piątek, 20 lipca 2012

Trójkąty z masą z tofu i botwinki

Chciałabym napisać coś mądrego. W sumie powinnam. Codziennie spotykam milion ludzi w szpitalu, mam milion przygód, przeżyć. Nic tylko pisać, opowiadać, dzielić się z Wami przemyśleniami. W dodatku czytam książkę za książką, więc i stąd czerpię masę rozkmin.
Chyba jest tego za dużo na moją głowę i jakieś rozmyślania przyjdą dopiero w okolicach jesieni, kiedy to minie, kiedy się zdystansuję. Teraz jestem na świeżo i jest ich tyle, że naprawdę nie wiem od czego miałabym zacząć. Dlatego nie będę sie silić na żaden bełkot, tylko skupię sie na jedzeniu... ;) Może być?


Dziś miałam upiec coś innego. Może nie zupełnie, ale chciałam przygotować ciasto filo. Okazało się jednak, że nie jestem znowu taka pracowita i po dwóch tygodniach praktyk, które mimo wszystko dają mi trochę w kość, jestem leniwcem i szukam w kuchni prostszych rozwiązań... Wyszperałam w lodówce ciasto francuskie, które aż samo prosiło się o to, aby je wykorzystać.
Postanowiłam zrobić na kolację coś fajnego, bo dla wszystkich był to ciężki tydzień i zasłużyliśmy na jakieś miłe jego zwieńczenie.
Popołudnie spędziłam jeżdżąc po okolicy rowerem, o zgrozo w zimowej czapce, bo nieprzyjemny wiatr hulał po polach  i łąkach zniechęcając do takich wycieczek. W dodatku wybrałam polne i leśne ścieżki, co jest dosyć nierozważne, bo Gazelle'a to rowerek szosowy i miejski... Ale dałam radę, a właściwie to ona dała. Obie dałyśmy. Dla chcącego nic trudnego, co nie?
Jeszcze przed wyjazdem pokroiłam warzywa, tak więc po powrocie szybciutko przygotowałam farsz, zlepiłam pierożki. Kiedy się piekły, ja przygotowałam sałatkę i kolacja całkiem nie byle jaka wylądowała na stole.
Idealnie! 



Składniki:
  • 300 g tofu
  • ok. połowa pęczka botwinki ( 4 sztuki u mnie) bez buraków, same łodygi i liście
  • 1/2 pęczka dymki
  • kilka łodyżek tymianku
  • kilka listków bazylii i mięty
  • garść czarnych oliwek
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 łyżki oliwy
  • sól
  • pieprz
  • opakowanie ciasta francuskiego
Tofu rozgniatamy, przeciskamy przez praskę czy cokolwiek, ma być rozgniecione.
Botwinkę i dymkę ( łącznie z zieloną częścią siekamy) i wrzucamy na rozgrzaną oliwę. Smażymy mniej więcej 5 minut, co jakiś czas mieszając. Gotowe dodajemy do tofu, wrzucamy też posiekane zioła, zmiażdżony czosnek, oliwki i porządnie mieszamy.
Na koniec solidnie przyprawiamy pieprzem i solimy do smaku wg uznania. Gotowa masa jest tak dobra, że ja zjadłabym ją łyżeczką...
Ciasto francuskie dzielimy na 6 lub 12 kwadratów, zależy czy wolimy mniejsze czy większe rożki. Na każdy nakładamy farsz i sklejamy, tak aby powstały trójkąty.  
Pieczemy w 220 st.C do czasu, aż się przyrumienią. 

Gotowe! Ja podałam je na kolację z sałatką z pomidorów, ogórków małosolnych, kalarepy, papryki, sałaty i oliwek z vinaigrette. Samo dobro, idealne na piątkową kolację po ciężkim tygodniu... 





Robi się późno, ja zbieram się do spania, a Was gorąco zachęcam, abyście przygotowali sobie takie pierogi z ten weekend! Lata za oknem nie ma, niech chociaż z kuchni zawiata... :) 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz