poniedziałek, 19 sierpnia 2013

♥ Urodzinki Idy i Misi, czyli wegańskie smakołyki na drugie i trzecie urodzinki ♥

Trzy lata temu, gdy 17 sierpnia na świat przychodziła Misia, byłam akurat w Marsylii i o powiększeniu rodziny dowiedziałam się z SMSa. Strasznie wtedy zatęskniłam za domem, za siostrami, ponieważ miałam poczucie, że coś mnie omija. Od tego czasu przekonałam się, że takie już jest to dorosłe życie, że coraz więcej wydarzeń dotyczących naszych bliskich dzieje się bez nas i nie możemy w nich w pełni uczestniczyć i być na wyciągnięcie ręki, tak jakbyśmy tego sobie życzyli. 
Tym mocniej przekonałam się o tym dokładnie rok i 2 dwa dni później, gdy rodziła się córeczka mojej drugiej siostry. Pamiętam dokładnie, gdy zadzwoniłam do szwagra i okazało się, że Ida jest już z nami od 15 minut, a mi ze wzruszenia i tęsknoty już nie do dwóch, a trzech osób w Anglii dosłownie popłynęły łzy po policzkach. Jestem bardzo emocjonalna i bardzo związana ze swoim rodzeństwem, więc taka reakcja była do przewidzenia... Rodzaj więzi, która nas łączy jest zrozumiała tylko dla osób, które przeżywają coś podobnego. W przeciwnym razie traktują nas, jak jakiś siostrzany fenomen lub coś nienormalnego... ;)
Nie mogę uwierzyć, że dziewczynki są już dwu- trzylatkami. Uwielbiam je w stu procentach i spędzam z nimi czas z ogromną przyjemnością. Myślę, że dla mnie jest to większa frajda, niż dla młodych. Poza tym łączy nas miłość, taka bezwarunkowa i to jest dla mnie niezła lekcja tego uczucia. 

Gotowanie i pieczenie dla ludzi, których się kocha to zupełnie inna bajka, niż choćby gotowanie na Vegan Lunch czy przygotowanie posiłków dla samej siebie. Vegan Lunche to idea i promowanie weganizmu, taki mało nachalny rodzaj aktywizmu, a z kolei dla mnie samej po prostu z reguły mi się nie chce, więc jakbym mieszkała sama, najpewniej bym się zagłodziła lub jadła byle co. Z kolei kucharzenie dla najbliższych ma w sobie moc. Nic lepiej mi nie wychodzi i nie smakuje bardziej, niż to w co włożyłam całe serce, miłość i najlepsze chęci. 
Zresztą, co ja tu będę dużo pisać. Zobaczcie sami, jakie piękne wegańskie urodzinki można wyprawić dla dzieciaków! :) 

Kokosowy tort z jeżynami i ananasami. PYCHA!!!



Ida, jak zawsze ostatnio chętnie przygląda się moim "sesjom" jedzenia... ;)











Kakaowe tarteletki nadziewane jeżynami i wegańską galaretką cytrynową. Bardzo kakaowe i bardzo owocowe.







Krucha tarta w borówką amerykańską przygotowana przez Asię, moją najstarszą siostrę bazująca na tej recepturze. Bardzo kruche i bardzo smaczne ciacho!!!





♥ Misia 



♥ Ida 





Gdy ma się dwa czy trzy lata to najbardziej lubi się przesiadywać w piaskownicy, a nie przy stole... Nawet z najpyszniejszymi wegańskimi smakołykami...



♥ Dziewczyny, czyli ja i szanowne solenizantki 



... i takie tam zdjęcie moje i wszystkich moich siostrzenic oraz siostrzeńca 





I pioseneczka dla Dziewczynek! ♥ TAŃCZYMY ♥


9 komentarzy:

  1. Cudowne dziewuszki i te słodkości! A ta piosenka i mnie porwała do tańca ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i zalecam taniec, jako dobry sposób rozwoju obu półkul mózgowych ;)

      Usuń
  2. Ja z kolei zaczęłam pichcić, gdy wyjechałam z domu na studia i byłam daleko od rodziny, a coś trzeba było jeść. ;) Ale wiadomo, najlepiej gotować dla kogoś. Dlatego uwielbiam święta, gdzie moje potrawy wegańskie mierzą się z tradycyjnymi, cudowne jest to że wegańskie rzeczy znikają w kilka minut.

    A tu widzę świetne zdjęcia i te słodkości. Mmm. :) Sama robiłaś tartaletki (w sensie pytam o ciasto)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, sama piekłam! Przepis wrzucę na bloga, ale raczej we wrześniu, bo teraz jeszcze w sierpniu wjadą burgery i zamykam wpisy w tym miesiącu. Potem jeszcze jadę w dwa miejsca na wakacje i nie wiem.

      Co do gotowania to ja gotuję od podstawówki. Może dlatego, że moja Mama nie za bardzo miała na to czas, musiałam dość szybko sobie zacząć radzić sama w kuchni. Wegetarianizm, a później weganizm tylko mnie w tej roli udoskonaliły i sprawiły, że stało się to swego rodzaju pasją. Zresztą blog to nie jest przypadek ;)

      Usuń
  3. Było pysznie! Widzę, że moja tarta też się załapała do zdjęcia :D Buziaki Sis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, Twoja ultra krucha tarta też trafiła u mnie na bloga ;) Piąteczka! :)

      Usuń
  4. Piekny tort i piekna okazja :) Mowi sie, ze z rodzina najlepiej na zdjeciach, ale wydaje mi sie, ze to my mamy najwiekszy wplyw na to, jak beda wygladaly nasze relacje z bliskimi. Jesli dajemy sie lubic i utrzymujemy kontakt, to odlegosci nie maja znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i dodam, że super smaczny! A rodzina? Hmmm...nie powiem doprowadza czasem do szału, ale nie umiem bez niej żyć ;)

      Usuń