piątek, 23 grudnia 2011

Przejęcie baru Prasowego Warszawa 19.12.2011

Kilka dni temu w mieście stołecznym Warszawa odbyła się bardzo ważna inicjatywa - grupa  świetnie zorganizowanych aktywistów zaskłotowała (przejęła), zamknięty z powodu podwyżki czynszu, bar mleczny - "Bar Prasowy". Jak na ironię, w chwili, gdy kryzys zaczyna zaglądać nam w oczy, ceny jedzenia rosną na potęgę, miasto, które już chyba całkowicie zapomniało, że ma służyć mieszkańcom, wszystkim bez względu na zasobność portfela, wiek, płeć i wykształcenie, postanowiło doprowadzić do zamykania placówek, które były stworzone i dostępne dla wszystkich. 
Okazuje się, że są jednak ludzie o otwartych głowach i ze świetnymi pomysłami. Tak powstała inicjatywa, działająca na zasadzie obywatelskiego nieposłuszeństwa, która 19 grudnia, właśnie dzięki fantastycznym i odważnym ludziom, doprowadziła, chociaż na kilka godzin, do przywrócenia do życia Baru Prasowego. 
Jak to zwykle bywa, pozytywne, prowadzone w granicach prawa działania społeczne, spotkały się z szybką reakcją uzbrojonej po zęby policji w liczbie 50 w szczytowym momencie!!! Chyba, każdemu daje to do myślenia...! Nie mam złudzeń, że wszystko jest nie tak...
Bar działał w godzinach 13:00-16:00, wydając w tym czasie około 250 posiłków, a przewinęło się przez niego około 400 osób, które zamanifestowały w ten sposób konieczność istnienia takich miejsc, gdzie za kilka złoty można zjeść przyzwoity posiłek. Miasto stawia na ekskluzywne knajpy, restauracje i kawiarnie, powoli wypierając mniej zamożnych obywateli na peryferia. Liczy się zysk, nie człowiek. 
A ja? Lubię mieć wybór i kiedy mam ochotę jeść kaszę gryczaną z buraczkami i marchewką z groszkiem za  3 zł, a kiedy mnie stać iść do fajnej kawiarni na latte sojowe. 
Bogaci będą jeszcze bogatsi, biedni jeszcze biedniejsi. Taka jest rzeczywistość? Owszem, jeżeli tylko  pozwólimy, aby ktoś ją za nas kreował i nie przejmiemy spraw we własne ręce. 
Mam nadzieje, że czarny scenariusz nie będzie miał miejsca i nie pozwolimy, aby zabierano nam to, do czego mamy prawo. Nie można pozbawiać nas przestrzeni, wolnych przestrzeni, które należą się każdemu w równym stopniu oraz ograniczać dostępu do pożywienia, opieki medycznej czy edukacji, kultury i sztuki. 
Sama, organizując lunche w Poznaniu, uświadomiłam sobie, jak ważne jest tworzenie wolnych, otwartych na mieszkańców, dostępnych dla każdego miejsc i inicjatyw. 
Dlatego trzymając kciuki, dalej będę śledzić poczynania warszawiaków i mam nadzieję, że w końcu skutecznie przejmą Bar Prasowy, który będzie służył mieszkańcom Śródmieścia przez długie lata. 
Nie dziwi fakt, że władza boi się oddolnych obywatelskich inicjatyw, wszak, jeszcze wyjdzie na jaw, że w sumie to jest mieszkańcom niepotrzebna, ponieważ sami się świetnie organizują i co wtedy...? 
Jak na razie, każdego, kto działa prospołecznie nazywa "skrajną lewicą", strasząc widmem krwionośnej rewolucji. Hmm... 

Więcej o akcji możecie poczytać na stronie PRASOWY . Śledźcie, co się tam dzieje i jeżeli macie taką możliwość wesprzyjcie działania ludzi, którzy chcą pomagać innym. NIE TYLKO OD ŚWIĘTA, ale ZAWSZE. 

I  od razu odpowiem na pytanie, które niedawno mi ktoś zadał: "Co z Tobą jest? Po co się tak w to wszystko angażujesz?" - Mi po prostu nie jest w wszystko jedno, tak więc los ludzi, zwierząt i planety nie przestanie mi być obojętny. W moim życiu nic nie jest przypadkowe - medycyna, weganizm, sprzeciw przeciwko licznym -"izmom"  itd. to tak naprawdę elementy mojego planu na życie, zamysłu, który powstał w mojej pokręconej głowie już baaaardzo dawno temu. 


4 komentarze:

  1. A kto będzie płacił czynsz? Ach rozumiem, wy nie musicie, bo nie uznajecie, ale z całego kurde dobrobytu panstwowego korzystacie. zal.
    Agx

    OdpowiedzUsuń
  2. mi chodzi o budowę inicjatyw społecznych na zasadzie pomocy wzajemniej.
    Ludzie robią coś dla innych, bez sponsorów, całkowicie za free, wytykają władzy jej błędy - ktoś chyba powinien, co? działają na rzecz większej społeczności. Pokazują problem ZA wysokich czynszów, które doprowadzają do umierania w miastach miejsc, które są dla wszystkich, nie dla wybranych. Ktoś staje w obronie tych, którzy nie mają sami dość siły przebicia, aby walczyć o to, co im się należy.
    Agx, płacę czynsze, płacę rachunki, ale jadam coraz skromniej, nie stać mnie na jedzenie na mieście, wyjścia i korzystania z dóbr kulturowych, i martwi mnie to strasznie, bo wiem, że tak naprawdę u mnie nie jest najgorzej. Ja sobie całkiem dobrze radzę. Ale chciałabym wiedzieć, że ktoś mi pomoże w razie problemów.

    OdpowiedzUsuń
  3. coraz mniej przestrzeni publicznej w naszych miastach, myślę że to duży problem, jak się ogląda tłumy w galeriach handlowych to trzeba sobie uświadomić że to tylko niewielka część społeczeństwa.Dlatego takie akcje są potrzebne

    Basia

    OdpowiedzUsuń
  4. dlatego warto coś robić i nie czekać aż za nas zrobią to panowie politycy, bo przecież wiadomo, że nie zrobią. A potem się tylko narzeka i cała nasza energia odchodzi gdzieś hen daleko, w sumie nikt nie wie dokładnie dokąd.

    Warto zakasać rękawy i robić coś fajnego dla lokalnych społeczności, w końcu jesteśmy ich częścią.

    OdpowiedzUsuń