
Drodzy Moi!
Plakat mówi już właściwie wszystko, ale nie byłbym sobą, gdybym nie dorzuciła 3 groszy od siebie...
Vegan Hooligan Crew razem ze swoimi lunchami wtapia się powolutku w krajobraz Poznania. Zasady są dosyć proste - trzeba wpaść do Meskaliny, tam czeka na Ciebie wesoła załoga, szwedzki stół uginający się od ilości jedzenia. Płacisz 15 zł i jesz ile chcesz. Wegańsko.
Już po raz trzeci, załogantki VHC porzucając wszystkie obowiązki, dzielnie przywdzieją fartuszki kuchenne i z zapałem staną przy kuchennych blatach, szatkując, krojąc, ucierając, mieszając, dusząc, smażąc, gotując, prażąc, piekąc...
Tym razem, gwiżdżąc na pogodą, w samym sercu miasta urządzimy fiestę rodem z gorącego Meksyku.
W głośnikach rozbrzmiewać będzie meksykańska muzyka. W dodatku każdy, kto tego dnia przebierze się za postacie kojarzące się z Meksykiem (Czy to brzuchaty Meksykanin z wąsem, Zapatysta w mundurze, kominiarce i karabinem na plecach, za barwną Indiankę czy Fridę Kahlo - cokolwiek, co Wam przyjdzie do głowy) lub też jest maluchem, będzie mógł wziąć udział w rozbiciu piniaty! :)
Uwaga! Przy okazji spotkania chcemy wesprzeć poznańskie schronisko dla bezdomnych zwierząt, dlatego zbierać będziemy karmę dla podopiecznych (w tym kasze, ryż).!!!
A po lunchu... Wiemy, że wielu z Was posiedziałoby jeszcze chwilę w Meskalinie, ale wszyscy wychodzą, jedzenie się kończy i nie do końca wiecie, co z tym począć...
Idziemy z rozwiązaniem! Weźcie ze sobą z domu gry planszowe (szachy, warcaby, scrabble, jengę, karty, prawo dżungli, bierki, spadające małpki i co tam jeszcze macie, dla siebie czy dla dzieci ) i zostańcie trochę dużej. Pograjcie, pogadajcie, spędźcie trochę czasu razem. Inaczej niż zazwyczaj, nie przed telewizorem, nie przed komputerem, nie w czterech ścianach...Co Wy na to?
Oczywiście gorąco zachęcamy, abyście zabrali ze sobą z domu swoje talerze. W końcu ekologia to podstawa i nierozerwalnie wiąże się z weganizmem. Dlatego bardzo zależy nam na minimalnym zużyciu jednorazowych talerzy i sztućców.
Trzymając się tego tematu, mamy do Was też wielka prośbę, abyście nie wyrzucali jedzenia. Nie nakładajcie sobie na talerze więcej niż możecie zjeść!
Zbieramy zapisy na FB. Pozwolą nam one oszacować ilość jedzenia, które musimy przyrządzić i uniknąć ewentualnej nadprodukcji (konsumpcjonizmowi mówimy stanowczo NIE!): http://www.facebook.com/events/219704591449076/
Zbieramy zapisy na FB. Pozwolą nam one oszacować ilość jedzenia, które musimy przyrządzić i uniknąć ewentualnej nadprodukcji (konsumpcjonizmowi mówimy stanowczo NIE!): http://www.facebook.com/events/219704591449076/
Miejsce: Meskalina (http://www.meskalina.com/)
Data: 22.01.2012
Godzina: 13:30
Wejście: 15 zł i jesz ile chcesz
Jeżeli masz pomysł na akcje, które mogłyby towarzyszyć naszym lunchom, chcesz
wypromować jakąś fajną inicjatywę lub po prostu masz do nas jakieś pytania to pisz:
e-mail:veganhooligancrew@g
Nasze poczynania można śledzić na fb:
http://www.facebook.com/VeganHooliganCrew
Zapraszamy!!!
Będę, będę, będę! :)
OdpowiedzUsuń na zawszeSuper!
OdpowiedzUsuń na zawszeChyba kiedyś specjalnie wybiorę się do Poznania na taki lunch :). Super inicjatywa!
OdpowiedzUsuń na zawszezapraszamy gorąco! :)
OdpowiedzUsuń na zawszeWiem, że zawsze można bezpiecznie przynieść worek ryżu ale mam pytanie, które sama sobie często zadaję odnośnie psich karm: kupić zwyczajną, z mięsnych resztek, która wystarczy na kilka dni ale wesprze masową technologię zabijania zwierząt czy mieć czyste sumienie i wykosztować się na nieduży worek wegańskiej, której wystarczy na dwie miski? Trochę jestem ciekawa jaką Wy macie strategię, może dlatego, że niedługo chcemy wziąć ze schroniska psa i sama toczę ze sobą taką batalię.
OdpowiedzUsuń na zawszeKażda z nas ma pewnie inne zdanie na ten temat, więc jako VHC się nie wypowiem, ale z mojego pkt widzenia to ja nie kupowałabym swojemu psu karmy mięsnej. Jadłby głownie kasze, ryż, z dodatkiem oliwy, warzywa ( oczywiście bez przypraw) i owoce. No i strączki itd. Od czasu do czasu bym poszalała i kupiła mu vgn karmę. Tyle, że nie mogę sobie pozwolić na psa, bo za dużo jeżdżę i się przemieszczam. Najprawdopodobniej za 2-3 lata z hukiem zmywam się z Poznania i bez sensu teraz byłoby się wiązać. Przede wszystkim jednak nie ma mnie w domu przez większość dnia, a pies to zwierzak stadny i nie może być sam. Jak osiądę na dłużej gdzieś, będę miła przy sobie kogoś na kim będę mogła polegać i będzie podzielał moje podejście do życia, to na 100% wzięłabym psa ze schroniska.
Usuń na zawszepzdr.
ale co jesz?
OdpowiedzUsuń na zawszeBeato, częściowo na Twoje pytanie może odpowiedzieć Ci mój blog. Jem wszystko, co nie pochodzi od zwierząt - kasze, ziarna, strączkowe, warzywa i owoce, grzyby, orzechy... itd. Generalnie: na bogato!
OdpowiedzUsuń na zawsze