środa, 27 czerwca 2012

Damy radę razem!

Kochani! 
Choć sama właściwie od marca nie istnieję dla tego świata i więcej mnie nie ma, niż jestem, chciałabym jednak z całego swojego antyfaszystowskiego serduszka gorąco zaprosić Was na demonstrację "Poznań Przeciwko RASIZMOWI". 
To nie jest tak, że tego typu dema to sprawa wojującej młodzieży, ale to sprawa nas wszystkich - dzieci, młodzieży i całkiem dorosłych. Dziadków i babć. Wszystkich, którzy nie chcą, aby historia się powtórzyła... 
W miastach Europy Zachodniej całkiem normalne jest, że ramię w ramię idą femino-anarcho-punkówy i starsze, eleganckie panie, ludzie o różnym wykształceniu, różnym podejściu do życia, statusie społecznym, płci, wieku itd., ponieważ łączy ich wspólna idea  - sprzeciw przeciwko RASIZMOWI i innym formą dyskryminacji. Marzy mi się, że i u nas tak będzie i że rasizm spotka się ze sprzeciwem nie tylko jednostek, małych środowisk, ale będzie potępiony społecznie. Już w najbliższą sobotę możecie się do tego przyczynić!

plakat copy

***
Tekst, ze strony ANTIFY.
30 Czerwca Poznań przeciwko rasizmowi!
Fala wzmożonej aktywności środowisk skrajnie prawicowych dotarła niestety również do naszego miasta. Grupy odwołujące się do autorytarnej często faszystowskiej ideologii, marzą o czyszczeniu ulic z "nieporządanego elementu". Nie zadowalają się, jak do niedawna, rozklejaniem co jakiś czas plakatów czy bazgraniem rasistowskich haseł. Biorąc przykład z silniejszych grup tego pokroju w kraju i Europie, skrajni prawicowcy działający w Poznaniu 13 maja br. próbowali wedrzeć się na teren skłotu Rozbrat, gdzie odbywał się festiwal sztuki. Prowadzone były w tym czasie min. warsztaty dla dzieci. Tylko zdecydowana reakcja uczestników, którzy odparli atak, zapobiegła sytuacji, która mogła skończyć się tragedią. W napaści brali udział przedstawiciele różnych organizacji ultraprawicowych min. "Autonomicznych Nacjonalistów”, “Wielkopolskich Patriotów" (zasilonych przez członków skompromitowanego ONR-u), oraz osoby z nimi sympatyzujące, lub działające w organizacjach prawicowych o mniej radykalnym charakterze. Wśród nich był również Maciej Witzberg, współwłaściciel pubów "U Honzika" i "Brogans". Wraz ze wspólnikiem wspiera on lokalne struktury neofaszystów, zarówno finansowo, jak też udostępniając im swoje lokale do różnego rodzaju spotkań.
 W innych miastach agresywność rasistowskich i prawicowych grup jest jeszcze bardziej widoczna i niebezpieczna. W Białymstoku ciężko raniono ostatnio kilka osób, a jedną zamordowano. W Krakowie zaatakowano skłot i jeden z lokali kulturalnych.
 Faszyzujące ugrupowania czują się tym pewniej, im bardziej prawicowe elity władzy w Polsce i Europie odwołują się do nacjonalizmu, szerzą niechęć do emigrantów, atakują mniejszości społeczne i policyjnymi metodami próbują narzucić cenzurę skierowaną przeciwko, z ich punktu widzenia, “niepoprawnym politycznie”  treściom. Część polityków związanych z tymi ugrupowaniami gości na marszach i imprezach organizowanych przez ultraprawicowe grupy.
 Tego typu działania nie mogą przejść bez echa! Środowisko ksenofobów działających w Poznaniu jest relatywnie małe i jak na dłoni widać, w jaki sposób jest organizowane, kto je finansuje, kto udziela politycznego i propagandowego wsparcia.
 Od nas zależy, czy pozwolimy na to, by akty przemocy na tle rasistowskim czy ideologicznym oraz prowokująca je retoryka, były w naszym mieście akceptowane.
 Od nas zależy, czy mieszkańcy tego miasta będą mieli szansę przekonać się, kto stanowi dla nich zagrożenie, kto odpowiada za szerzenie ideologii, których podstawą jest nienawiść  i dyskryminacja.
 Spotkajmy się 30 czerwca, by głośno o tym powiedzieć. Pokażmy, że na skrajną prawicę nie ma u nas miejsca, wspólnie odetnijmy jej tlen!
 Zbiórka o godzinie 12.00 na rogu ulic Garbary i Małe Garbary. Razem damy radę!

***




12 komentarzy:

  1. Agresja na pewno zasługuje na karę, ale ciężko się dziwić że ludzie niechętnie odnoszą się do imigrantów. Mieszkając w Wlk Brytanii moja przyjaciólka została napadnięta przez czarnoskórych młodzieniaszków - miała depresję posttraumatyczną i mnóstwo problemów, ja mieszkając tam przez dwa lata z niechęcią musze przyznać że niestety większość takich sytuacji to czarni robil. Mówię "z niechęcią" bo sama byłam idealistką, wierzącą w projekt zjednoczonej, multi-kulti Europy bez granic i ciężko jest mi to przełknąć. Mieszkałam też w Brukseli przez rok i też niestety wnioski analogiczne jak z UK. DLatego nie dziwię się ludziom ,że sie boją. Idealnie byłoby gdyby przyjeżdżali do nas studenci, lekarze, inżynierowie, ale najczęściej przyjeżdżają zadymiarze którzy ściągają socjal dla siebie i swoich rodzin,

    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  2. To co napisałaś, brzmi jakbyśmy żyli w sterroryzowanej przez imigrantów Europie. Tylko dlaczego moi biali znajomi nie spotykają się z rasizmem skierowanym z swoją storę, a moi ciemnoskórzy - chociażby z niemiłymi komentarzami?

    Czyli najlepiej ich odizolować czy wysłać do skąd przyjechali? Zadymy, jeżeli są, nie biorą się znikąd, ale są często przejawem frustracji i odrzucenia. Z tego, że ktoś ich wrzuca do wora:"czarnych, ciapatych, brudnych". Nie daje im się szans. Może lepiej pomóc. Rozwiązać przyczynę. Pomóc im odnaleźć się w obcej im kulturze, ale jednocześnie zrozumieć ich obyczaje.
    Ja też się boję, ale białych kolesi, którzy są gotowi pobić za kolor skóry. Chcę mieć pewność, że nikt nie skrzywdzi moich bliskich, bo mają innych kolor skóry.
    Mój Szwagier jest czarnym imigrantem z Afryki. Jest dobry. Pracuje, nie robi zadym, jest za to super oddanym tatą dla swojej małej córeczki. Dba o rodzinę, troszczy się nawet o mnie, która rzadko widuje, bo w jego kulturze rodzina to świętość. Nie traktuje mnie gorzej, bo mam inny kolor skóry. A i tak zanim nie poślubił mojej sisty miał problem z wjazdem do Polski, żeby nas odwiedzić. A teraz? Za każdym razem jest trzepany na lotniskach zarówno pl jak i UK, z powodu koloru skóry. Sorry, ale to mnie wkurwia.
    Rozumiem nielegalność dragów czy takich tam, ale człowiek? Jak człowiek może być nielegalny...?

    Ja nie jestem idealistką, ale ja po prostu nie widzę skóry, widzę człowieka - może być dobry, zły, miły, chamski, może być wporzo, może być np. wkurzającym mnie do granic seksistą. Piszesz tak, jakby biali nie robili tego samego, nie robili zadym albo nie ściągali socjalu.

    Mogę nie lubić kogoś, kto mnie napada, ale nie dlatego, że ma inny kolor skóry.

    Proszę...

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo bym chciała myśleć tak jak Ty, serio. Ale już nie potrafię. Jak przyjeżdżam do Polski to czuję się naprawdę bezpiecznie, a w PAryżu, gdzie teraz mieszkam serce skacze mi do gardła jak o 20.00 widzę dwóch młodych, czarnych w kreszu. A przecież jak wyjeżdzałam nie byłam uprzedzona, wręcz przeciwnie.

    Oczywiście, że biali też robią zadymy, jasna sprawa, ale moja wypowiedź dotyczyła tego dlaczego niektórzy ludzie boją się imigrantów i nie chca ich u siebie, a nie tego, że biali są super i niewinni.

    Co do tej pomocy w odnalezieniu się w innej rzeczywistości. Moja koleżanka ze studiów spotyka się z chłopakiem z Arabii Saudyjskiej, wyznawcą islamu. On sam otwarcie przyznaje, że muzułmanie w większości migrują w różne miejsca Europy po to by sobie mieszkać, tworzyć swoje dzielnice i enklawy, korzystać z socjalu tych Państw. Oni nie chcą się z nami bratać, poznawać naszych zwyczajów i wpadać na herbatkę. W Brukseli podczas świąt państwowych tylko arabskie sklepiki są otwarte. Ale my do wielu ograniczeń ramadanu musimy sie stosować wyjeżdząjąć do Tunezji, np. problem z kupnem alkoholu, opalać topless też niewskazane - to są oczywiście pierdoły, ale pokazują że oni wymagają pewnych rzeczy od nas, a sami nie za bardzo się chcą dostosować.

    Rasizm też nie leży po stronie białych tylko i wyłącznie. Mój brat wyemigrował do Stanów lata temu, mówi że takich rasistów jak czarnych to ze świecą szukać. W NY w kawiarni bezczelnie poza kolejką obsługiwali czarnego mężczyznę, na zdziwienie mojego brata powiedzieli: to jest Nowy York, tu się czeka
    Aneta

    OdpowiedzUsuń
  4. Rasizm z Stanach to zupełnie inny temat... I w dodatku rozległy. Może kiedyś...

    A co do reszty, to mimo wszystko, choć staram się zrozumieć Twój punkt widzenia, to nie mogę i nie umiem i nie będę go podzielać.
    Większość nacji ma to do siebie, że się zamyka w gettach - polaczki za granicą robią dokładnie to samo, choć znam całą kupę "zasymilowanych"... Wszystko zależy.

    To co piszesz, ma się jednak nijak do tego o co mi chodzi - chodzi mi o to, że nie można dyskryminować NIKOGO z powodu koloru jego skóry. Tego będę się trzymać.

    A co do imigrantów to dobra wola musi leżeć po obu stronach, ale również jesteś emigrantką z Polski i chyba wiesz, że często jesteś na gorszej pozycji niż obywatele kraju w którym mieszkasz. A schody zaczynają się kiedy okazuje się, że skóra jest jakaś taka ciemniejsza. Obecnie większość z nas ma pół rodziny i 10 tuzinów znajomych za granicą i dzięki temu poznajmy problemy z różnej perspektywy. Na szczęście Twoja postawa jest rzadka wśród bliskich mi osób.

    Myślę, że Ty nigdy tak naprawdę nie byłaś ani tolerancyjna, ani otwarta na inne kultury, tylko Ci się tak wydawało dopóki żyłaś w monokulturowej PL, ale zweryfikowało to dopiero życie i fakt zderzenia ze światem MULTIKULTI.

    Skoro w PL czujesz się taka bezpieczna to spoko, może jednak powinnaś tu wrócić.
    Ja nie wiem, jakiego koloru będą moje dzieci i wolałabym, aby powodem dla którego wyniosłabym się z PL nie był rasizm i to, że one w przeciwieństwie do Ciebie takie bezpieczne tu nie będą.


    Przepraszam Cię, ale nie mam teraz czasu na dalszą dyskusję, ponieważ muszę się uczyć.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. btw, piszesz Aneto o rasizmie 'czarnych'. racja,trzeba być przeciwnym k a ż d e g o rasizmu. bo wiesz,chociażby socjologia i inne nauki z którymi jest ściśle związana,wykazały już,że poziom inteligencji,zachowanie itd,są to sprawy w większości dyktowane kulturą. japończycy mają np. statystycznie wyższe IQ,ale jak myślisz,dlaczego? wiesz,jak zachowywali się po tsunami,jak byli zorganizowani i jaka jest ich kultura. nastawieni na pracę,osiągi i zdyscyplinowani. więc to nie jest kwestia biologii,a kultury i wielu innych czynników związanych z wychowaniem/socjalizacją itd. do tego nawet dochodzą czynniki geograficzne. religia też robi swoje(i to dużo). To coś,co jest ponad rasą a widać,jaki ma wpływ na ludzi,na wojny.mogłabym sporo tutaj pisać,ale również nie mam czasu. pozdrawiam;]

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój tata był Chorwatem, mama jest Polką, a mieszkałam od urodzenia przez 9 lat w Kanadzie. Potem wyjechałam z mamą do Polski, potem sama w różne miejsca żeby popracować i studiować z innymi ludźmi. W ciągu ostatnich lat mieszkałam w 4 krajach, za każdym razem raczej z ciekawości, bo warunki oferują podobne w moim zawodzie. Naprawdę myślisz że byłoby to możliwe, gdybym była takim xenofobem za jakiego mnie uważasz? Pracuję z Azjatami, Hindusami, białymi i czarnymi - nie, nie widzę rasizmu. Wszedzie tam gdzie ludzie pracują i są uczciwi nikt nie robi nikomu schodów z powodu koloru skóry.

    Dośpiewałaś sobie jakąś uproszczoną historyjke na mój temat, zarzucając mi nietolerancję, gdy tymczasem tylko próbowałam zwrócić Twoją uwagę że rozumiem ludzi, którzy często boją się imigrantów. Nie powiedziałam nigdzie że kolor skóry upoważnia do dyskryminacji, bo absolutnie tak nie uważam. Ale tak samo jak ty masz dużo wyrozumialości dla tych imigrantów, którzy z powodu odrzucenia staja się agresywni i mają kłopoty z prawem, tak ja mam zrozumienie dla ludzi, którzy mogą się bać imigrantów. I sama czasem się ich boję, niektórych oczywiście - nie mam na mysli tych którzy pracują uczciwie i nikomu krzywdy nie wyrządzają

    Dziwne że walczysz o dręczone zwierzęta i ludzi z drugiego końca świata, ale w zwykłej wymianie zdań, jak coś nie jest po Twojej myśli, jak ktoś ma inne zdanie i pewne lęki spodowane takim a nie innym dośw życiowym to odzywasz się dość obraźliwie, przynajmniej ja się poczułam dotknięta, ale może nie poczulam kontekstu, słowo pisane itp

    THE END
    ANETA

    OdpowiedzUsuń
  7. przepraszam, jeżeli poczułaś się zaatakowana. Jak napisałam wcześniej staram się zrozumieć Twój pkt widzenia, ale go nie podzielam. Właśnie dlatego nie lubię dyskusji przez internet, bo wprowadzają zamieszenie i często niezrozumienie.
    Co do koloru skóry to napisałaś o "młodych, czarnych w kreszach", co zabrzmiało dosyć rasistowsko, wszak podkreśliłaś kolor skóry, jakby miał dla Ciebie znaczenie.
    Widzisz, może to, że dorastałaś w Kanadzie sprawiło, że nie usłyszałaś nigdy, jak ktoś nazywa Cię "Żydówą" czy "Cyganą", bo miałaś bo masz czarne włosy i oczy. A mi się zdarzyło usłyszeć coś takiego od dzieciaków w podstawówce. Ja tam sobie z tego nic nie robiłam, bo mnie inaczej wychowywano, ale wiem, że te dzieciaki w ten sposób próbowały mnie obrażać. Dlatego, że inne nacje uważały za gorsze. A skąd takie poglądy u kilku - kilkunastolatków. A to przecież pikuś przy tym, co mają ludzie o naprawdę odmiennym wyglądzie.

    A to co piszesz o pracy... Mój Szwagier pracuje w firmie razem z osobami, które może go nie pobiją, ale uważają się od niego lepsze z powodu koloru skóry. TO już jest dla mnie rasizm.
    Jeżeli masz w robocie taką atmosferę o jakiej piszesz to tylko pozazdrościć.

    A co do weganizmu. Ja nie jestem jakaś fanką zwierząt - wolę ich nie mieć niż mieć, ale to nie oznacza, że mam prawo je od razu zjadać. ( to bardziej kwestia podobieństwa do ludzi i tego, że nie mogę przełknąć czegoś, co jest tak do mnie podobne).

    A walka o ludzi z drugiego końca świata? Wybacz, ale nie wiem o czym piszesz i chyba teraz z Ty sobie sobie dopowiedziałaś. chciałabym, ale nie mam takich możliwości zza moich książek i monitora komputera.

    Z moje strony to koniec!

    OdpowiedzUsuń
  8. Aneto, tu chodzi raczej o używanie pewnych epitetów, które są niesprawiedliwe i krzywdzące dla całej grupy etnicznej/rasy/narodu itp.
    Dla przykładu: ktoś mówi "pobił mnie czarnuch" "brudna cyganicha ukradła mi portfel" "siedzą te ciapaki i się obijają, do roboty by się wzieli" a w podobnych sytuacjach tylko z udziałem białej części populacji nie mówi się "pobili mnie śmierdzący hiszpanie" "jakiś biały śmieć ukradł mi portfel" "siedzą te polaczki i nic nie robią..." tylko opowiada się o tym bezosobowo (mówię o sytuacji biały człowiek vs. biały człowiek). w kazdej grupie są ludzie dobrzy, źli, kulturalni lub z marginesu, patologiczni. nie widzę powodu podkreślania koloru skóry czy narodowości gdy opowiadamy o jakimś przykrym wydarzeniu, bo zło może nas spotkać z każdej strony. i nie ma co się usprawiedliwiać że ci Inni też są rasistami, bo powinno się tępić rasizm niezależnie od tego gdzie jest jego źródło.

    Z podobnych przykładów z życia ostatnio na jakimś fanpage organizacji zajmującej się zwierzętami pokazywany pieska, który został odebrany Romowi, który używał szczeniaczka do żebrania. Od razu pojawiły się epitety w stylu "brudas, powinno sie takich ***" itp. Oczywiście polscy żule też uzywają w tym celu zwierzaków, ale nikt by nie skomentował takiego procederu podobnym epitetem tylko by było ojej, biedny piesek, jak tak można"

    OdpowiedzUsuń
  9. To śmnieszne! Czasem zastanawiam się, czy wy lewaki w ogóle zastanawiacie się nad głoszonymi przez was hasłami. W Polsce praktycznie nie ma prawicy, ta która się ostała ( Marek Jurek, Janusz Korwin Mikke, Michalkiewicz) praktycznie nie mają siły przebicia w lewackich mediach. Tutaj nawet nie chodzi o "ideały", które reprezentujecie, a o to, że praktycznie nie ma z kim walczyć. To lewackie poglądy są nagłaśniane przez "artystów" pokroju Karolak mainstreamowych mediach. Takie pochody to więc nic innego jak szukanie okazji do bitewek.
    Najgorsze jest to, że w Polsce własnie z tym kojarzy się wegetarianizm. Z bandą oszołomów. Dzięki wam nigdy normalni ludzie nie będę wegetarianami. Nawet wczoraj, przechodząc obok ekowiarni , zasłyszałam " to lokal dla tych nienormalnych, co nie jedzą mięsa"

    Ze swojej stgrony prosiłabym o nie potęgowanie tego odbioru. Nie piszczcie a anarcho-weganizmie na blogach wegańskich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorry, ale to jest mój blog, moja przestrzeń w tej głupiej sieci i nie masz prawa mówić mi o czym mogę pisać, a o czym nie. Nigdy nie sprowadzałam tego bloga do typowo kulinarnej tematyki, bo by mnie to po prostu nudziło i nie kręciło. Nie umiem sprowadzić weganizmu do talerza, bo nigdy nie był dla mnie jedzeniem samym w sobie.
      Moim znajomi robią demo, w którym sama z przyczyn techniczno-naukowych nie mogę uczestniczyć, ale mogłam rozpromować je tutaj, gdzie zagląda sporo osób i może znajdzie się ktoś, kto pójdzie tam, tak trochę jakby w moim imieniu. Nie robią tego dla bijatyki, wbrew temu, co uważasz.

      To, że masz mnie za oszołoma to mnie jakoś nie rusza, bo takimi "oszołomami" to się fajnie rzuca w komentarzach. W rzeczywistości byłoby Ci nieco trudniej.

      Nie rozumiem dlaczego, przeze mnie "normalni" w Twoim rozumieniu ludzie mieliby nie być wegetarianami, wszak mam siebie za osobę do bólu normalną. Wiem, że na bloga zagląda dużo osób, które nie są związane z moimi poglądami, być może ich nie podzielają i podejrzewam, że pomijają takie wpisy i tyle, ale mają na tyle oleju w głowie, że wiedzą, że nie mogą zabronić mi ich pisać. Bo nikogo nimi nie krzywdzę, prawda?



      Może jeszcze zabronisz anarchopunkom być wege, żeby nie psuli dobrego imienia weganizmu swoimi lewackimi poglądami? A następnie osobom o innym kolorze skóry, orientacji seksualnej itd. ...? Żeby przypadkiem wege nie był odbierany jako domena "tych innych"?
      Myślę, że wegatarianizm/weganizm nigdy się nie miał w PL tak dobrze. Jest po prostu modny. Niemal w każdym dużym mieście są vgn poczęstunki, często organizowane przez tych "oszołomów", ale dla każdego. I naprawdę robią wszystko, aby KAŻDY się tam dobrze czuł.
      O tym, że trafiam/trafiamy do różnych ludzi mogą świadczyć Vgn Lunche, na które do Meskaliny schodziły naprawdę różne osobowości. I było mi super miło kiedy widziałam rodziny z dziećmi, studentów różnej maści i ludzi wydziaranych od stóp do głów siedzących obok siebie i nie walczących ze sobą o to, kto ma lepsze podejście do życia, ale szanujących się wzajemnie. Bo taki jest świat w którym ja chce żyć!
      Myślę, że każdy czerpie inspirację, z czego chce i nie zagrażam weganizmowi swoim światopoglądem.

      Aaaa, i naprawdę nie musisz czytać mojego bloga, po prostu daruj sobie, nie zaglądaj. Ja tak robię, że unikami tego, czego nie lubię i powiem Ci, że żyje mi się całkiem przyjemnie.

      Usuń
  10. Tak. Masz rację. Twój blog, twoje kretki, twoja przestrzeń i możesz pisać co chcesz. Wiem tylko, że Twój blog i I love tofu zraził kilku moich dobrych znajomych do przejścia na wege....bo przecież coś musi być z tym wegetarianizmem nie tak, skoro dotyczy zawsze lewaków. Z tego też powodu w moim kościele ( jestem wegetarianką) straszą wegetarianizmem- bo dotyczy właśnie takich społeczności. Możesz mieć swoje poglądy, możesz się w nie angażować- nic nikomu do tego masz rację.
    Jeśli jednak prowadzić wegańskiego bloga, z nadzieją na pomoc komuś, kto dopiero zaczyna swoją podróż w karierze gotowania wegańskiego może nie zniechęcaj go jednocześnie do wegetarianizmu jako takiego. Odebrabłam Cię jako dziewczynę, której zależy, żeby coś się zmieniło. W taki sposób się nie zmieni.


    AHA, na pewno nie nazwałam Cię też oszołomem. Nazwałam tak skojarzenie Polaków, z którym sama też jestem utożsamiana.

    Cóż, to by było na tyle.

    Mimo wszystko pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Bo widzisz, jak ktoś dzieli świat na prawo i lewo, a nie na dobro i zło to zawsze będzie miał problem. To trochę jak w porzekadle:"Jeśli chcesz- znajdziesz sposób, jeśli nie chcesz - znajdziesz powód..." I chyba ta druga część pasuje do Twoich znajomych.
    Ja np. tak rozumując nie powinnam studiować medycyny, bo kuźwa, w tym medycznym świecie jest tylu ludzi o odmiennych poglądach, że się pogubić można. Słuchaj są rzeczy, które są ponad politykę i weganizm do nich należy. Jeżeli wewnętrznie czuję, że jest ok, to nie patrzę na to, że jakaś autonomiczna nacjonalistka ma wege bloga ( bo takie istnieją!), bo to nie moja bajka. Nie zaglądam tam i tyle. Tutaj też nikt nie musi, w końcu neutralnych vgn blogów jak grzybów po deszczu, więc bez spiny.
    Nie można decyzji o weganizmie budować na światopoglądzie politycznym, a w każdym razie nie jest to dobry pomysł, ale na tym naszym poczuciu dobra i zła, bo prawo moralne jest w nas. I etyka też.
    Świat nie jest czarno-biały i jednolity. Jesteśmy różni, ale liczy się to, czy jest się dobrym dla ludzi, dla zwierząt, dla planety.
    Poza tym przepraszam bardzo, ale nie przejść na wege, bo jakieś dwie panny prowadzące takie blogi mają lewicowe poglądy? Jak można w ogóle w ten sposób podchodzić do sprawy. Jaką nienawiść do inności trzeba mieć w sobie, aby uważać, że poglądy polityczne są ważniejsze od życia zwierząt, bo o to się w tym wege głownie rozchodzi, prawda? ALe jak już napisałam - jak ktoś nie chce - znajdzie powód.

    Wybacz, staram się bardzo, ale nie rozumiem takiego podejścia.

    Jeżeli zdecyduję się dalej prowadzić bloga, bo ostatnio nie mam na to czasu, to jednak nie zmienię formuły i będzie utrzymany w tym samym tonie.

    Kilku obserwatorów jest i chociażby dla nich - warto!

    OdpowiedzUsuń