wtorek, 3 lipca 2012

Lipiec. Kiedy to się stało?

I zaczęły się wakacje. Wprawdzie nie znam wyników ostatniego egzaminu i nie spodziewam się fajerwerków, a do tego zaczynam od poniedziałku praktyki, jednak nie zmienia to faktu, że od szkoły jako takiej  mam na razie wolne. Pewnie i tak będę się trochę uczyć, bo lubię sobie poczytać co nieco, szczególnie z niektórych dziedzin medycyny, ale planuję też się zrelaksować i spędzić ten czas, jak najbardziej aktywnie, bo czuję się straszną kanapiarą ostatnio. Muszę nadrobić zaległe lektury i filmy. Przesłuchać najnowsze płyty,  których dźwiękami nie miałam się okazji nacieszyć. 
Kiedy się uczę zawsze słucham jakiegoś popu, do którego nie sięgnęłabym normalnie, ale nie chcę, aby moje ulubione płyty kojarzyły mi się ze ślęczeniem nad podręcznikami, nawet z tych przedmiotów, które lubię... 

Byłam dziś w centrum miasta. Pierwszy raz po nie wiem, jak długim czasie. Zastałam popłuczyny po euro i chyba byłam jedyną, która dziwiła się obklejonej kaponierze.  Mijałam też masę hipsterów..., którzy wyrośli w tym mieście, jak grzyby po deszczu. Nie wiem, czy to dlatego, że Festival Malta się rozpoczął, czy może z początkiem wakacji młodzież stanęła do wyścigu wyszukanego stylu. Ja czułam się, chodząc pod tych ulicach,  taka zwyczajna i nie pasująca do reszty ludzi wokół. 
Taka tam, nudna. 

Myślałam, że jak wreszcie nadejdzie wolne, to rozpłynę się ze szczęścia, ale nie. Ja nie mam siły, żeby się cieszyć. Padam. Jestem wykończona. Kiedy żyję w ciągłym napięciu, stresie i cały czas się uczę, kiedy to mija, to jedyne, na co ja mam ochotę, to rozpłakać się. Naprawdę. Ze zmęczenia. 

Odeśpię i wezmę się za siebie. Obiecuję. I za bloga się wezmę i zacznę wreszcie wrzucać tu jakieś nowe przepisy. Trochę mi tego brakuje...

W sumie widzę same plusy tego roku, gdyz jak do tej pory wszystkie egzaminy są do przodu bez większych problemów, ale co najważniejsze najbliżsi mojemu serduszku są zdrowi, ja jestem zdrowa. A wcale nie musiałoby tak być, ale jest i to jest super. O dziwo skończył się czerwiec, a ja bez złamanego serca i to jest postęp, bo z moim szczęściem powinno być już o tej porze roku zdewastowane.
O dziwno też, uchowałam się do czerwca bez dramatów życiowych.  Cytując The Streets : "I try and stay positive!"

A teraz zamierzenia i plany...


yeah!yeah!yeah! Czyli jedyne słuszne miejsce dla mnie! :) ( nie, nie chodzi o serial, ale o szpitallll! :D) Praktyki!



Poza tym,  zamierzam relaksować się w ogrodzie :)


... gotować! Gotować! Gotować!  Letnio i świeżo - taka kuchnia rodem z wczasów pod gruszą! :) 


... rowerem dużo jeździć... i bardzo dużo spacerować...


Ćwiczyć jogę na świeżym powietrzu.


I chodzić na basen... albo nad jeziorko...


W lipcu, jak to w lipcu - fest za festem! 

D.I.Y. Hardcore Punk Fest vol.8

Fluff Fest 2012

SUMMER CRUST FEST 2012 - 29.07.2012, WARSAW , CDQ


Po prostu dobrze się bawić! 



Wy sobie potańczcie, a ja idę spać.

Nowe przepisy już niebawem. Bądźcie czujni! :*

8 komentarzy:

  1. cześć : )
    chciałam tylko powiedzieć, że strasznie się cieszę, że dodałaś ten wpis, bo ostatnio właśnie myślałam o twoim blogu, jako, że gdzieś był taki blog z fajnymi przepisami, humorem i pisany przed studentkę lekarskiego... ale nie mogłam na niego trafić! dzisiaj się to udało i już mam cię w zakładkach. bardzo lubię czytać posty o studiach, mam cichą nadzieję że w tym roku i ja znajdę się w szeregach studentów medycyny : - )
    anyway, życzę przemiłych wakacji (jeśli chodzi o jogę na powietrzu, to polecam BARDZO 'jogę w parku', ja już trzeci rok będę chodzić u siebie w mieście)!

    pozdrawiam,
    ola

    OdpowiedzUsuń
  2. O jak miło - znaleźć w Internetowym buszu osobę o takich zamiłowaniach jak moje - medycyna + gotowanie ;-)

    Pozdrawiam i udanych praktyk życzę ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. "Myślałam, że jak wreszcie nadejdzie wolne, to rozpłynę się ze szczęścia, ale nie. Ja nie mam siły, żeby się cieszyć. Padam. Jestem wykończona. Kiedy żyję w ciągłym napięciu, stresie i cały czas się uczę, kiedy to mija, to jedyne, na co ja mam ochotę, to rozpłakać się. Naprawdę. Ze zmęczenia."
    Jak bym o sobie czytała :) To mówisz, że Kaponiera nadal obklejona? Ech, pewnie smutno i pusto się zrobiło w Poznaniu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam nadzieję, że znajdziesz trochę czasu na wspólne gotowanie? Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja wlasnie na odwrot. Zawsze przed ostatnim egzaminem mysle, ze juz jestem totalnie wypompowana, a po nim wstepuja we mnie takie sily i taka energia, ze moglabym gory przenosic i momentalnie zapominam o wszystkich tych dniach, ktore spedzilam siedzac na kanapie i kujac ;)!!
    Ja zaczelam praktyki wczoraj ;)!!
    To wyspij sie porzadnie i wracaj do zywych ;)!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś już jest zupełnie inaczej! I fajnych praktyk życzę! :)

      Usuń
  6. to ja poproszę kawałeczek babcinego ciasta do gdyni i do wawy też poproszę .tak,tak chcę aby babcia była uśmiechnięta i szczęśliwa była.bo wnusie się radują gdy widzą uśmiechnięte babcie.tylko poproszę takie ciasto które nie bije...bo ja się bardzo boję ciast.

    OdpowiedzUsuń