niedziela, 15 kwietnia 2012

Proste ciasto czekoladowe

Myślałam, czym chciałabym  się z Wami podzielić, ale nic mądrego nie przychodzi mi do głowy. Jest wiosna! Jazda na rowerze jest teraz taka przyjemna, że nawet to miasto trochę lubię. Zajęć cały czas dużo, ale nie mogę narzekać, bo przynajmniej się nie nudzę!
Już po lunchu, najpewniej ostatnim na najbliższa kilka miesięcy...Pomimo deszczu chętnych na wegański  posiłek nie brakowało. Okazało się, że ziemniak jest na wskroś ciekawy i możliwości ma co niemiara!  Było pysznie. Naprawdę! Zobaczymy się w przyszłości. Inicjatywa nie zginie, a my w tym czasie naładujemy akumulatorki, wymyślimy plan działania i wrócimy.

W płytotece obecnie totalny miszmasz, jak to na wiosnę u mnie z reguły bywa. Tak więc na odtwarzaczu jest i His Hero Is Gone i Drip of Lies, Nneka i Soko, Life Scars/Bagna, We Are Idols i Alpinist. Jest Ladytron, Finisterre i Notwist. Trochę Lany del Ray, Circle Takes The Square, Regina Spektor, Chelsea Wolfe. A to tylko część i znalazłoby się jeszcze kilka ciekawych połączeń...
Ostatnimi czasy, całe otoczenie inspirowało mnie do przypomnienia sobie, czego słuchałam w dzieciństwie. M.in. pewnie dom rodzinny i obecność wszystkich sióstr bliżej niż zwykle... Tak czy owak, niezły mix muzyczny sobie stworzyłam tej wiosny.  
Chyba dokładnie odzwierciedla to, co dzieje się gdzieś tam w otchłani mojego umysłu i czeluściach serca :) ... W sensie bałagan się dzieje, ale przejdźmy do jedzenia, bo zbaczam niebezpiecznie w stronę tematów, których nie chcę poruszać na razie. 

Większość osób, która tu zagląda, osób z którymi miałam okazję o tym rozmawiać twierdzi, że woli przepisy na konkretne dania, ale jednocześnie znajomi dosyć często pytają mnie o przepis na proste, szybkie wegańskie ciasto. Takie, które będzie się chciało upiec do po południowej kawy. Podobno te, które wrzucam na bloga są zbyt skomplikowane, a mają być takie, jakie wyjadą każdemu... Ja kiedy  mam ochotę na ciasto po prostu je piekę i nie przejmuję się składnikami, ale może lata praktyki zrobiły swoje i podstawowe proporcje mam w głowie. 
Dla tych jednak, co wolą zajrzeć na bloga niż zaprzątać sobie głowę takimi głupotami, jak receptury podrzucam przepis na baaaardzo proste i smaczne ciasto. Taka fajna babka-nie-babka. Po upieczeniu można je jeszcze polukrować lub polać rozpuszczoną wegańską czekoladą. 
Proste, co?


Składniki:
  • 2 szklanki mleka roślinnego
  • 2 łyżka octu
  • 3/4 szklanka cukru trzcinowego
  • 1/3 szklanki oleju rzepakowego
  • opakowanie budyniu waniliowego
  • 2 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki kakao
  • 1,5 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki chili
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 2 łyżki musu jabłkowego lub jakiegoś dżemu ( opcjonalnie) 
W jednej misce mieszamy mokre składniki ( z wyjątkiem musu), a w drugiej suche. Następnie stopniowo po łyżce wrzucamy suche do mokrych i mieszamy trzepaczką. Napowietrzamy ciasto mieszając je w różne strony dość energicznie :). Na koniec dodajemy mus, ale to jest opcja, a nie mus :P Wychodzi rzadkie, ale bez stresu uda się i tak. Przelewamy je do keksówki i pieczemy w 180 st.C przez ok 40-50 min, bo to od piekarnika zależy.





A na koniec Nneka, bo jakoś ostatnio lepiej rozumiem, a może czuję tekst tego utworu...:


"You said you'd be there for me
In times of trouble when I need you and I'm down
And likewise you need friendship
It's from my side pure love but I see lately things have been changing
You have goals to achieve
But the roads you take are broad and heartless
The wounds you make you are no aware
You throw stones
Can you see that I am human I am breathing
But you don't give a damn

Can you feel my heart is beating
Can you see the pain you're causing




17 komentarzy:

  1. jak ja uwielbiam połączenie czekolady i chili
    Maddy, twoja babka wygląda rewelacyjnie i potwierdziła się mi moja teoria ,że fajne Babki pieką urodziwe baby

    OdpowiedzUsuń
  2. Przepis zapisany do wypróbowania :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Robię coś podobnego - szybkie i pyszne:)
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a bo takie ciasto każdy niby ma w zanadrzu, a jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto jeszcze nigdy nie piekł/nie jadł lub potrzebuje prostego przepisu. ;)Tak więc podałam. Żeby nie było, że ciągle jakieś dziwactwa wrzucam! :)

      Usuń
  4. Fajnie było z Wami pogotować na lunch :) Dobrze się bawiłam i oderwałam od codzienności :) A teraz ślęczę nad pytaniami na kolokwium jutrzejsze dla mych studentów. Buuuuuuuuu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja zawinięta w koc, jak w naleśnika czytam "W obronie zwierząt", bo nie mam sily na wkuwanie laków. Jutro się zrobi ;)
      TO dobrze , że Ci się podobało to gotowanie. Może jeszcze uda się kiedyś powtórzyć. ;) W kazdym razie dzięki za pomoc. :)

      Usuń
  5. Bardzo fajne, proste ciasto. Na pewno wypróbuję ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Brak rodzynek - o to właśnie chodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciasto w stylu puszkowego murzynka, ale warto spróbować odmiany :). Boję się, że przetrwa krócej niż 5 minut, bo w tyle czasu pochłonąłem mojego ostatniego murzynka :/.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gosh... mój szwagier jest z Tanzanii i nazwa "murzynek", jakaś taka słaba jest. ;) ( Acha i Cyganem też bym ciasta nie nazywała! )

      Usuń
  8. Hi hi hi a ja mieszkałam kiedyś w akademiku z dziewczyną z Nigerii i jej ukochanym ciastem był właśnie murzynek. Nigdy wcześniej podbnego nie jadła, a ja piekłam to w kółko i na okrągło. Mi było głupio i wydawało mi się że to strasznie rasistowska nazwa dlatego nazywałam je po prostu ciastem czekoladowym. Do czasu aż kiedyś wpadł ktoś w trakcie konsumpcji z okrzykiem "O super! Murzynka jecie! Ja też chcę kawałek.". Moja współlokatorka załapała od razu o co chodzi i dostała takiego ataku śmiechu, że bałam się że będziemy musieli ją reanimować.
    Teraz w postudenckich czasach jak się czasem spotkamy, to ona zawsze mówi "Tęsknię za twój muzinek."
    ARielka

    OdpowiedzUsuń
  9. Testowałem niedawno przepis. Ciasto super. Przy czym jest za tłuste i zmniejszę ilość oleju. Poza tym wszystko gra. Zapach obłędny. Akurat miałem budyń śmietankowy. Aromat sztuczny, bo śmietana tak nie pachnie, ale i tak ładny. Przez to, że konsystencja jest płynna nie pękł mi w ogóle. Przy murzynku zawsze pęka. Nie wiem dlaczego. Jutro będę robił i wrzucę u siebie na bloga ;).

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie na tak! Wychodzi przepyszne. Jutro spróbuję z marchewką i żurawiną. ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Ooooo dobrze że znowu tu zajrzałam. I przyjrzałam się dokładniej zdjęciom ciasta Maddy. Rzeczywiście jest pęknięte i moje ciasta czekoladowe też zawsze pękają.
    Nie przejmuj się Michu, widać taka ich uroda. Mi to nie przeszkadza, zawsze wychodzą pyszne i jeszcze się nie zdarzyło, żeby któreś przetrwało dłużej niż jeden dzień.
    ARielka

    OdpowiedzUsuń
  12. Jestem fanka tego ciasto. Wlasnie krece I napowietrzam.dzieki!

    OdpowiedzUsuń