sobota, 26 października 2013

Spaghetti z jarmużem



W tym roku jem wyjątkowo dużo jarmużu. O ile do tej pory zdarzało mi się to dwa czy trzy razy w sezonie, tej jesieni jadam go dwa lub trzy razy w tygodniu. Troszkę mi się śmiać chce, gdy dzwoni do mnie mój przyjaciel i na pytanie, co robię, bardzo często słyszy, że przygotowuję jakieś danie z jarmużem...
Ale chyba nie powinien to być powód do narzekania, ponieważ jarmuż jest naprawdę fajną rośliną, daje duże pole do popisu w kuchni i jest zdrowy, więc trudno, żebym nie sięgała po nią, gdy tylko mam taką możliwość. Jarmuż zawsze kupuję na ryneczku, na stoisku gospodarstwa rolnego spod poznańskiej wsi. Jest lokalnie, a ja coraz bardziej wciągam się w sezonowe jedzenie.
Upieczony przeze mnie chleb z domowym masłem orzechowym i dżemem z mirabelek, które moja Mama zebrała samodzielnie u nas na wsi i przygotowała z nich to cudo, naprawdę smakuje najlepiej na świecie. Nie ma porównania z sieciową piekarnią, masłem orzechowym z dodatkiem tłuszczu palmowego, gdzie orzechy stanowią nie 99%, a powiedzmy 60-70% i dżemem ze sklepu.
Coraz częściej dążę do tego, aby przygotowane przeze mnie jedzenie było nie tylko wegańskie, bo to przecież jest oczywiste, ale też sezonowe, lokalne. Żeby nie pochodziło z marketu, nie jechało do mnie z drugiego końca świata. Dlatego teraz jem tyle dyni, jarmużu, szpinaku i roślin bulwiastych. Dlatego piję jabłkowo-śliwkowe smoothies, wybieram olej rydzowy zamiast oliwy z oliwek. Dlatego nie tylko sobie, ale również mojej psinie serwuję roślinną kuchnię. Wybory jakich dokonujemy w kuchni, te codzienne i wydające się takie proste, są bardziej polityczne niż by się mogło nam wydawać. Naszą kuchnią możemy bojkotować czy też zmienić dużo więcej niż moglibyśmy przypuszczać.
Dla mnie to, co znajduje się na moim talerzu musi być, jak najbardziej etyczne. Tak, jak tylko to możliwe. Dlatego nie wchodzą w grę produkty pochodzenia zwierzęcego, dlatego unikam, jak tylko mogę sieciowego-śmieciowego jedzenia.

Spaghetti, które dziś ląduje na blogu ma jedną wielką zaletę. Jest bardzo proste i szybkie w przygotowaniu i jest idealne dla wszystkich zabieganych. 




Składniki: 
  • pęk jarmużu
  • mała czerwona cebulka, posiekana w kosteczkę
  • 3 ząbki czosnku, posiekane
  • 3 łyżki oleju do smażenia
  • 1/2 papryczki chili ( jak ktoś woli ostrzej to wówczas całą), posiekana drobniutko 
  • sól i pieprz do smaku
  • olej rzepakowy tłoczony na zimno lub inny dobrej jakości olej/oliwa o aromatycznym smaku
  • wegański parmezan do posypania
  • paczka pełnoziarnistego spaghetti 
Jarmuż umyć, wyciąć twarde części i posiekać liście. W rondlu o grubym dnie rozgrzać olej. Wrzucić posiekaną cebulę, po chwili dodać czosnek i chili. Smażyć razem przez chwilę,  aż cebula będzie szklista, a nawet delikatnie się zarumieni. Następnie wsypać jarmuż. Wymieszać z cebulą. Przykryć i dusić, do czasu aż jarmuż zmięknie. Przymieszać do jakiś czas, żeby liście nie przywierały, nie przypalały się.
Ugotować makaron.
Jarmuż przyprawić solą i pieprzem. Wymieszać z makaronem, skropić oliwą lub innym dobrej jakości olejem. Podawać obficie posypane wegańskim parmezanem.
Gotowe! 




Soundtrack:



5 komentarzy:

  1. Kompletnie nie umiem przyrządzać jarmużu. Raz go chyba dostałam do kogoś z ogródka i nie wiedziałam co z nim zrobić. Przyrządziłam go trochę jak szpinak. Włókniste to to. Postaram się dorwać na jakimś straganie i zrobić drugie podejście. Jakieś sugestie od czego zacząć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że na polubienie się z jarmużem najlepsza będzie zupa: http://mniammniamvege.blogspot.com/2013/10/zupa-z-jarmuzem-i-quinoa-mniammniam.html

      Polecam i powodzenia! Naprawdę warto! :)

      Usuń
  2. Ja jarmuż dopiero odkrywam, ale strasznie mi zasmakował!

    OdpowiedzUsuń