czwartek, 17 maja 2012

Wiosenne sushi. Ha!

W całym zabieganiu, który towarzyszy wiośnie, lubię się zatrzymać na chwilę i przygotować coś fajnego do jedzenia. Krajowych warzyw i owoców jest coraz więcej, więc staram się, jak tylko mogę zahaczyć o ryneczek i kupić trochę świeżej zieleniny. Mój organizm domaga się dobrego jedzenia, regularnych, wartościowych posiłków, ponieważ codzienne jeżdżenie na rowerze i wielogodzinna nauka są dla niego niemałym obciążeniem. 
Czasami źle traktuję swój organizm. Karmię go byle czym, narażam na wysiłek, nie dostarczając mu tego, co jest mu potrzebne do prawidłowego funkcjonowania. Tylko, że natura dobrze działa i kiedy jestem niedożywiona, przemęczona, organizm zaczyna się buntować. Ale nie będę z nim walczyć, jak rodzice z nastoletnim dzieckiem, tylko dam mu tego, czego oczekuje i potrzebuje. Nie chcę eksperymentować sprawdzając, ile jest w stanie wytrzymać. Kiedyś miałam takiego chore pomysły, ale  nie przyniosły one nic dobrego. Staram się więc jeść dobrze i przygotowywać sobie jedzenie samodzielnie. Jeżeli wiem, że dużo czasu spędzę poza domem zabieram je ze sobą, gdyż bardzo trudno jest zjeść coś fajnego i wegańskiego na mieście.
Poza tym, żyję w przeświadczeniu, że należy siebie i swój organizm traktować z miłością i szacunkiem, ponieważ jeżeli jesteśmy dobrzy dla siebie, to dużo łatwiej będzie nam być dobrym dla innych. W końcu szczęśliwi ludzie budują szczęśliwy świat. W sumie nic odkrywczego, ale chyba  czasami nam gdzieś ten fakt umyka.... 

Przyszedł mi do głowy pomysł na sushi w nieco odmiennej wersji. W odsłonie wiosennej i całkiem zdrowiej. 


Składniki:
  • szklanka brązowego ryżu
  • 1 łyżeczka cukru trzcinowego
  • 2 łyżki octu ryżowego
  • 4 zielone szparagi
  • kilka rzodkiewek
  • 2 garście liści szpinaku
  • 4 płaty glonów nori 
  • sos sojowy
Ryż ugotować w mniej więcej 3 szklankach osolonej wody ( 20-25 minut). Musi być troszkę rozgotowany, aby się ładnie lepił. Szparagi gotujemy na parze, rzodkiewkę kroimy w słupki. Ostudzony ryż mieszamy z cukrem i octem. Letni ryż rozsmarowujemy na płacie, pozostawiając wolne brzegi. Na ryżu w równym rządku, bliżej miejsca rozpoczęcia zwijania układamy szparagi owinięte w liście szpinaku, pokrojone w słupki rzodkiewki, tak aby nadzienie po zwinięciu znalazło się pośrodku. Płaty zwijamy w rulon, można to robić na bambusowej macie, ale nie jest to konieczne. Końcówki zwilżamy wodą i zlepiamy. Ruloniki odkładamy na 10 minut, a następnie przy pomocy ostrego noża kroimy je w 2cm plastry. My polewamy sushi sosem sojowym przed zjedzeniem, ale można je zajadać z rozmaitymi pastami i dipami.








A na wiosnę zawsze słucham Idy Marii :) 

10 komentarzy:

  1. no no Madziu, tym przepisem się idealnie wpasowałaś w moje megasushilubne podniebienie :D zrób dla mnie kiedyś takie, proooszę <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo Pani, ja Pani całe wieki nie widziałam! Ha! Jak się już uporam z egzaminami to mogę zwijać sushi i gościć, gościć, gościć... jeszcze troszeczkę :)

      Usuń
    2. No widzisz, zaszyłam się i się ostatnio odszyłam w końcu :D Ale co z tego, skoro też mam nawał egzaminów i zaległych sprawozdań do szkoły?
      Hyyyh no to w takim razie nie mogę się doczekać! ;D

      Usuń
  2. Ekstra ekstra ekstra! Ale mnie cieszy, że tak dbasz o siebie. Ja ostatnio spring rollsy zwijałam. Wiooooosna to jest to, a rower jeszcze bardziej to.
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dbam o siebie to chyba za dużo powiedziane, ale miewam takie zrywy... :) A ROWER to najlepsza rzecz, jaka jest w moim posiadaniu. :) :*

      Usuń
  3. co tam z sałatką...sushi do bibioteki to jest dopiero coś! wyglada zajebiście!
    a za miesiąc mamy lato! ;)
    pozdro!

    OdpowiedzUsuń
  4. szczególnie jeśli chodzi o moją bibliotekę uczelnianą, która bywa świątynią lansu ;) A tak poważnie to marzę o lecie. Bardzoooo! Pozdrosyyy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to pamietaj zeby w bibliotece jeść sushi pałeczkami i kup jeszcze matche i parz ją w bardzo tradycyjny sposób:D AAaaaaaa w ogole dzięki za przypomnienie o Idzie! mam jej wcześniejszy album 'oh my god' A 'Katla' jest rownie zajebisty!

      Usuń
    2. a bardzo proszę! Ida spoko!
      a co do azjatyckich rytuałów to powinnam być ostrożna ze względu na wyjątkowo duży odsetek studentów z Tajwanu itp. Mogli by to uznać za wyśmiewanie się... Powaga.
      Swoją drogą, gdyby całe miasto było takie multikulti jak mój uniwersytet to nawet bym je polubiła, a tak nudzi mnie ta monotonia i coraz częściej rzucam okiem za zachodnią granicę i moją przyszłość wiedzę raczej tam, niż tu. :)

      Usuń
  5. Kocham sushi z pelnoziaranistym ryżem, zrobilas full wypas :-)

    OdpowiedzUsuń