środa, 2 listopada 2011

Krem z pieczonej dyni z nutą curry!!






A gdyby tak spróbować od początku...? Jeszcze raz? Zapomnieć, że się wcześniej poznaliśmy? Zapomnieć, że mamy za sobą jakąkolwiek przeszłość? Zapomnieć o tym, co było złe i choć raz, bez oglądania się za siebie, spojrzeć w przyszłość... Ja zaczęłabym chyba od tego, że jestem Maddy, mam dwadzieścia parę lat, 3 siostry, 3 siostrzenice i siostrzeńca. Lubię kawę i cynamonowe ślimaczki, zapach wiosennego deszczu i lubię chodzić chodnikami zasypanymi jesiennymi liśćmi, które tak przyjemnie szeleszczą w zderzeniu z moimi butami. Lubię też jeździć rowerem, słuchać muzyki i kino europejskie też lubię. W wolnych chwilach... zaraz, zaraz...A czy ja mam w ogóle wolne chwile? Ostatnio zamiast jeść i spać, studiuję z wypiekami na twarzy podręcznik do kardiologii. Szkicuję serce i marzę o nowym tatuażu... Zakochana bez pamięci. W medycynie i kuchni wegańskiej. Uzależniona od kontaktów z ludźmi. "Wysycham"jak kwiat bez wody, gdy nie mam dla kogo żyć. Teraz na szczęście kwitnę! Choć jesień w pełni. Jak zawsze na opak :) 

Pewnego jesiennego dnia przyrządziłam zupę z dyni. Z pieczonej dyni, z miąższem pomarańczy. Wiecie, taka mała kuchenna ekstrawagancja, ponieważ zupa ta była na ostro, a nie na słodko, co mogło sugerować dodanie pomarańczy. Widząc, jak moja młodsza siostra męczy się nad miską powyższej zupy, doszłam do wniosku, że przepis wymaga modyfikacji, aby przypaść do gustu moim najbliższym. Powstała kolejna wersja zupy z pieczonej dyni i jest ekstra.


Składniki ( na cztery małe miseczki ) :
  • 1 kg  miąższu dyni
  • cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • oliwa
  • sól i pieprz
  • łyżeczka curry
  • 2 szklanki mleka roślinnego ( u mnie owsiane! ) 
Dynię obieramy i kroimy w małe kawałki, cebulę kroimy w ósemki. Na blasze wyłożonej papierem układamy dynię, cebulę owiniętą w folię aluminiową i nieobrane ząbki czosnku. Warzywa skrapiamy oliwą i solimy. Wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 180 st.C i pieczemy przez około 50 minut. Wyjmujemy warzywa z piekarnika, mielimy w blenderze ( oczywiście cebulę odwijamy z folii, a czosnek obieramy ze skórki ;P), dodajmy łyżeczkę curry. Na koniec dodajemy mleko i miksujemy. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Przed podaniem podgrzewamy. Posypujemy pestkami dyni i natką pietruszki. Gotowe!


Smacznego!


I tańczymy, żeby przeżyć listopad! :) - Jackson 5- Want You Back! 

5 komentarzy:

  1. Szkoda, że u mnie nie przepadają za dynią...

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, taniec jest dobry na wszystko :) A miska takiej zupy kazdemu doda sil do tanca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem jak zupa ale zdjęcie wyszło niesamowicie dobrze :) myślę że zupa też :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam :D ale z tą pomarańczą to rzeczywiście małe szaleństwo! :P

    OdpowiedzUsuń
  5. a u mnie dyniowego szaleństwa ciąg dalszy, wczoraj drożdżówki z dynią, dzisiaj pumpkin pie. Oj będzie się działo na blogu na dniach! zaglądajcie i czekajcie! :)

    OdpowiedzUsuń