czwartek, 11 października 2012

Curry z bakłażanem i ciecierzycą

Pisałam zakładając tego bloga, że życzę sobie, aby był pozytywny. Niósł dobrą energię i nakręcał Was do działania. Oczywiście niełatwo jest zachować spokój, o radości nawet nie wspominając... Ale staram się jak umiem, bo jak się zniechęcę i poddam to cała moja praca nad sobą pójdzie na marne. Więc nie! Pogodo nie popsujesz mi humory, ani Ty Kierowco zajeżdżający mi drogę, gdy jadę rowerem, i Ty Wieka Dziuro na ulic y Hetmańskiej. Moje Drogie przeziębienie - nawet jak się wkurzam trochę, to nadal nie tracę poczucia wiary, że Cię pokonam! Wreszcie Wy Beznadziejni Panowie Politycy, którzy swoimi działaniami chcecie niszczyć innym życie, ograniczać i sterować, chociaż nic nie wiecie...  Nawet się nie łudźcie! Nie zepsujecie mi humoru!
Ponieważ dobre śniadanie i inka rano, fajne zajęcia z kończyny dolnej z ortopedii, jazda rowerem, chleb na zakwasie z amarantusem z domowym masłem orzechowym, ulubiona płyta, ciekawa książka, potem podręcznik i znowu książka, wieczorny koncert i spotkanie z przyjaciółmi... Takie rzeczy czynią życie dobrym i na nich się skupiam! O!O!O!

Jesienią z uporem maniaka wykorzystuję lokalne, sezonowe warzywa. Kupuję na rynku, unikam marketów dopóki ekonomia, czas i sezon mi na to pozwalają... Czuję, że rozwijam się kulinarnie. Chyba od czasu przejścia na weganizm i odkrywania kuchni na nowo, nie czerpałam tyle przyjemności z gotowania, co teraz. Trochę eksperymentuję i wymyślam swoje receptury, ale wpadłyśmy z siostrą na pomysł, żeby raz w tygodniu sięgać do przepisu z książki " Appetite for reduction" i "Vegan with an vengeance" Isy Chandry Moskowitz - mojego absolutnego, kulinarnego guru. Oba tytuły spoczywają sobie grzecznie na regale i żal byłoby z nich nie korzystać. Nie po to je mamy, aby kurzyły się na półkach, ale po to, aby z nich gotować, gotować, gotować i piec. Raz w tygodniu, przez wyjściem na tygodniowe zakupy wybieramy przepisy. Potem kupujemy tylko to, czego brakuje nam to zrobienia wytypowanych dań, dzięki czemu nie ma sytuacji, że  mamy ochotę coś ugotować, ale brakuje nam składników lub kupujemy produkty, których nie wykorzystamy i zepsują się zanim po nie sięgniemy, czyli nie marnujemy jedzenia w ogóle. Nie było to raczej naszym problemem nigdy, ale myślę, że takie podejście do zakupów jest dobre, antykonsumpcyjne, ekologiczne, etyczne, ekonomiczne... Nic tylko brać z nas przykład...! ;)  

Dziś podzielę się z Wami recepturą z "Appetite for reduction".  W tym daniu jest tyle pyszności, że od razu wiedziałam, że mi zasmakuje - bakłażan, ciecierzyca i pomidory, a wszystko w aromatycznych przyprawach. Ja podałam je z brązowym ryżem i surówką ( tak, jemy surówki, dopóki możemy!) ze szpinaku. Jestem pewna, że sama jeszcze nie raz sięgnę do tego dania i mogę Wam je z czystym sumieniem polecić.


Składniki:
  • 1 łyżka oliwy
  • 1 mała biała cebula, drobno posiekana
  • 3 ząbki czosnku, rozgniecione
  • 1 łyżka startego imbiru
  • 1/4 łyżeczki ostrej papryki w płatkach ( chili) <-- można pominąć jeżeli nie lubicie ostrych dań
  • 3 duże pomidory, posiekane
  • około 1 kg bakłażanów, pokrojonych w kostkę
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżeczki curry
  • 2 łyżeczki garam masala
  • 1 łyżeczka mielonego kuminu
  • 1 szklanka bulionu warzywnego
  • puszka ciecierzycy
W dużym rondlu lub patelni rozgrzej olej i smaż cebulę, do czasu aż stanie się przezroczysta. Dodaj czosnek, imbir, paprykę w płatkach i smaż kolejną minutę. Dodaj pomidory, bakłażana, sól i gotuj mieszając od czasu do czasu przez około minutę. Dodaj curry, garam masalę i kumin. Wlej bulion i wymieszaj. Przykryj pokrywką, zmniejsz ogień do minuty i gotuj przez około 40 minut. Przemieszaj od czasu do czasu. Dodaj cieciorkę i pozostaw na ogniu jeszcze przez 10 minut, mieszając co jakiś czas.
Można posolić do smaku, jeżeli wydaje się Wam za mało słone. Podajemy z kolendrą lub natką pietruszki.
Gotowe! :)

W moim życiu jest duuużo punkowej muzy, ale gotuję najchętniej przy czymś zupełnie innym i takie rytmy, jak w poniższym utworze, chwytają mnie za serce :) 


2 komentarze:

  1. Trzymaj się pozytywnego nastroju i się nie dawaj :D Danie wygląda pysznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie daję się, nie daję! Jestem pozytywna, piekę dla znajomych nieznajomych. Jestem miła i mam nadzieję, że to do mnie wróci :)

      Usuń