Mam strasznie dużo nauki, a w lodówce zalega milion jabłek. Jak je tu przejeść? Trzeba zrobić apple pie, nie ma wyjścia. :)
Za oknem słonecznie. Chce się wyjść. Bardzo. Spacer nad Rusałką? I jeszcze ciepłe, pachnące ciasto w pudełku w kieszeni. Trochę rozpada się w rękach, wyciekający sok klei dłonie, ale nic nie szkodzi, bo jest pyszne. Jak od Mamy. Dzieciak jeszcze jednak ze mnie. Czasami szkoda, że już nikt mi nie gotuje, nie piecze, nie zrobi herbaty i nie przykryje kocem, kiedy znużona nauką zasypiam na kanapie.
Składniki:
- 300 g mąki pszennej zwykłej
- 150 g mąki pszennej razowej
- szczypta soli
- 210 g vgn margaryny
- 4 łyżki miałkiego cukru trzcinowego
Z podanych składników zagnieść ciasto. Margarynę drobno posiekać, aby ułatwić sobie proces ugniatania. Dodać 4-5 łyżki lodowatej wody
- 8-10 jabłek
- 10 łyżek cukru trzcinowego
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 1 łyżeczka cynamonu
Jabłka obrać i pokroić w ósemki lub szesnastki. Wymieszać z pozostałymi składnikami.
Ciasto podziel na 2 części. Rozwałkuj je na krążki. Jednym wyłóż okrągłą formę tak, aby brzegi ciasta lekko wystawały z formy. Na ciasto wyłóż przygotowane jabłka i przykryj je drugim krążkiem ciasta. Odetnij nożykiem nadmiar ciasta. Brzegi sklej, zwilżając je poprzednio wodą. Włóż do piekarnika nagrzanego do 200st.C i piecz przez 40 minut, aż ciasto się zarumieni. Gotowe posyp cukrem pudrem.
Najlepiej smakuje gdy jest jeszcze ciepłe.
Smaczengo!
Soundtrack: Regres -" Punk Rock Pozytyw" ( z racji, że słońce świeci, a ja chce być dzieckiem znowu.)
