Etykiety

agrest (1) akcje (17) amaretto (1) anyż (2) awokado (4) bakłażan (1) biała czekolada (2) buraki (3) bułki (1) bób (3) chałwa (3) ciastka (18) ciasto (25) ciecierzyca (9) cukinia (9) curry (7) cynamon (8) cytryna (5) czekolada (24) D.I.Y. (27) daktyle (1) deser (5) drożdżowe (18) dynia (10) dżem (2) english (13) falafel (2) faworki (1) focaccia (1) gofry (1) gołąbki (1) grill (2) grzyby (10) gulasz (1) hummus (3) jabłka (7) jagody (3) jarmuż (1) jedzenie koncertowe (3) kakao (7) kapary (1) kardamon (2) kasza jaglana (5) kawa (4) kokos (16) koktail (1) konfitura różna (1) kotlety (12) krem (7) krem kasztanowy (1) kuskus (1) lawenda (3) mak (1) maka z ciecierzycy (5) makaron (9) maliny (6) marcepan (1) masło orzechowe (3) migdały (13) mięta (3) mleko ryżowe (1) morele (1) muffiny (20) mąka orkiszowa (1) naleśniki (1) nerkowce (4) obiad (72) orzechy laskowe (1) papier ryżowy (1) pasta (11) pasztet (1) pesto (4) pieczarki (1) pierniczki (5) piernik (1) pierogi (3) pizza (2) placki (3) przekąska (29) przetwory (2) przystawka (1) quinoa (5) rada (35) risotto (4) rogaliki (1) rukola (2) sałatka (8) sezam (3) smalec (1) soczewica (7) sojonez (1) sorbet (1) spaghetti (4) spring rolls (1) sushi (2) suszone pomidory (4) syrop klonowy (2) szparagi (1) szpinak (11) słodkie (63) tahini (2) tarta (4) tempeh (4) tofu (22) tofucznica (2) tort (6) trufle (1) truskawki (5) urodziny (7) vegan omlet (2) wanilia (6) woda różana (3) zapiekanka (1) zupa (18) święta (10) żurawina (4)

piątek, 23 grudnia 2011

Pierniki drożdżowe last minute!

Jeżeli należycie do tego gatunku ludzi, którzy nie potrzebują w grudniu mrozu i śniegu, za to zupełną patologią wydaje Wam się brak pierników w zasięgu ręki, to mam przepis, który powinien Wam się przydać. Jeżeli grudzień 2011 jest dla Was koszmarnie zapracowany i zapomnieliście, żeby gdzieś tam w wolnej chwili upiec sobie pierniczki, które przypominają Wam śniadania, jak od Mamy, to przychodzę Wam z poniższym przepisem na ratunek. Kakao i pierniki, kanapa i kocyk. Film lub książka. I w sumie nic więcej mi do szczęścia w tym momencie nie jest potrzebne.  No prawie nic.
Pierniczki przyjechały ze mną do domu. W tym roku daję sobie trochę luzu z gotowaniem. Będzie to, co zwykle najpewniej nic więcej. Żadnych tam rewelacji. Szkoda mi energii, aby tracić ją na przygotowywanie jakiegoś wyszukanego jedzenia. Wiadomo przecież, że w tym wszystkim chodzi raczej o spotkanie z bliskimi,  trochę podróż w czasie do czasów dzieciństwa, kiedy wszystko było takie jasne i proste. Na pewno nie o to, aby się wykończyć w kuchni! :) 
Przepis zaadoptowałam od mojej starszej Sisty. Pierniczki nie są zabójczo słodkie, za to miękkie i puszyste. Takie może trochę dietetyczne, ale ja nie jest raczej poznańsko-słodka, więc mi to zupełnie nie przeszkadza. Jeżeli wolicie słodsze to, po prostu posypcie je cukrem pudrem lub polukrujcie ( ja moje polukrowałam cytrynowym lukrem!) . Smacznego! 
Składniki:
  • 1/2 kg mąki pszennej
  • 5 dag drożdży
  • 1 łyżka oleju
  • 1 łyżka golden syrup
  • 2 łyżki cukru trzcinowego
  • 1/2 szkanka wody
  • 1 łyżka przyprawy piernikowej
W ciepłej wodzie rozpuścić cukier i drożdże. W rondelku rozpuścić olej z golden syrup i przyprawą korzenną.
Do miski wsypać mąkę,  dodać olej z golden syropem i przyprawą korzenną oraz drożdże rozpuszczone w wodzie z cukrem. Wyrobić bardzo gęste ciasto (jeśli potrzeba, podsypać mąką lub dodać wody). Ciasto zostawić na pół godziny do wyrośnięcia. Po tym czasie jeszcze raz je wyrobić (jeśli będzie się kleić podsypać lekko mąką).
Ciasto rozwałkować niezbyt cienko. Wycinać foremkami ciasteczka, układać w odstępach papierze do pieczenia lub na macie silikonowej.  Zostawić na 10-15 min do wyrośnięcia.
Piec ok 10 min w 180 st. C.


Moje zwierzokiiiii!! loveeee <3



Życzę Wam, aby najbliższe dni były dla Was fiestą. Każdy z nas ma na pewno swój powód do świętowania. Ja mam ich miliony. :)

A teraz tańczymy! MEKSYK! :) 




6 komentarze:

  1. Mam takie zwierzaczki :) tzn nie dziczki tylko serię zwierząt polarnych (jakoś tak się złożyło że mam fokę, pingwina i trochę nie do pary białego niedźwiedzia, ale ten jest śliczny!). Wszystkie dostałam z okazji kolejnych urodzin od mojej Przyjaciółki z Poznania - opowiadała mi że jest jakiś sklep oferujący całe zoo ;)

    Feliz Navidad z tej meksykańskiej okazji! (w zeszłym roku załapałam się na 100 lecie Rewolucji oj... meksykańska fiesta ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. moje zwierzaki to też prezent, urodzinowy zresztą. Sprzed lat. Zakupione w tym sklepie, o którym piszesz ( z tego co mi wiadomo i o ile dobrze kojarzę). Rzeczywiście mają tam niezłą kolekcję.

    A o wycieczce do meksyku marzę i może na niego w końcu przyjedzie czas! :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Dziczki się chyba zaczaiły na drożdżowe pierniczki, co? ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. zawsze chcialam to upiec
    Przepis jest dobry ; )
    Dopiero zaczynam zabawe z blogowaneimgotowaniem
    cojapieke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń na zawsze