czwartek, 8 marca 2012

Chilli sin carne

Znowu na bloga trafia jedzenie typowe dla miejsca, gdzie jest ciepło i kolorowo. Po Indiach przyszedł czas na Meksyk. Nie byłam tam jeszcze, a moje doświadczenie z ichniejszą kuchnią jest dosyć znikome. W wyobrażeniu Europejczyków i oraz po analizie menu meksykańskich restauracji można dojść do wniosku, że kuchnia tego regionu jest przebogata w mięso. Jak się jednak dowiedziałam od mojej super dobrej znajomej, która informacje czerpie u źródeł, kuchnia meksykańska, jaką my znamy jest jej zamerykanizowaną wersją, a w samym Meksyku tak naprawdę spożywa się niewiele mięsa. Na szczęście, bo oznacza to, że spokojnie przeżyję, kiedy uda mi się tam kiedyś dotrzeć. 


Chilli sin carne lub kto woli chilli con tofu pochodzi z książki, o której wspominałam już na blogu. Mowa o moim niemieckim nabytku "Vegan kochen ". Jest to pierwszy przepis, który z niej wykorzystałam i efekt jest bardzo zadowalający moje, bądź co bądź, wymagające podniebienie. Myślę, ze przypadnie do gustu każdemu wielbicielowi kuchni meksykańskiej, ale również tym, którzy dopiero zaczynają z nią eksperymentować. 

Składniki ( na 3-4 porcje) :
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 4 łyżki oleju 
  • 200 g tofu ( najlepiej wędzonego)
  • 2 pomidory
  • 4 łyżki przecieru pomidorowego
  • 1 puszka kukurydzy
  • 1 puszka czerwonej fasoli
  • 1 papryczka chili ( pomińcie, jeżeli nie lubicie zbyt ostrego jedzenia lub karmicie tym dzieciaki)
  • 1/2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego
  • 2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 2 łyżeczki ostrej papryki ( jeżeli nie chcecie zbyt ostrego do radzę maksymalnie 1/2 łyżeczki)
  • 1 łyżeczka bazylii
  • 1 łyżeczka kakao
  • sól
Cebulę i czosnek drobno i drobniutko posiekać i podsmażyć na oleju. Tofu rozgnieść widelcem i dodać do cebuli. Podsmażać przez kilka minut. Dodać odsączoną oraz przepłukaną fasolkę oraz kukurydzę, pokrojone w kostkę pomidory i przecier. Wymieszać. Wlać odrobinę wody i dusić przez około 15 minut, od czasu do czasu przemieszać. Posiekać chili, dodać do zawartości patelni razem z pozostałymi przyprawami. Dusić przez kolejne 15 minut. Po tym czasie wsypać kakao, posolić do smaku, dobrze wymieszać. Podawać z ryżem. Posypane natką bądź kolendrą!
Meksyk! :)




A na koniec, skoro z niemieckiej książki korzystałam, wrzucam tu utwór Neny... Przypomina mi imprezy sprzed lat, kiedy było tak dobrze... Choć prawdę mówiąc wolałabym do tego czasu nie wracać, bo koniec końców przyniósł w moim życiu więcej złego niż dobrego...


15 komentarzy:

  1. Ja gotowałam dziś chili con carne :) Więc widzę, że meksyk na ósmego rządzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, kiedy ja to gotowałam? Chyba z miesiąć temu. Na bank przed feriami... A Ty mi się tu nie chwal, że ścierwo jesz, bo chyba nie ma się czym chwalić na wegańskim blogu ( sic!)!

      Ostatnio jem byle co, byle gdzie i byle jak! Nie mam czasu na obiad - chipsy solone to ostatecznie też warzywa, no nie?

      Usuń
  2. co będę sie rozpisywać. Mniam! taki świezy zielony kolor natki mnie rozwala <3
    smacznego !

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe, w moim miocie też tylko ja jestem weganką i też mi zawsze rodzeństwo nie oszczędza opisów jakie to mięsko sobie przyrządzili. Twoje chilli wygląda super, muszę spróbować, robiłam ostatnio z kostką sojową i fasolą i efekt był znakomity, ale chętnie spróbowałabym i w takiej wersji

    Pozdrowionka dla obu sióstr
    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, trochę przerąbane mamy, bo jesteśmy w mniejszości i żyjemy w świecie, gdzie jedzenia mięsa jest tak normalne, jak oddychanie powietrzem atmosferycznym.
      Generalnie dziwi mnie zawsze, jak ludzie, którzy wiedzą o moich poglądach katują mnie opowieściami o mięsie, które uważam za zło.
      Każdy ma prawo żyć, jak chce i dokonuje wyboru. Ja wybrałam weganizm. I cieszy mnie bardzo, kiedy ludzie to szanują.

      Usuń
  4. jutro robię to cudo.a fanem neny jestem od zawsze.
    babcia to wie jak dobrze swoim czytelnikom dzień zorganizować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, Piotrusiu! Babcia się zna! :D

      Powodzenia w gotowaniu! koniecznie przy Nenie! :)

      Usuń
  5. Super przepis! Uwielbiam kuchnie meksykańską ale tak jak pisałaś rzeczywiście byłam przekonana że jest oparta na mięsie. Miłe zaskoczenie:)

    Krysia
    codziszjemnasniadanie.tumblr.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, niestety tym razem przepis nie jest autorski :)

      kuchnia meksykańska w wersji wegańskiej jest super i mam nadzieję, że z czasem wrzucę tutaj więcej propozycji dań :)

      Usuń
  6. no i jestem po.wyszło wg mnie wyśmienicie ( zrobiłem wersję lajt ) a ci którzy konsumowali nie marudzili.zrobiłem też przy okazji klopsiki wegetariańskie z siostrzanego bloga :)) pycha!!!
    nena niestety w tle nie leciała... żonka odsypiała przed wieczorno/nocnym wyjściem na balety więc jedyny dopuszczalny dźwięk w domu to był szum wyciągu nad kuchnią no i moje ciche krzątanie się po kuchni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. super, że smakowało!Co do Neny, to dobrze, że jesteś miły dla żony ;) Jako anarchofemina - doceniam! :)

      A najstarszej siostrze przekażę, że jej klopsiki dają radę :)

      Widzimy się w pogo! :)

      Usuń
  7. jedno z moich ulubionych dań !! zawsze idealne, w zimie rozgrzewające i dostępne bo wszystko z puszek :) (pomidory poza sezona zastępuję passatą) robiłam już chyba miliard razy. MNIAM!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. czy do tego dania używacie koncentratu pomidorowego? nie mogę znaleźć przecieru z pomidorów w słoiku

    OdpowiedzUsuń