środa, 14 sierpnia 2013

Dyniowe brownies. Dyniowy sezon uważam za otwarty.

Z dala od Poznania. Odpoczywam od miasta, od myśli, które mnie przygniatały, od ludzi, którzy mi dokopali. Odpoczywam od hałasu, od tłumów na ulicach, od kurzu, od mieszkania na trzecim piętrze, od ciągle tych samych twarzy i wiecznie nowych, które zawracają mi głowę, od imprez, od nocnych powrotów ulicą Bukowską. Tęsknię jednak do tych, którzy są moją tarczą i wentylem bezpieczeństwa psychicznego, ale dobrze jest czuć akurat tego rodzaju tęsknotę i mieć świadomość, że w tym mieście, które kocham, tak samo, jak nienawidzę, są osoby, do których chce się wracać. Nie mogę się doczekać, aż znowu zjem z nimi wspólny obiad, upiekę ciasto czy chleb, który im podrzucę. Już jestem cała podekscytowana na samą myśl o chwili, gdy będziemy rozgrzewać się kawą z moich ulubionych kawiarni, siedząc lub włócząc się po mieście i podziwiając kamienice lub też ogrzewać zmarznięte ręce kawą na wynos, uparcie siedząc na ławce, w czapkach i kapturach gapić się na świat, który nas otacza. Październik będzie ekstra. Wiem, że może za bardzo wybiegam myślami do przodu, ale nic za to nie mogę. Po prostu lubię ten miesiąc. 
Myślę, że kiedyś napiszę tutaj coś na temat Poznania, tego jak go widzę, kilka słów o moich ulubionych miejscach, o tym gdzie jadam, gdzie spotykam się z przyjaciółmi, gdzie imprezuję. Muszę tylko ogarnąć temat aparatu, bo jak na razie korzystam z pożyczonego.


Brownies, które trafia dziś na bloga jest autorstwa.... i tu nie będę oryginalna, bo znowu wzoruję się na Pani Isie Chandrze Moskowitz, a co zrobić, skoro jej receptury są tak niezawodne i dobre. W internecie znajdziecie całą plejadę dyniowych brownies, bo w pewnym momencie były chyba na każdym, zwłaszcza zagranicznym blogu. Uznałam jednak, że jest to tak fajny przepis, a sezon dyniowy właśnie się rozkręca, więc jest to idealny czas, aby Wam o nim przypomnieć. Jestem absolutną fanką dyni i przyjmuję ją pod każdą postacią, dlatego i to ciacho musiało przypaść mi do gustu. Aby je przygotować potrzebny jest nam mus dyniowy, który możemy przygotować dwojako: albo jak ja tutaj, albo tak, jak w przypadku ciasta ze zdjęcia - gotując pokrojoną w kostkę dynię na parze i miksująca ją przy użyciu blendera. Ta druga metoda jest nieco prostsza, ale pierwsza pozwala mi przygotować dyniowe brownies o każdej porze roku i za to szczególnie ją cenię ;) 


Składniki na warstwę czekoladową:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 1 szklanka musu dyniowego
  • 3/4 szklanki cukru trzcinowego
  • 1/4 szklanki oleju
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 3/4 szklanki mąki
  • 1/4 szklanki kakao 
  • 1 łyżka mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej 
  • 1/4 łyżeczki sody 
Składniki na warstwę dyniową: 
  • 1 szklanka musu dyniowego
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej lub kukurydzianej 
  • 1/2 szklanki mleka roślinnego
  • 1/3 szklanki cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego 
  • 1/4 łyżeczki imbiru w proszku
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • szczypta startej gałki muszkatołowej 
  • szczypta przyprawy korzennej 
Rozgrzej piekarnik do 180st.C. 
Na początek przygotowujemy warstwę czekoladową. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę. W misce mieszamy mus dyniowy, cukier, olej, aromat. Dodajmy mąkę ziemniaczaną, sodę i kakao oraz mąkę. Mieszamy. Na koniec wlewamy rozpuszczoną czekoladę i mieszamy do czasu, aż uzyskamy jednolite gęste ciasto. 
W drugiej misce mieszamy wszystkie składniki masy dyniowej, tak aby powstała mieszanina była jednolita i gładka. 
Tortownicę lub wybraną foremkę tych samych parametrów wykładamy papierem do pieczenia, smarujemy olejem lub, gdy używamy silikonowej, nie robimy nic, wykładamy czekoladową masą, wytwarzając z niej około centymetrowy rant wokół brzegu foremki. Powstałe zagłębienie wypełniamy masą dyniową. 
Brownies pieczemy przez około 30 minut, aż masa dyniowa ładnie się zetnie. Gotowe ciacho możemy przyozdobić wegańskimi czekoladowymi groszkami lub startą czekoladą. 
Smacznego!








I don't like walking around this old and empty house
So hold my hand, I'll walk with you, my dear
The stairs creak as I sleep, it's keeping me awake
It's the house telling you to close your eyes

Some days I can't even trust myself
It's killing me to see you this way

'Cause though the truth may vary this
Ship will carry our
Bodies safe to shore

Hey! Hey! Hey!

There's an old voice in my head that's holding me back
Well tell her that I miss our little talks
Soon it will be all over and buried with our past
We used to play outside when we were young
And full of life and full of love

Some days I don't know if I am wrong or right
Your mind is playing tricks on you my dear

'Cause though the truth may vary this
Ship will carry our
Bodies safe to shore

Hey!
Don't listen to a word I say
Hey!
The screams all sound the same
Hey!

Though the truth may vary this
Ship will carry our
Bodies safe to shore

You're gone, gone, gone away
I watched you disappear
All that's left is a ghost of you
Now we're torn, torn, torn apart, there's nothing we can do
Just let me go we'll meet again soon
No, wait, wait, wait for me!
Please, hang around!
I'll see you when I fall asleep

Hey!
Don't listen to a word I say
Hey!
The screams all sound the same
Hey!

Though the truth may vary this
Ship will carry our
Bodies safe to shore

21 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Paulina, koniecznie zrób! :) Polecam serdecznie! :)

      Usuń
  2. Ale świetne, muszę zrobić! ale to już dynia??:)ja wciąż myślami przy malinach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuzanna, o malinach na szczęście praktycznie do października można rozmyślać ;)

      Usuń
  3. Jakoś do dyni nie mogę się przekonać, ale może w cieście będzie inaczej, bo jestem strasznym łasuchem. : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Otwierasz z grubej rury, nie ma co - az oslinilam klawiature :)
    Fajnie jest miec do czego wybiegac myslami. Ja wlasciwie mysle juz o przyszlym, mocno festiwalowym roku...

    OdpowiedzUsuń
  5. o nieee...chyba muszą to zrobić....wygląda świetnie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne ciacho, widziałam gdzieś podobne...
    A co do Poznania, to chętnie poczytam, jako że ja należę do przyjezdnych, a Ty chyba od bobasa stąd. Fajnie czytać o tym, jak rdzenni widzą to miasto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że widziałaś ja na blogu Vegelicious lub też pojawiło się na wielu zagranicznych blogach. Autorką oryginalnie jest Isa Chandra Moskowitz ;)
      A co do Poznania, to mam tu babcię i moja Mama pochodzi właśnie ze stolicy wielkopolski. Mój Tata jest z kolei Kaszubą. Ja wychowałam się na granicy tych regionów. Wiadomo, Poznań siłą rzeczy znam od dziecka i nie wiem, jak to jest przyjechać tam po raz pierwszy i zobaczyć go oczami turysty.
      Niemniej na swój sposób kocham to miasto i czuję się w nim tak swobodnie, jak na Kaszubach. :) Napiszę coś w końcu o moim Poznaniu, napiszę ;)

      Usuń
  7. Jakie miejsca w Poznaniu odwiedzasz?:) ja tez z Poznania:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Poznaniu bywam w Piece of Cake na Żydowskiej, 3 pokojach z kuchnią na Mokrej. Bardzo sporadycznie w Taczka 20 czy Głośnej. Od święta Ekowiarnia ( niesiarkowana). Lubię kawę od Bigfoot Cafe w Pasażu Apollo. Wieczorami przy piwie czy winie, czasem na koncertach można mnie spotkać głównie w Meskalinie. Tam też dzieją się nasze lunche. Oczywiście bywam też na skłotach poznańskich.

      Usuń
  8. Kolezanka ze studiow17 października 2013 16:12

    Zrobilam, jest PYSZNE!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakich wymiarów powinna być blaszka bądź tortownica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tortownica o wymiarach 24-28 cm lub foremka odpowiadająca jej powierzchni się nada.

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. A ile dokładnie dyni na te 2 szklanki zużyłaś? Będę wdzięczna za info. Ciasto już w piekarniku, doczekać się nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze mówiąc to nie wiem. Ja zawsze piekę bądź gotuję całą dynię i zużywam mus to różnych różności. Ale chyba taka mała Hokkaido to w całości by poszła na to brownie. :)

      Usuń