piątek, 25 maja 2012

Tarta na drożdżowym cieście z zielonymi szparagami.

Kiedy mój świat staje na głowie, a ja sama "chodzę na rzęsach" i bardzo przypominam dziewczynę z utworu Soko, a do tego wszystkiego mam wrażenie, że Wielka Buka ( baliście się Buki w "Muminkach"?) lub inna rządząca światem siła robi mnie delikatnie mówiąc w balona to znak, że czas na małą przerwę oraz że trzeba zrobić coś dla siebie.
Można wymoczyć stopy w wodzie solą i pomalować paznokcie lakierem o przepięknym, krzykliwym kolorze. Można wziąć prysznic lub długą kąpiel z płynem do kąpieli, świeczkami, muzyczką i co tam jeszcze sobie zamarzycie. 
Można przejechać się rowerem nad najbliższe jezioro i popatrzeć na wodę, bo to uspakaja. Albo wyjść na kawę z przyjaciółką. Jednak, że obecnie w Poznaniu pozostała jedna moja przyjaciółka ( reszta bezczelnie rozjechała się po pl i świecie ;P). Ale A. mieszka ze mną i jest moją siostrą, to uznajemy, że nie ma sensu jeździć do miasta na kawę, ale zrobić ją sobie samemu, wlać do termokubków i posiedzieć w parku gapiąc się na ludzi. A można! 
Co jeszcze można... ? Pomyślcie  tylko, co robi przypuszczalnie taka Maddy? Zgadza się! Wstaje rano, idzie na ryneczek i kupuje szparagi i truskawki. Będzie gotować.
Jestem w połowie stąd, z Poznania (po Mamie) i w połowie z Kaszub ( po Tacie), wyrastałam gdzieś pomiędzy wielkopolską, a rajem jakim jest dla mnie Pojezierze Kaszubskie...  Ta poznańska część mnie kocha szparagi i nie ma dla mnie wiosny bez szparagów i koniec. 
Tak więc, będą szparagi na obiad, a truskawki na deser! 
Ale co zrobić z tymi szparagami, żeby nie było to ani zupą, ani szparagami na parze... Pizzę? Oklepane. Szparagi w cieście francuskim? Nie mam ciasta i nie chce mi się lecieć do sklepu. Tartę? Tak, tartę, to brzmi dobrze i smakuje zapewne jeszcze lepiej. Czy ja przypadkiem nie miałam zarejestrowanej w głowie jakiejś inspiracji ? W czeluściach pamięci odnajduję tartę z Lawendowego Domu. Lubię ten blog, bo jest taki... ładny. Choć zupełnie niewege, jest cudowną inspiracją dla takiego łasucha, jak ja. Moja tarta z pierwowzorem ma bardzo niewiele wspólnego, ale musiałam nie tylko ją zweganizować, co jeszcze dostosować do składników, które akurat miałam lub nie miałam w domu. Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania.
P-Y-S-Z-N-A  i  P-I-Ę-K-N-A!  



Ciasto:
  • 1/4 kostki drożdży(25g)
  • 100 ml ciepłej wody
  • 4 łyżki oliwy
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1 szklanka mąki pszennej razowej
  • 1/2 łyżeczki soli
Drożdże pokruszyć, wsypać do miski i zalać ciepłą wodą. Odstawić na 10 minut. Dodać oliwę, sól i mąkę. Wyrobić ciasto i odłożyć na 40 minut do wyrośnięcia. 
W międzyczasie, kiedy ciasto wyrasta. Ugotować na parze 10- 12 szparagów ( przez 7-10 minut, w zależności od grubości.) oraz przygotować nadzienie.

Nadzienie:
  • 180 g tofu
  • 125 ml mleka sojowego niesłodzonego
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 2 kopiaste łyżki mąki z ciecierzycy
  • 1 kopiasta łyżka mąki ryżowej
  • 1 ząbek czosnku
  • 1 łyżka musztardy
  • sól i pieprz do smaku
Składniki potraktować blenderem, aby powstało nam jednolite nadzienie. Wyrośnięta ciasto rozwałkować na grubość 0,5 cm i wyłożyć nim naoliwioną foremkę. Nadzieniem napełnić foremkę z ciastem, ułożyć ugotowane szparagi i włożyć do piekarnika rozgrzanego do 190 st. C. Piec przez ok. 30 minut, aż tarta pięknie się zarumieni. 
Podawać z ulubionymi surówkami! Smacznego! :)





A na koniec remix CSS (Cansei de Ser Sexy), czyli prawie żeńska kapela znudzona byciem sexy i popularne na wegańskich blogach longboardy :)


6 komentarzy:

  1. Buki sie nie balam, bardziej przerazala mnie Czarna Chata z "Twin Peaks".
    A nad jezioro tez chetnie bym sie przejechala. Z kawalkiem twojej tarty w pudeleczku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaa! bo ja zawsze byłam oversensitive! :)dlatego kiedyś jak trafiłam na taką grafikę ( http://c.wrzuta.pl/wi19616/4af24990002622f8463c66b5/anty_buka ) to się nieźle ubawiłam .
      Twin peaks w dzieciństwie nie oglądałam.

      Usuń
  2. Nowy kawałek do playlisty! Dziewczyny z teledysku są super. W ogóle dziewczyny są super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak myślę. O chłopakach coraz trudniej powiedzieć coś dobrego... ;)

      Usuń
  3. właśnie odkryłam Twój baaaardzo ciekawy i inspirujący blog,w dodatku jesteś z Poznania,a ja często tęsknię za ul.Roosvelta Musierowicz...
    pozdrawiam..M.

    OdpowiedzUsuń