wtorek, 3 września 2013

Malinowe loveee, czyli są maliny, są rozkminy i masa dobrych słów oraz inspiracji na jesień...


"Człowiek jest do wszystkiego w stanie przywyknąć. Wytrzymuje ból, zrywa kontakt, zaczyna, zapomina, zdarza mu się zaprzepaścić największe namiętności. Ale czasami wystarczy byle głupstwo by się przekonać, że te drzwi tak na prawdę nigdy nie zostały zamknięte na klucz."

Federico Moccia


Czy również patrzycie z nostalgią w stronę lata, w stronę wakacji...?




Słowa, które mówimy, czy piszemy są tylko i aż słowami. Niby nie powinniśmy przykładać do nich zbyt wielkiej wagi, bo wypowiedziane przez różne osoby, w pewnym czasie, pod wpływem emocji towarzyszących danemu okresowi, czy też złości, okazują się mieć niewielkie znaczenie i niejednokrotnie są dalekie od prawdy. Jednak nie jest tak, że możemy mówić wszystko, co nam tylko ślina na język przyniesie. Nie zawsze powinniśmy dzielić się każdą myślą, która rodzi się w naszej głowie, nawet, gdy w danej chwili wydaje nam się być słuszna, bo prędzej, czy późnej poniesiemy konsekwencje naszych słów, czy to wypowiedzianych, czy to napisanych. O ile same słowa często zapominamy lub pamiętamy przekręcone, o tyle to jak ktoś się przez nie poczuł, wcale się łatwo nie zapomina i właśnie, dlatego tak trudno jest czasami komuś przebaczyć to, co "chlapnął" w nerwach czy stresie. Myślę, że rację ma Maya Angelou mówiąc, że "nauczyłam się, że ludzie zapomną, co powiedziałeś, ludzie zapomną, co zrobiłeś, ale ludzie nigdy nie zapomną, jak się przez to poczuli". 
Choć jestem osobą, której wydaje się, że przecież wszystko można przegadać, że odrobina dobrej woli z obu stron, cierpliwość, wyrozumiałość mogą sprawić, że przebaczymy sobie wiele. Dla mnie rozmowa jest kluczowa w wielu sytuacjach i jest czymś, czego raczej nie odmawiam, bo wydaje mi się ważne, aby umieć spokojnie usiąść i gadać, gadać, gadać, dopóki wszystko nie stanie się jasne... Niemniej musi być sporo prawdy w tym, że milczenie jest złotem i czasami lepiej jest nie rozmawiać, przemilczeć i czekać, co życie przyniesie i czas pokaże. Słowa też bywają źródłem nieporozumień, pewnie równie często, jak brak słów. Dlatego obiecuję sobie, że będę je staranniej ważyć, nie będę mówić tego, co rani, chyba, że będę w 100 % pewna, że robię to dla czyjegoś dobra. 
A może rację ma Chuck Palahniuk twierdząc, że  "ludzie nie słuchają, po prostu czekają na swoją kolej do mówienia." Hmm... Pewnie, jak to z racją z reguły bywa, jest gdzieś pośrodku... 

Czasami, przez nasz zwykły, ludzki egocentryzm wpadamy w pułapkę, kiedy wydaje nam się, że tylko my dźwigamy ze sobą bagaż negatywnych doświadczeń, bardzo łatwo zapominając o tym, o czym pisał Hemingway, a mianowicie, “pamiętaj, że każdy napotkany człowiek czegoś się boi, coś kocha i coś stracił.” Ja o tym zapominam notorycznie, choć teraz obiecuję sobie, że będę hamować moje roszczeniowe zapędy. Nie będę taka wymagająca i postaram się nie oceniać ani innych ludzi, ani siebie zbyt surowo, choć wiem, że mam ku temu tendencję. Ciągle uczę się pokory, bo nadal są momenty, kiedy mi jej brakuje, choć niewątpliwie medycyna daje mi niezłą lekcję... Praca i życie ciągle uczą, a ja wciąż się gubię... 

Jestem osobą wrażliwą, może nawet nadwrażliwą i to jest chyba w moim przypadku jakaś choroba uwarunkowana genetycznie.;) Zawsze taka byłam i pewnie pozostanę taka do końca. Dlatego, gdy kogoś zranię, często przejmuję się tym bardziej, niż osoby, którym swoimi słowami czy postępowaniem zrobiłam krzywdę. Znowu tutaj pojawia się problem rozmowy, bo ja niejednokrotnie chciałabym móc z tymi osobami porozmawiać, móc przeprosić, a zdarza się, że już nie mogę, czy to z powodu czasu czy też odległości, jaka nas dzieli. Nie mam szansy. Może kiedyś te osoby, a myślę, że będę wiedzieć, że to do nich, przeczytają ten wpis i zrozumieją. 
A tak poza tym, to piszę te słowa głównie dla siebie, abym nie zapomniała i abym nie powielała nigdy błędów, które popełniam w przeszłości, bo szkoda życia. 

Wiem, że mam zbyt dużą potrzebę dzielenia się na blogu sobą i to bywa drażniące, ale to jest moja przestrzeń, gdzie mogę wypowiedzieć się na każdy nurtujący mnie temat, gdzie mogę podzielić się tym, co chodzi mi po głowie i gdybym miała publikować same przepisy, już dawno bym się znudziła i blog nie miałby dla mnie racji bytu. Zresztą raz na jakiś czas pojawia się komentarz czy też mail, który utwierdza mnie w przekonaniu, że tak ma być. 

A na koniec, zanim polecę Wam kolejny przepis, podrzucam jeszcze cytat, tym razem autorstwa rosyjskiego pisarza, Vladimira Nabokova, pochodzący z "Lolity": "On złamał mi serce. Ty złamałeś mi TYLKO życie". Może rzeczywiście coś w tym jest. Życie jest jakoś tak łatwiej poskładać do kupy, niż złamane serce. Co o tym myślicie? Moje doświadczanie uczy, że dokładnie tak jest.



Każdemu się to czasem zdarza, że życie go przytłacza... 


"Świat jest pokręcony i przez to powstaje trójwymiarowa głębia. Jak ktoś chce mieć wszystko proste, powinien żyć w świecie opartym na ekierce."


Haruki Murakami "Kafka nad morzem"





Jak powszechnie wiadomo, szczęścia nie można kupić.

cherry-and-also-bomb:

♡♡♡

.... ale można kupić lody, a to czasami to samo... 

distraction:

it is the same thing

Obdarowujmy innych uśmiechem :) 


Każdy z nas kogoś kocha  i każdy też jest przez kogoś kochany. Nie pozwólmy, aby te osoby o tym zapomniały. 



Otaczajmy się ludźmi, którzy mają pasję, zarażają nią innych i którym oczy się błyszczą, gdy o niej mówią.


Bo jeżeli mamy umierać, to tylko od tego, co kochamy :)


<3

Wiążmy się z mądrymi ludźmi. Namiętny szachista się nadaje ;) 


Unikajmy ludzi, którzy doprowadzają nas do takiego stanu... ;)

"Lepiej kochać, a potem płakać. Następna bzdura. Wierzcie mi, wcale nie lepiej. Nie pokazujcie mi raju, żeby potem go spalić."

Harlan Coben

image

Bądźmy solidarni z naszymi przyjaciółmi ;)


I przygotujmy sobie ładną sypialnię, bo nie ma, jak to spędzać długie jesienne popołudnia w rozświetlonym od lampek łóżku ;) 


Bądźmy weganami_kami! 


I czujmy się dobrze w swojej skórze, bo wszyscy jesteśmy PIĘKNI! 



Były rozkimny, były inspirujące słowa i foty to czas na jedzenie! 

Tarta kakaowa z waniliowo-cytrynowym budyniem jaglanym i malinami! 








Składniki na tartę:

  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 1/3 szklaki kakao
  • 2/3 szklanki cukru pudru
  • 1/2 szklanki zmrożonego oleju ( tak około godziny czy dwóch trzymanego w zamrażarce minimum, im dłużej tym lepiej w sumie, może być płynny, a może już przyjmować stałą konsystencję - np. po nocy w zamrażarce. Musi być lodowaty!) 
  • 2-3 łyżki mleka roślinnego 
Składniki połączyć i ugnieść z nich jednolite ciasto. Włożyć na około godzinę do lodówki. Następnie wyłożyć ciastem formę do tary - nakłuć widelcem i włożyć jeszcze na na 15 minut do zamrażarki. Piec około 18 minut w temp. 180 st. C. 

Wystudzone ciasto wypełnić przygotowanym budyniem z kaszy jaglanej: 

Na krem ( przepis od Jadłonomii, cytuję za oryginałem) :
  • 1/2 szklanki kaszy jaglanej
  • 3 szklanki mleka roślinnego waniliowego
  • 1/4 szklanki brązowego cukru, lub więcej do smaku
  • 3 łyżki delikatnego oleju
  • sok wyciśnięty z połowy cytryny
  • skórka otarta z całej cytryny
  • oraz: ulubione sezonowe owoce ( u mnie maliny)
Do rondelka z grubym dnem wsypać kaszę, cukier, olej, skórkę i sok z cytryny, wszystko zalać mlekiem i gotować na małym ogniu, co jakiś czas mieszając. Kiedy kasza wchłonie większość mleka i będzie bardzo miękka, zdjąć ją z ognia i zmiksować ręcznym blenderem na gęsty budyń. Budyń wylać na spód i od razu udekorować owocami, delikatnie je wciskając w krem. Odstawić do wystudzenia, następnie schłodzić w lodówce przez przynajmniej godzinę.

Opcjonalnie można jeszcze przygotować wegańską galaretkę i polać wierzch tarty! 

Gotowe! Smacznego! 




A teraz siadamy w naszym ulubionym miejscu mieszkania, włączamy sobie melancholijne Daughter i zajadając, myślimy jak to jest fantastycznie, że jest, jak jest. 
Bo jest dokładnie tak, jak być powinno! 


Love!! 



Blow out all the candles, blow out all the candles
"You're too old to be so shy," he says to me so I stay the night
Just a young heart confusing my mind, but we're both in silence
Wide-eyed, both in silence
Wide-eyed

Cause we both know I'll never be your lover
I only bring the heat
Company under cover
Filling space in your sheets

14 komentarzy:

  1. Bardzo lubię zarówno posty takie typowo przepisowe, ale też takie inspirujące, a zwłaszcza muzykę. ;)
    Ja akurat patrzę trochę z nostalgią na większość mego życia. Bo dopiero co skończyłam studia, zmieniłam miejsce gdzie mieszkam i w ogóle coś się zaczyna, coś się kończy.

    P.S. Z tego przepisu na tartę robiłaś kakaowe tartaletki z owocami? :> bo w końcu chciałabym spróbować zrobić. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepis bardzo fajny !Co to znaczy zmrozony olej ?:P:P:P
    mam wlac go do szklanki i dac do zamrazalki ? zeby stwardnial czy po psortu mocno sie schodzil ?:P

    a co do Twojego bloga mam nadzieje ,że będziesz pisala częściej - i to nie tylko wlasnie przepisy tylko takie mądre i zyciowe posty ,które uwielbiam na Twoim blogu :) Idzie jesien i wiem ,że z chęcia bede czytala takie wpisy :)


    "ludzie nie słuchają, po prostu czekają na swoją kolej do mówienia"

    Cos w tym cytacie jest :P ja tez tak mam czasami przyznaje ale zazwyczaj wtedy jak chce powiedziec cos i mam to w myslach a to jest cos istotnego dla mnie czy dla drugiej osoby i nie slucham zeby nie zapomniec co mam powiedziec,ale codziennie ucze sie tego zeby slichac innych ludzi bez pospiechu ::P



    "nauczyłam się, że ludzie zapomną, co powiedziałeś, ludzie zapomną, co zrobiłeś, ale ludzie nigdy nie zapomną, jak się przez to poczuli".
    Dokladnie tak jest... nie to zebym na codzien pamietala to jak sie poczulam w danej niefajnej chwili ale faktycznie jak sobie przypomne czasami rozne sytuacje i osobe ktora doprowadzila ze tak sie poczulam i ktora nawet potem nie przeprosila iwiem ze jej nie zalezy na tym a wiem jak okropnie sie czulam to czuje sie okropnie i wiem ze juz tak nigdy nie chce sie czuc i dlatego czesto buduje wokol siebie mur zeby inni ludzie nie robili czegos takiego :]



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Budowanie muru wokół siebie... Skąd ja to znam? Choć ja mam raczej tendencję do stawiania wokół siebie szklanych ścian, które dają pozór bliskości, ale tak naprawdę oddzielają nas od siebie.

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o słuchanie... Jest taka teoria, że słuchamy ludzi, ale tak naprawdę słuchamy siebie. Bo słysząc jakieś słowa przepuszczamy je przez własną głowę, która już jest obwarowana pewnymi zasadami, ideami, myślami, znaczeniami. Więc tak naprawdę nigdy nie wysłuchamy drugiej osoby. Jest taka fajna metoda słuchania, żeby słuchać ludzi tak, jak się słucha strumyka czy innego przyrodniczego zjawiska. Nasze myśli wtedy nie zostają dopuszczone w trakcie, nie oceniamy z automatu. Zaczęłam to praktykować i czasem sama jestem zdumiona, jakie można odpowiedzi dać drugiej osobie. Pochodzą jakby z wnętrza bardziej, a nie z głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa... słuchanie to coś, w czym chyba każdy wciąż powinien się udoskonalać! :)

      Usuń
  4. Najtrudniejsze w tym całym życiu jest to, że jak już coś Ci się zaczyna wydawać rozpoznane i czujesz mocniej grunt pod stopami, co umożliwia Ci stawianie pewniejszych kroków, wszystko znowu zaczyna się ruszać i okazuje się chwiejne...
    Zastanawiam się nad dwoma cytatami, które przytoczyłaś (Bukowski i Coben) i nie wiem, który wybrać, co jest mi bliższe. Są to zupełnie przeciwstawne drogi i każda niesie ze sobą ryzyko.
    Strasznie nostalgiczna i trudna ta jesień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie w moim przypadku jesień wydaje się być lepsza niż wiosna, czy lato. Zresztą wszystko, co przed nami, zawsze jest pełne nadziei, więc głowa do góry! A że w życiu nic nie jest pewne...? Nikt nie obiecywał, że będzie prosto, niestety ;)

      Usuń
  5. Maddy ty to wiesz ,ale co tam napiszę jeszcze raz lubię ciebie , oj lubię i fajna z ciebie babka jest , oj fajna
    A tartę chyba zrobię jeszcze tej jesieni , bo uwielbiam twoje przepisy , no wiesz ,że uwielbiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margot, z Ciebie też fajna babka, której przepisy uwielbiam ja! :) Piątka!

      Usuń
  6. przepis wydaje się superpyszny, ale też czasochłonny. możesz napisać ile łącznie zajęło ci przygotowanie ciasta? (łacznie z chłodzeniem, pieczeniem, itd.). mam ograniczoną ilość czasu i boję się, że nie zdążę przed przyjsciem gości. dzięki z góry

    OdpowiedzUsuń
  7. z 3 godziny trzeba liczyć. Ja po prostu tartę upiekłam dzień wcześniej, więc nie odczułam za bardzo pracochłonności tego ciacha. Tak czy owak gorąco je polecam. Ja jeszcze ostatecznie polałam je galaretką i gościom urodzinowym mojej siostry bardzo smakowało.

    OdpowiedzUsuń
  8. Maddy, dawno mnie tu nie było, ale czytając Twoją rozkminę mam pogodniejszą minę, ponieważ depresyjne mnie ostatno stany wciągają w swe sidła i straciłam nadzieję, że przez najbliższe lata coś się w tym temacie zmieni: chwile szczęścia ciągle wymykają mi sie z garści i po czasie spokoju i emocjonalnej równowagi przychodzi czas klęski i nurzania się w czerni, w otchłani bólu i rozterek ... dlatego Twój wpis przypomina mi prawde absolutną: nie tylko ja tak mam i to jest nawet pocieszające, ha, ha ;), ze innych tez zycie potrafi zaboleć... pozdrawiam Cię słonecznie zza czarnych chmur i mam nadzieję, że jakies bardziej optymistyczne jutro wywlecze mnie na siłę z tej nostalgicznie mrocznej otchłani, w której buszuję trochę z własnej winy ... ciao

    OdpowiedzUsuń