środa, 29 lutego 2012

Kiedy myślę o niebieskich migdałach...

... a zdarza mi się to dosyć często. Dla przykładu: czytam już od 2 godzin podręcznik do farmakologii i nagle   zdaję sobie sprawę, że myślami jestem gdzieś hen daleko... Zaczynam podróże w głowie, a że wyobraźnię mam nieznośnie bogatą, toteż kiedy mocno odpłynę nic nie jest w stanie wyrwać mnie z mojego wyimaginowanego świata.... No prawie nic. Swąd przypalanego obiadu jest.
Kiedy gotuję, też się zamyślam i bywa, że kipiące potrawy zalewają kuchenkę oraz pół podłogi. Zdarza mi się często pomylić składniki, zapominam przyprawić itp. itd. Wiele osób widzi we mnie kulinarną perfekcjonistkę, ale nie oznacza to, że w kuchni działam, jak w szwajcarskim zegarku. Czasami gotuję w niezłym chaosie i mi zdarza się zaliczyć niezłe kulinarne wtopy i przygotować coś, co jest nie do przełknięcia.
Ale człowiek w końcu uczy się na błędach, prawda? 

Zaraz zaczyna się marzec. Ależ ten czas pędzi, co? Będzie to dla mnie miesiąc baaardzo aktywny, dlatego   już dziś wiem, że zabraknie w nim czasu, aby na bieżąco dzielić się z Wami moimi kulinarnymi ( i nie tylko) doświadczeniami. Przygotowałam Wam jakieś przepisy podczas ferii, które opublikują się, gdy tylko przyjdzie ich czas. Czekajcie więc cierpliwie i zaglądajcie tutaj od czasu do czasu. 

W weekend zwieńczający moją przerwę semestralną w tym roku, wypadły urodziny Mojej Mamy. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłyśmy z rodzicami w komplecie. Trudno zebrać w jednym miejscu i o jednej porze całą moją rodzinę - moi rodzice to bardzo zajęci ludzie i niestety o moich siostrach czy o mniej samej nie można powiedzieć niczego innego.
Dzieciaki moich sióstr to niezłe "żywiołki", więc na nudę w ten weekend nikt nie mógł narzekać... 
Moja Mama natomiast chyba cieszyła się przede wszystkim z tego, że ma nas wszystkie na wyciągnięcie ręki, zupełnie jakbyśmy były jeszcze dziećmi.. Jakiekolwiek prezent i przygotowane przeze mnie łakocie zeszły na dalszy plan, co tak naprawdę jest super miłe, bo fajnie jest poczucie, że liczy się tylko to, że się jest i nic więcej.
Ostatnio staje się coraz bardziej sentymentalna... Starzeję się? Hm... A może to z samotności?


Powoli staję się ekspertem od tortów. Piekę ich kilkanaście w ciągu roku, więc sporo, jak na kogoś, kto robi to całkowicie amatorsko. Tym razem znowu postanowiłam zrobić coś autorskiego. No może nie do końca, bo przepis na biszkopt pochodzi z książki  "Fajna babka. Ale ciacho", ale pomysł na krem i podanie mój. Efekt zachwycający! Polecam więc serdecznie! 

Biszkopt:
  • 4,5 szklanki mąki pszennej
  • 2 szklanki cukru trzcinowego
  • 15 łyżek oleju rzepakowego
  • 3 płaskie łyżeczki sody
  • 3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 łyżeczki cukru waniliowego z prawdziwą wanilią
  • 3 szklanki zimnej wody ( można wymieszać pół na pół z mlekiem roślinnym)
  • 3 łyżki octu
Mieszamy ze sobą wszystkie składniki za wyjątkiem octu, który dodajemy na końcu. Przelewamy masę do torownicy wysmarowanej olejem i posypanej bułką tartą lub do silikonowej formy do tortu, którą szczególnie polecam. Wkładamy ciasto do piekarnika nagrzanego do 200 st.C i pieczemy przez ok. 40 minut.

Krem:
  • 250 g vgn margaryny
  • 400 g silken tofu
  • 1,5 szklanki cukru pudru
  • 200 g mielonych migdałów
Margarynę wyłożyć wcześniej z lodówki, aby zmiękła. Pokroić ją w malutkie kawałki wrzucić do miski, wsypać cukier puder i ucierać przez 5 minut. Następnie po łyżce dodawać silken tofu, cały czas ucierając. Kiedy całe tofu trafi do kremu, wsypać migdały i dokładnie razem utrzeć. 

Potrzebujemy dodatkowo: 
  • płatki migdałowe
  • kostkę lub dwie gorzkiej  wegańskiej czekolady do posypania
  • jakiś alkohol do nasączenia biszkoptu rozcieńczony w wodzie 
  •  konfitura z czarnej porzeczki ( 2 solidne łyżki)  do przełożenia pierwszej warstwy tortu
Wyrośniętą górę upieczonego biszkoptu przycinamy, aby była  plaska. Biszkopt dzielimy w poprzek tak, aby powstały nam 3 równe warstwy. Pierwszą zwilżamy alkoholem, smarujemy konfiturą i pokrywamy drugim plackiem. Nasączamy go alkoholem i smarujemy mniej więcej 1/3 kremu. Pokrywamy 3 częścią biszkoptu, który również nasączamy. Smarujemy wierzch i boki pozostałym kremem, wyrównujemy dużym nożem, aby powierzchnia była w miarę możliwości gładka. 
Tort obsypujemy równomiernie, również po bokach płatkami migdałowymi. Na górę ścieramy odrobinę gorzkiej czekolady. Tort najlepiej smakuje schłodzony. 
Proste, prawda?








29 komentarzy:

  1. chyba bardzo lubię tutaj zaglądać ,babciu :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba?? no niech Ci będzie, Młodzieńcze! ;)

      Usuń
  2. Tort był rewelacyjny! Potwierdzam :)

    A kipiące potrawy to u nas chyba rodzinne ;) Też mi jakoś trudno wszystko upilnować :)

    Pozdr Sis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzień później kiedy się porządnie wychłodził < w garażu;)> smakował jeszcze lepiej!

      Usuń
  3. Wiem, bo u mnie w lodówce też się wychłodził kawałek :) Był rewelacyjny!

    OdpowiedzUsuń
  4. wygląda przecudnie - zrobię, chyba tylko jeszcze jakieś owocki do niego wrzuce:))

    OdpowiedzUsuń
  5. gdzie w poznaniu kupujesz silken tofu i ile kosztuje? pzdr Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. silken tofu z berlina przywożę i tam za 1 euro chodzi. Czasem siostra z uk przywozi, bo tam też za funta jest. W poznaniu widziałam kiedyś w kuchni świata w browarze, ale wczoraj akurat byłam tam na chwilę i sklep jest w likwidacji, świeci pustkami.( Kupiłam mąkę z ciecierzycy i asafetydę w promocji.)

      Usuń
    2. 1 euro?! bosze. to w kuchni swiata w granicach 15zł :P

      Usuń
  6. zmielone migdały czyli wcześniej moczysz je? muszą być obrane ze skórki? Obawiam sie że na sucho mój blender ich nie weźmie

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że Magda użyła gotowych mielonych migdałów. W lidlu są dostępne w rozsądnej cenie. Wybaczcie tę krypto-reklamę ;)
    A silken tofu z Berlina sobie przywiozła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dżizusss krajst, dopiero zauważyłam, że już za mnie odpowiedziałaś :P

      Usuń
  8. Spoko, dobrze wiedziec że sa dostepne zmielone migdały:)) zwykle używam w całości, a co do silken tofu, to we Wrocławiu jest w Kuchniach Świata, w Poznaniu pewnie też jest ten sklep, to chyba sieciówka. Kosztuje 12 zł za 300gram

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny tort! Zazdroszczę umiejętności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko to jest kwestią praktyki! :D

      Usuń
  10. ja kiedys widzialam piotrze i pawle chyba tez w browarze ale kosztowalo 27 zeta wiec... nie :P Klaudia

    OdpowiedzUsuń
  11. ja chciec takie torta prosie pani :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja chcieć mieszkać w Berlinie... i co? figa z makiem!

      Lenny i tak upiekę Ci tort, najwyżej będzie spóźniony - ale przecież punki jesteśmy, więc niech będzie niekonwencjonalnie i punkowo! ot co!

      Usuń
    2. w berlinie zawsze mozesz zamieszkac. pociagiem do poznania 2:20h a i autostrada sie ostatnio otwarla to tez w 2h mozna dojechac ;-)

      Usuń
    3. Lenny, pomysł genialny! Że też na to jeszcze nie wpadałam ;) Ale ze mnie gapa... ;)

      Usuń
    4. Chyba rowerem byś tą autostradą na zajęcia gnała ;)

      Usuń
    5. własnie wymieniałam dętkę, więc wygląda na to, że wszystko idzie we właściwym kierunku :)

      Usuń
    6. A pomyśl jak ci przy tym kondycja podskoczy :).

      Usuń
    7. o kondycję musiałabym trochę zadbać, bo idzie wiosna, robi się coraz cieplej, ciuchów coraz mniej na sobie, a tu fałdki tłuszczu, zamiast pięknie umięśnionego ciała... Kiedyś byłam szkieletem, ale chyba czas pogodzić się z tym, że to już nie wróci, a tłuszczyk przerobić na mięśnie :D

      Od weekendu zaczynam bieganie. Będę miała las pod nosem, więc dobre miejsce na start :)

      Usuń
  12. Silken tofu chodzi na Allegro za jakieś 8 zeta więc od wielkiego dzwonu można sobie zafundować porcję :) Piękny tort!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam pytanie, widzę że w przepisie jest bardzo duzo mąki. CZy istnieje ryzyko, że wyjdzie mi zbyt gliniaste ciasto? A jeżeli tak, to jak to wyeliminowac?

    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciasto jest baaaardzo delikatne. Jest to obecnie najbardziej delikatne ciasto biszkoptowe, jakie umiem robić. Robiłam je wiele razy i nigdy nie było problemu. :P

      Usuń