wsypujemy curry i kmin. Mieszamy i smażymy razem kilka sekund. Dodajemy pomidory i gotujemy przez kilka minut. Na koniec wrzucamy soczewicę, dynię, przecier pomidorowy i bulion warzywny. Doprawiamy pieprzem. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy około 20 minut. Na koniec dodajmy mleko kokosowe, mieszamy. Podajemy z pieczywem. 
Smacznego!



jeszcze większy las 
często cię widzę, lecz boje się podejść 
a dziś masz taką smutna twarz 
zmęczone oczy, zmęczone dłonie 
propozycję dla ciebie mam 
chodź ze mną, zabiorę cię do lasu 
uciekniemy na chwilę, by złapać powietrza 
tak niewiele trzeba, by na moment się oderwać 
od wszelkiego zgiełku, plotek i hałasu 
usiądziemy gdzieś na łące, ja historię ci opowiem 
o tym co się działo u mnie przez ostatni czas 
tak nam minie parę godzin 
niby wszystko będzie dobrze 
a wieczorem gdy wrócimy znów będziemy obce

5 komentarzy:

  1. bardzo fajna zupa, dodam do ulubionych i na pewno z przepisu skorzystam

    OdpowiedzUsuń
  2. fajna ta zupa i pełna dobroci dla ciała oraz duszy bo na bank pięknie pachnie
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rzeczywiście! Dobre jedzenie jest ważne i dobrze robi na głowę! :*

      Usuń
  3. Czasem nie ma sensu czekac, lepiej rzucic sie na gleboka wode i probowac plywac...
    A zupka zacna!

    OdpowiedzUsuń