poniedziałek, 16 lipca 2012

Wiśniowa tarta.

Ostatnio "prześladują" mnie serca - na obrazkach, zdjęciach, na ciuchach i tatuażach. Gdzie nie spojrzę widzę ten motyw. Gdybym wierzyła w znaki... Hmm.. chciałabym wierzyć w znaki... Nie wiem, może wierzę? 
Ale nie mam nic przeciwko tym wszechobecnym sercom, bo ja je zawsze lubiłam. Ten motyw urzekał mnie swoją prostotą i tym, jak wiele pozytywnych uczuć może budzić. Serce, serduszko. Tatuaż, koszulka w serca, ciasteczkowe serducho albo symbol kapeli Exmisja, czyli czarna gwiazda z czerwonym sercem w środku = loveee! 
Serce anatomiczne, choć traci swoją prostotę, jest również przepiękne. I to taki motyw znajdzie się kiedyś na mojej skórze, za jakieś czas, kiedy poczuję, że sobie zasłużyłam i będę je z dumą nosić.

Wiem doskonale, jak bije serce, znam czynniki je zwalniające i przyspieszające. Wiem, których leków użyć, aby je pobudzić i wiem dobrze, jak prosto i bezboleśnie można je zatrzymać. Umiem odczytywać zapis EKG, choć nie wystarczy mi tylko krótki rzut okiem, muszę się skoncentrować, wprawa przyjdzie w biegiem lat. Serce widziałam na własne oczy, trzymałam w dłoniach, wkładałam paluchy w te komory, przedsionki i oplatające oraz wieńczące je, niczym korona, naczynia. Anatomia serca zawsze była moją ulubioną.
Tak, znam biologię i potrafię wszystko do niej sprowadzić, ale nie umiem rozkiminić, o co chodzi z sercem w sensie metaforycznym. Uczucia i ich pochodne to moja bardzo słaba strona. Jak pisałam w poprzednim poście - może to wina medycyny - może to ona zrobiła ze mnie emocjonalne dno. Ale wiecie co? Dobrze mi tam. Wolę takie dno, niż niektóre szczyty. ;)

Niedawno odwiedziła mnie Sylwia i choć była to zaledwie kilkudniowa wizyta, starałyśmy się wykorzystać na maksa ten czas i dobrze się bawić, czerpiąc z uroków wsi. Dużo jeździłyśmy rowerami, a nawet pływałyśmy w jeziorze. Piłyśmy litrami kawę z ekspresu i , jak na kulinarne blogerki przystało, sporo gotowałyśmy. Bardzo warzywnie, bardzo sezonowo i kolorowo. Sylwia wykorzystała też wiśnie z ogrodu, piekąc pyszne muffiny i  przygotowując koktajle ( banan + wiśnia to bardzo udany mix, musicie spróbować! ). A wiśnie w tym roku są wyjątkowo smaczne, w każdym razie ja mam do nich większą słabość niż zwykle. Postanowiłam wypróbować przepis znaleziony kiedyś na blogu Jadłonomia i po nieznacznych modyfikacjach upiec ciasto dla moich rodziców, którzy wracali z urlopu. Ja na nich nie czekałam, bo w weekend skoczyłam na chwilę do Gdyni, ale za to oczekiwała ich  pyszna wiśniowa tarta z owocami pochodzącymi z własnego ogrodu! Ja bym się ucieszyła na taki prezent. A Wy?


Składnik:
  • 3 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki płatków owsianych górskich
  • 1/2 szklanki zarodków pszennych
  • 1/2 szklanki wody
  • 1/2 szklanki oleju
  • 4  kopiaste łyżki cukru trzcinowego
  • 2 łyżeczka proszku do pieczenia
  • paczuszka cukru waniliowego
  • 600 g wiśni
  • 3 płaskie łyżki cukru trzcinowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 3 płaskie łyżki płatków owsianych
Mąkę wymieszać z zarodkami, płatkami owsianymi, proszkiem, cukrem waniliowym i cukrem, a olej wymieszać z wodą. Połączyć i zagnieść ciasto, ulepić z niego kulę i chłodzić w lodówce przez około godzinę. 
W tym czasie wydrylować wiśnie, odsączyć na sitku, połączyć je z cukrem i cynamonem. Piekarnik rozgrzać do 200 stopni. Z lodówki wyjąć ciasto i wykleić nim spód naczynia do tarty.  Pozostałe ciasto ( mniej więcej 1/3) zetrzeć na tarce lub porwać na drobne kawałki i posypać nim wiśnie, całość posypać płatkami kokosowymi. Piec w piekarniku około 40 minut, najlepiej jeść od razu, ale następnego dnia jest również fantastyczne. 



"Don't look back" - KYLESA ( loveeeee!) 

12 komentarzy:

  1. ja też lubię motyw serca, zawsze miło mi na nie patrzeć :)
    pysznie wygląda ta tarta! dużo w niej dobrych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że wiśniowo u nas na blogach ostatnio :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w końcu lato mamy :) U nas jutro pierogi z jagodami na obiad, więc koko koko maddy spoko :P

      Usuń
  3. Rozpływam się, bo wiśnie, bo serca, bo Kylesa! I jedyne, co mogę powiedzieć, to ooooooo... Niebawem wrzucę wpis z przepisem na te muffiny, bo naprawdę były spoko. Może ja też upiekę rodzicom tartę z wiśniami, na pewno się ucieszą! (ale najpierw pieczone ziemniaki :)

    Miss ya girl!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nom nom nom! Piecz, gotuj, twórz!
      Serca to wiadomo, że najlepsze!

      Buziaaaa! :)

      Usuń
    2. http://vegelicious.net/2012/07/sezon-wisniowy/

      Wiśnie z ogrodu Maddy!

      Usuń
  4. motyw serca jest spoko..byle nie w walentynki :P Jak tam praktyki? mam nadzieje, że jest szaaaleeenieeee dobrze. Ja mam pełne wakacje od równo tygodnia i już mnie strzela..wiadomo co. Chyba zrobię zrobię taką tartę na pocieszenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe! Piecz i gotuj ile wlezie, to jakoś przetrwasz te wczasy :P

      A praktyki... Hmm... oczekiwałam czegoś więcej... Wiesz medycyna to też sztuka i potrzeba inspiracji. Jeszcze jej nie dostałam. Prawdę mówiąc z dnia na dzień coraz bardziej mnie to smuci.
      Myślę, że jak skończę SOR w tym tygodniu, to czekają mnie 2 tyg na chirurgii i sobie odbiję...

      To pewnie trochę moja wina, mojego podejścia, bo ja zawsze oczekuję nie wiadomo czego, a jest jak jest wiadomo, jak...

      Pozdrowieniaaaa! :)

      Usuń
  5. Super tarta i też uwielbiam bananowo-wiśniowe koktajle. Dodaję do nich jeszcze zmielonego maku, bardzo fajnie się wkomponowuje

    Pozdrawiam,

    Basia

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdecydowanie bym się ucieszyła i zapewne za dużo bym zjadła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie wygląda! bardzo lubię wiśnie, wiec na pewno by mi się spodobałą :)

    OdpowiedzUsuń