czwartek, 25 sierpnia 2011

Pesto miętowe! // Mint pesto!!




Miniony tydzień spędziłam w rodzinnym domu. Już prawie zapomniałam jak piękna jest okolica, w której wyrastałam. Wokół rozpościerają się łąki i lasy, jest też sporo czystych jezior, w których uczyłam się kiedyś pływać... :). Prawie codziennie jeździłam, razem z tatą i młodszą siostrą,  na wycieczki rowerowe po okolicy. Czułam się znowu jak dzieciak! Bez kitu! 
Świat wokół mnie ostatnio trochę zawirował i się pokomplikował, więc aby nie burzyć spokoju, który budowałam w sobie przez miniony rok, dobrze było uciec na chwilę z Poznania...
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie posiedziała trochę w kuchni, tej w której stawiałam pierwsze kulinarne kroki, przygotowując pyszne wegańskie posiłki dla rodziców i siostry. Piekłam też codziennie ciasta z sezonowymi owocami i myślę, że dobrze, kiedy dorosłe już dzieci od czasu do czasu rozpieszczą swoich rodziców :P. Czasami gotowałam bardzo pracochłonne potrawy, ale gdy tylko za oknem widziałam słońce, decydowałam się na jakieś proste dania, a zyskany czas wykorzystywałam, ciesząc się latem na wsi!
Poniższa wersja na pesto jest jedną z moich ulubionych. Wykorzystuję do niego miętę z ogrodu rodziców. Pycha!
Last week I was at my family home. I almost forgot how beautiful is the area, where I grew up! There are a lot of beautiful lakes, green forests and flowery meadows around! I enjoy riding my bike with my younger sis and my dad everyday! I felt like a kid again. 
The world around me has been quite complicated lately, so I think it was a good idea to run away from Poznań for while. 
I have spent some time in the kitchen too where I've cooked delicious, vegan meals for my parents and sis. I've baked cakes with seasonal fruit. I've prepared some time-consuming meals, but when the weather was nice, I've preferred to cook simple dishes so I could spend more time outside. Today I would like to introduce one of my favourite  pestos. Mint pesto.

Pesto always reminds me my holiday in Italy a couple of years ago... :)




Składniki:
  • pęczek świeżej mięty // bunch of fresh mint
  • 50 g nerkowców // 50 g cashews 
  • 3 ząbki czosnku // 3 cloves of garlic
  • 1/2 łyżeczki soli // 1/2 tsp salt
  • 1/3 szklanki oliwy w oliwek // 1/3 cup olive oil
  • świeżo mielony pieprz // freshly ground black pepper
  • 400 g pełnoziarnistego makaronu penne// 400 g wholemeal penne 
Zmiel w blenderze orzechy, czosnek i miętę. Powoli wlewaj oliwę cały czas mieszając pastę. Dodaj sól i pieprz do smaku. Ugotuj penne al dente. Wymieszaj pesto z gotowym makaronem. Podawaj ze świeżymi pomidorami! 

Combine the  mint, cashews and garlic, pulse a few times in a food processor. Slowly add the olive oil in a constant stream while the food processor is on. Add the salt and a pepper to taste.
Cook the penne in plenty of salted water until al dente. Mix with pesto and serve with fresh tomatoes. :) 






13 komentarzy:

  1. super :) bardzo lubię mięte, ale w formie pesto jeszcze nie jadłam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pyszne musialo byc to mietowe pesto! Koniecznie musze wyprobowac :)
    A powroty w rodzinne strony zawsze maja swoj urok.

    OdpowiedzUsuń
  3. ostatnio na fali eksperymentow zrobilam prawie takie samo pesto :)
    a tak z ciekawosci - twoi rodzice i siostry tez sa weganami, czy po prostu serwowalas im swoje dania?

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajne pesto i zazdroszczę możliwości ogrodowych :) ja jestem od pokoleń człowiek z kamienicy/bloku i mam tylko małą tykwę na balkonie zasadzoną ale nie polecam jedzenia, za oknem ruchliwa ulica (ba! to ma być dojazd do autostrady, trochę straszne!)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie czasem rozpieścić tak swoich rodziców! Pewnie byli zachwyceni!

    Pesto z mięty jeszcze nie robiłam... a że różnego rodzaju pesto to mój bzik, z pewnością je zrobię w najbliższym czasie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej, ale to musi być dobre! Szkoda, że mnie nie było wtedy u rodziców :(

    Muszę to pesto wypróbować!

    U nas tylko Maddy jest weganką ,ale dla wszystkich mięsożerców to ciekawa odmiana i wszyscy bez marudzenia zajadamy wege-posiłki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. to dopiero orzeźwienie!
    miętwa i czosnek, super!

    OdpowiedzUsuń
  8. ja ostatnio zrobiłam miętowe pesto ale.... na słodko, do tarty :) chyba więc czas spróbować też wytrawnej wersjii :)

    OdpowiedzUsuń
  9. w mojej rodzinie niestety tylko ja jedna jestem weganką, ale jakby tak w każdej choć jeden się znalazł to chyba całkiem sporo by się wegan zebrało.

    OdpowiedzUsuń
  10. ale jak to tylko Ty?? od wczoraj sie cos zmienilo?? czy ja o czyms nie wiem??

    OdpowiedzUsuń
  11. no od zawsze? A. nie była nigdy weganką. Myślałam, że wiecie.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja to sie zawsze dowiaduje ostatnia ;)!

    OdpowiedzUsuń
  13. ech... ja też ;). Zresztą są sprawy, o których wolałabym się nigdy nie dowiedzieć, ale jak to Mania mawia: łottudu? ;)

    OdpowiedzUsuń