czwartek, 20 września 2012

Hello Morning... :)



Blog, który prowadzę przez ostatnie 3 lata, a nawet i troszkę więcej. Powstał w niezbyt fortunnym dla mnie czasie i podczas pisania przechodziłam kilka ciężkich momentów, przeżywałam trochę smutków i rozczarowań... Myślę, ze mi moja pokręcona osobowość, zamiast pomagać, utrudniała. A trochę świat i jego niedoskonałość i to, że nie chciałam zaakceptować, że jest, jak jest. Życie po prostu bywa frustrujące. Niby normalka i każdy tak ma, ale blog stał się lustrem moich emocji, pozytywnych i niestety też tych negatywnych. Założyłam go, ponieważ bardzo lubię gotować, a polska wegańska blogosfera była wówczas dosyć uboga... Teraz sytuacja ma się zupełnie inaczej, bo vgn blogów jest cale mnóstwo. Mój jest jednym z wielu.

Hello Morning!!! momentami jest bardzo osobisty, więc dla mnie to swoisty pamiętnik i myślę, że będę do niego wracać nawet, gdy mój czas całkowicie pochłonie medycyna. Czasami nawet wtedy będę coś na nim publikować, zwłaszcza kiedy dopadną mnie myśli, którym nie będę umiała znaleźć miejsca lub ugotuję coś fajnego, acz skomplikowanego do tego stopnia, że tylko totalnym freakom będzie się chciało z tego przepisu korzystać.
 Prowadząc Hello Morning!!! czuję czasami, jakbym tuptała w miejscu, a nie o to przecież w życiu chodzi. jednak czas, nie pozwala mi prowadzić więcej niż jednego bloga.  Wiem, że jest on nieco chaotyczny, bo nie mam do końca na niego pomysłu. Jest poupychany zdjęciami, linkami, odnośnikami, popularnymi postami, opisami, wreszcie tekstem, spora ilością moich wywodów... Ostatnio spędziłam prawie trzy miesiące totalnego wyautowania, nie tyle od ludzi, czy świata, ale od codzienności, która była dla mnie tak nieznośna, że jedynie ucieczka i spojrzenie z boku mogło pomóc. I pomogło, bo poczułam, że łapię oddech. Trochę, jak tonąca... Teraz widzę, jak na dłoni, że wolę minimalizm, spokój, wolę pojedynczych ludzi, niż rozszalały tłum. Lubię miasta, bardzo, ale wieś dała mi takie poczucie, że ludzie mogą być blisko siebie, dobrze się znać, pomagać sobie. Interesują się Tobą, tym co robisz, jak Ci idzie i na szczęście nie zawsze idzie za tym ciekawość, ale po prostu troska o drugiego człowieka. Mają czas na porozmawianie, na wysłuchanie cię. Wszędzie jest blisko. Przede wszystkim do lasu i nad jezioro <3 .="." asny="asny" folklor.="folklor." kultur="kultur" mo="mo" na="na" p="p" tu="tu" tworzy="tworzy" w="w" wiat="wiat">
Teraz mam pomysł na to, co chciałabym tworzyć na blogu i choć wydaje mi się, że bez sensu jest nadawać  Hello Morning!!! inny charakter, to jak już wspomniałam, nie daję rady prowadzić dwóch blogów jednocześnie, a od starego nie umiem się odciąć, bo jest takim moim dzieckiem... :) 
Ponieważ jestem teraz w zdecydowanie innym miejscu niż te 3 lata temu, kiedy zaczynałam przygodę z blogowaniem, chcę aby moja przestrzeń wirtualna niosła pozytywną energię. Skupiać się na tym, co fajne, ładne, smaczne i dobre. Po prostu... Żeby nie zwariować.
Milion rzeczy się pozmieniało, dzieci urodziło, wody w rzekach przelało, ludzi przewinęło, a Ci którzy zostali do dziś, są najlepszymi osobami w moim życiu. Mój dziki charakter okazał się jednak dobrą, a nie jak zawsze myślałam, złą stroną, i jest fajnie. Nie ma nudy, oj nie...

Ja, która całą podstawówkę jadłam zupy z proszku i makaron z sosem ze słoika, mrożone pizze i pierogi, bo moja Mama ciągle pracowała, robiła drugą specjalizację, a Tata zajmował kierownicze stanowisko, więc nikt nie miał czasu na gotowanie, stałam się kulinarną blogerką, kuchenną zajawkowiczką, dla niektórych nawet autorytetem w tej kwestii... W dodatku jestem głęboko przekonana, że jedzenie ma znaczenie. Musi być dobre i ładne. I ma nam sprawiać przyjemność.
Jak widać można wyjść na ludzi mimo zupek z paczki i sosów ze słoika, można mieć w dodatku całkiem wyrafinowany smak i na domiar wszystkiego być weganinem/ką.

Dla tych, których interesują moje zmagania z medycyną, napiszę coś od czasu do czasu na blogu Me&Me i nie będę zaśmiecać kulinarnej blogosfery wynurzeniami rodem z oddziału chirurgii czy ginekologii ;)

Czego chcę? Chcę Was inspirować, chcę Wam pokazać fajne życie, na które każdy z nas może sobie pozwolić. Nie kosztowne, nie gorzkie... Zwyczajne, miłe i przyjazne. Chcę Wam pokazać, jak spełniam swoje marzenia.
Kim jestem? Hmm... Nie umiem się zdefiniować. Boje się szufladkowania. Studiuję, pracuję, marze. Działam, bo bardziej wierze w sile czynów niż slow. Szukam inspiracji u innych, jednocześnie chcąc być inspiracją dla kolejnych.
A przede wszystkim wierzę, że szczęście idzie za osobami szczęśliwymi, nie odwrotnie. To, czy jesteśmy szczęśliwi nie zależy od tego, czy przytrafia nam się coś fajnego. Bo czasami, możemy mieć wszystko i być nieszczęśliwi, a osiągamy je dopiero, kiedy nie mamy nic. Szczęśliwy człowiek przyciąga dobre rzeczy i nawet w słabszych momentach odnajduje jasne strony życia.  
Ja mogłabym, za S. Lemem powiedzieć, że "zawsze, jak magnes przyciąga opiłki żelaza, przyciągałam wariatów". Tylko, że to są dobrzy wariaci. Moi osobiści. Kocham ich razem i z osobna.
Bo wiem, też że złoto przyciąga złoto, szczęście przyciąga szczęście, a dobrzy ludzie innych dobrych ludzi.
Po prostu na nasze życie największy wpływ mamy my sami i jeżeli w naszej głowie będzie porządek, będzie jasność, że jest ekstra, to będzie ekstra.

Hello Morning!!! stał się z bloga kulinanrego, niejako zapisem mojej pracy nad sobą, swoją osobowością i charakterem. Poszukiwaniem szczęścia. Ustalaniem priorytetów. A teraz? Mam to czego zawsze chciałam i o czym marzyłam. Mam też kolejne plany i zrobię wszystko, aby je zrealizować, a nawet gdy któryś nie dojdzie do skutku to samo dążenie do jego spełnienia będzie dla mnie przygodą i niezłą szkołą życia.
Chcę zacząć od nowa. Pozytywnie i dobrze. 3-2-1-0- START!

P.S. Jestem chwilowo w Sheffield. Na moich kolanach siedzi najukochańsza Kruszynka pod słońcem, córeczka jednej z moich starszych sióstr, która swoimi malutkimi rączkami podkrada zebrane na spacerze jeżyny, które zamierzałam sobie dodać do sojowego jogurtu... Ale nic nie szkodzi. ;)
Wiecie, ja mam takie szczęście z życiu, że kiedy wydaje mi się, ze już bardziej kochać nie można, to los rzuca mi wyzwanie i stawia na mojej drodze osobę, która udowadnia mi, że jednak można.


Obie pozdrawiamy Was i ściskamy mocno! :*

Zapraszam do obserwowania! :*

8 komentarzy:

  1. Oh, jaka cudowna dziewczynka :) A właściwie dwie. Pozdrawiam i obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jaka uparta! Ale przyznaje fajny z niej dzieciak!

      Usuń
  2. Zazdroszczę energii i nastawienia, gratuluje nowego bloga jest super! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe! Jeszcze zobaczymy, czy będzie super :)

      A co do energii to sama nie wiem, skąd ja czerpie...

      Usuń
  3. Bardzo się cieszę, że będzie pozytywna energia! Love is in the air :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Idea bardzo bliska i mojemu blogowaniu. Co by się nie działo - skupiać się na pozytywach. Trzymam kciuki za marzenia i będę obserwować. Jesteś inspiracją <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jestem już zmęczona złem, brzydota i problemami. Po prostu... albo pójdę w fajne rzeczy, albo zwariuję.. Po kursie psychiatrii wybieram jednak to pierwsze :) Pozdrawiam! M.

      Usuń