poniedziałek, 1 października 2012

Bike The World!

Mam pomysł na fajne obiady, nie wiem jednak, kiedy uda mi się je zrealizować, gdyż początek roku akademickiego to totalny zawrót głowy... Nim moje życie nabierze jakiejś ogłady minie nico czasu... Na razie nie do końca wiem na czym stoję i cierpliwie czekam, aż kilka spraw mi się z życiu rozjaśni.
Nie mam przepisu, ale mam dla Was propozycję! PRZESIĄDŹCIE SIĘ NA ROWERY!

Jedną z niewątpliwych zalet bycia ponownie w Poznaniu jest to, ze mam pod ręka mój ukochany rower. <3 Moją Gazelle! YAY!
Jazdę na rowerze traktuję bardzo poważnie, ponieważ jest to dla mnie najbardziej optymalny sposób przemieszczania się po mieście - tani, szybki, a przede wszystkim dobry dla środowiska i dla moich mięśni. Choć jazda to po prostu frajda! Sama w sobie, bez dodatków! 


Moim faworytem są oldschoolowe kolarzówy, żadne tam wymuskane ostre kola. ;) Mój rower jest przerobiony na single, ponieważ przerzutki są mi zbędne w mieście takim, jak Poznań, więc były tylko dodatkowym "balastem", którego się pozbyłam! 
Największą zaletą takiego roweru jest to, ze jest leciutki i nawet taka filigranowa dziewczyna, jak ja może go bez problemu wtachać na 3 piętro swojego mieszkania ;) ( Wiem o czym mówię, gdyż pierwszy rok po wprowadzeniu się do Poznania jeździłam "holendrem" i pomimo moich nadprzyrodzonych sił i mi było czasem ciężko...)



Posiadanie roweru i brak osoby, którą mogłabym się wyręczyć, zmusiło mnie do tego, abym nauczyła się jak najwięcej robić sama przy mojej Gazelle. Umiem naprawdę dużo.Dopóki nie wymaga to jakiś "drastycznych" środków lub specjalistycznego  sprzętu, grzebię przy moim rowerze sama, a naprawdę to lubię. :) 


Rower daje mi takie fajne poczucie - wolności  i niezależności. Na co dzień przemieszczam się nim głównie w celach komunikacyjnych, ale w weekendy czy nocami jest to czysta przyjemność jazdy i nic więcej. Świetny sposób na wyładowanie energii i oczyszczenie się z nadmiaru emocji. Zrzucam, więć w ten sposób z  siebie wszystkie kłopoty, a w każdym razie się do nich dystansuję i znowu czuje się świetnie.. (Czy jest coś, co może bardziej zachęcić do przesiadki na rower?) 


Kiedyś jeździłam bardzo lekkomyślnie. Przyznaję się szczerze. Często odpływałam myślami hen daleko... Teraz rozumiem, że jestem takim samym uczestnikiem ruchu, jak każdy inny i staram się być uważna oraz skupiona. Wiem jednak, że rowerzyści ze zwykłej ludzkiej  przyzwoitości powinni być uprzywilejowani, ponieważ nie ma co ukrywać, ze każdy z nas jest bez szans z choćby małym samochodem. 
Podoba mi się, że na wodzie pierwszeństwo maja  kajaki, wiosłówki czy rowery wodne, a nie żaglówki...  Kiedy żegluję muszę im wszystkim ustępować, bo "jestem" większa, silniejsza i bardziej zwrotna. Przydałaby się analogia na drogach...
Marzy mi się miasto, w którym kierowcy nie zajeżdżaliby mi drogi w korkach, ponieważ nie podoba im się to, że są wyprzedzani przez rower i aby nie otwierali drzwi bez patrzenia w lusterko wsteczne...


Pomimo, że samochód jednym ruchem może nas skasować, to myślę, ze i tak jesteśmy góra! Zmieniamy miasta i w końcu świat. Zmiany na lepsze dokonują się za sprawa dwóch kół :) Czyż nie? 


Rowery i ich właściciele wnoszą do miast tyle barw i kolorów!



Bez dwóch zdań - rower to MOJA WIELKA NIEKOŃCZĄCA SIĘ MIŁOŚĆ!



Jeżeli chcesz coś zmienić w swoim życiu to zacznij od przesiadki na rower!
Koszt niewielki i zysk ogromny! :)

Photo






A na zakończenie filmik z przesłaniem na cale życie!
Niech też będzie rowerowe!


6 komentarzy:

  1. Podoba mi się zwłaszcza "less people less bullshit" :)
    Mój P. jeździ na rowerze nałogowo, nawet w zimie przy minus 25 wciska na łepetynę kominarkę i daje radę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie popieram. Zamiast stać w korkach, czy czekać w nieskończoność na autobus, lepiej wsiąść na rower;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niedługo przekroczę 3000 km. Nie jest to imponujący wynik, ale i tak wiecej niż w zeszłym roku :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej! ja nie liczę km, ale byłby to bardzo ciekawy eksperyment... muszę o tym pomyśleć od nowego roku! W sumie niezła mobilizacja, żeby sobie nie odpuszczać! :)

      Usuń
  4. hej, ja kiedyś dojeżdżałam na rowerze do pracy 24 km w jedna stronę, więc rozumiem Twoją rowerową miłość ... sama w tym roku stane się włascicielką 5. rowerów :) a jazda na bicyklu to mój nałóg od wieluuuuuuuuuuu lat ... w Belgii, gdzie mieszkam, mają w miastach drogi rowerowe, samochody bardzo uważaja na rowerzystów, częśto przpuszczają i zawsze mają na uwadze, choć wypadki czasem tez się zdarzaja z winy kierowców ... poza tym w Belgii ludzie jeżdżą na zakupy przewaznie rowerami, do pracy to samo ... i nie ma znaczenia ile lat się ma, tutaj staruszkowie pociskają nieraz na szosówkach, az miło patrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, przesiadka na rower to była jedna z lepszych decyzji w moim "miejskim" życiu i gorąco zachęcam do tego osoby w każdym wieku. :)

      Usuń