sobota, 2 lipca 2011

O mnie.

Blog Hello Morning!!! COOKING & BOOKING przyszedł na świat niecałe 2 lata temu. Dla mnie jako dorosłej osoby to stosunkowo niewielki okres czasu, ale kiedy spojrzę na swojego siostrzeńca, który urodził się w tamtym czasie i widzę, jak szybko się zmienia, dorasta, uczy nowych rzeczy i miesiąc po miesiącu wydaje się być całkowicie innym chłopcem, to jednak uważam, że 2 lata to całkiem sporo.
Prawdę mówiąc nawet, kiedy spojrzę na siebie i swoje życie, okazuje się, że czas gdy zakładałam bloga i teraźniejszość znacznie się od siebie różnią.
Pomysł na prowadzenie bloga zasiał w mojej głowie mój były chłopak, jednak ostateczną decyzję podjęłam samodzielnie, nie mówiąc nikomu. Założyłam, że znudzi mi się to po miesiącu czy dwóch, więc nie chciałam robić zamieszania. (blog był tajemnicą może przez miesiąc :P). Początkowo nosił inną nazwę, nawet już nie pamiętam jaką, ale kiedy pewnego ranka na dzień dobry ktoś zwrócił się do mnie "Hello Morning!" olśniło mnie i postanowiłam przechrzcić bloga. Tak w ogóle "Hello Morning" to utwór Lightning Bolt trwający cale 56 sekund. Słowo "morning" jest też niejako powiązane z moim nazwiskiem. Tak więc wszystko pasuje, jak ulał. Drugi człon nazwy, czyli  "COOKING & BOOKING" wziął się stąd, że w tamtym czasie dosyć często gotowałam jedzenie na koncerty.
Świat wirtualny, w którym zaistniałam jest jednak tylko odbiciem rzeczywistości i to często bardzo niedoskonałym odbiciem. Dlatego mimo, że to, co się dzieje tutaj mogę kreować, jak chcę, to jednak wolę to, co dzieje się poza monitorem mojego komputera, choć mam na to zdecydowanie mniejszy wpływ. Na szczęście większa część mojej aktywności wychodzi poza wirtualny świat. 
Za każdym zamieszczonym tu postem kryję się ja, Maddy. Dziewczyna, która zdecydowała się przejść na weganizm, nie dlatego, że tak bardzo kocha wszystkie zwierzątka, ale dlatego, że wykorzystywanie ich uważa za niemoralne i niepotrzebne. Jest weganką, ponieważ chce być fair ze sobą i ze światem. Nie chce, aby jakiekolwiek stworzenie cierpiało z jej powodu. Wybrała świadome życie i choć w dzisiejszym świecie trudno mieć nad nim całkowitą kontrolę, to czuje, że poprzez weganizm może jej się to udać w zdecydowanie większym stopniu. Tak więc Maddy to nie wyimaginowana postać z kreskówki, tylko realna dziewczyna, która kroi, miesza, gotuje, sieka, przyprawia, dusi, smaży, piecze. Zawsze w tle ma muzykę.
 Gotowanie daje mi poczucie, że mogę nad czymś zapanować, pozwala się wykazać twórczo i jest doskonałą odskocznią od moich codziennych zajęć, czyli studiowania medycyny. Chyba na świecie są dwa miejsca, które sprawiają, że czuje się jak ryba w wodzie i kuchnia (jakakolwiek) jest jednym z tych miejsc.
Moje posty są więc odbiciem mojego świata, choć jak wszystko, co wirtualne, nie do końca prawdziwie go ukazują. Nie mniej w każdym poście znajdziecie jakąś cząstkę mnie...



... i choć w moim życiu nie zawsze "świeci słońce", ale zdarzają się spore "ulewy"...



... i choć wody się nie boję ...



... to nie pozwolę, aby złe przeżycia mnie "podtopiły"...



... i choć miłość w moim życiu jest zawsze w odwrocie ...



... to ja się tym nie przejmuję, tylko hoduje zioła, choć ogrodu, dziedzińca czy nawet balkonu nie mam...



... bo przecież nie mogę się tylko uczyć ...



... chodzić na egzaminy...



... dla mnie medycyna to prawdziwy hardcore punk ;) ...



... choć bez kawy nie dałabym rady ...



... a jak kawa, to i tofurnik ...



... choć najlepsze słodycze to owoce, czerwone owoce i czerwone paznokcie ...



... lub niemal czarne czereśnie. Bo crustowe bywają nawet owoce. Przynajmniej dla mnie ...



... bo choć crust niemal codziennie rozbrzmiewa w moim mieszkaniu, to ja słuchając go popijam herbatę, która czarną wcale nie jest ...



... rzadko mam jednak czas, aby spokojnie posiedzieć i porobić "nic". I nie zawsze odżywiam się tak super wzorowo, bo w biegu potrafię zapchać swój żołądek czymś takim ...



... w całym tym zamieszaniu staram się jednak odegrać dobrze swoje życiowe role i być fajną ciocią ( bo to taka przyjemna rola) ...





... i choć w moim życiu generalnie panuje niezły chaos, nieład ...



... to jednak nie różnię się bardzo od innych isotot żywych i cały czas szukam swojego miejsca na ziemi ...



... gdzie świeci słońce... nawet, gdy słucham "Under back sky"...



... i gdzie jestem taka szczęśliwa, jaka wydaję się być tu...



Amen :)

22 komentarze:

  1. mam identyczną torbę Drip Of Lies:)

    Piękne zdjęcia, świetny post, Maddy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ten post Ci wyszedł :) ale zgody na publikację zdjęć mych dzieci, to Ci chyba nie dawałam? ;)

    Pozdr!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pokazałaś wycinek ze swojego życia, gratuluję odwagi (tak, to jest odważne posunięcie!).

    Ja swój blog trzymałam w tajemnicy (przed rodziną, znajomymi i chłopakiem) do połowy czerwca chyba (od grudnia), na początku w ogóle nie zamierzałam prowadzić go 'kulinarnie' (w moim przypadku to zbyt mocne słowo), dopiero zainspirowana waszymi ('blogerów Empatii') wpisami sama zaczęłam pisać, przeszłam na weganizm...

    Lubię bardzo Twój blog, poznałam go jako jednego z pierwszych w mojej przygodzie z bloggerem, bardzo mnie inspiruje. Oby szło Ci nadal tak dobrze, jak do tej pory a nawet lepiej :).
    I powodzenia w życiu osobistym!

    Pozdrawiam, Cottie, jedna z fanek ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Sis, miałam o zgodę zapytać, a potem opublikowałam go zupełnie o tym nie myśląc. Jakby co mogę usunąć, bo ten post i bez tych zdjęć jest bardzo rozbudowany ;)
    a swoją drogą brakuje mi zdjęcia z Twoim synkiem do kompletu :P, ale chyba nie mam, bo nic nie znalazłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. jesteś podobna do Charlotte Gainsbourg na swój sposób..nie wiem,jakoś tak mi się nasunęło to porównanie po ostatnim filmie von Triera,hehe. hugs,Hello morning :p swoją drogą,nie wiedziałam,że to Lightning Bolt kawałek, mimo,że coś tam ich słuchałam..:)

    OdpowiedzUsuń
  6. ale album! nic innego nie zostaje powiedziec jak amen i zyczyc dalej rownie bogatego emocjonalnie ze tak powiem, zycia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło było poznać Cię bliżej:)

    OdpowiedzUsuń
  8. cudny post! fajne dredloki;) ja się swoich pozbyłam ale było mi w nich cudownie;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nika: no ja mam jakiś taki dziwny typ urody, że bardzo często słyszę, że jestem do kogoś tam podobna..

    Miss Weg: moje dredy też już leżą w szufladzie, ale czuję, że jeszcze do nich kiedyś wrócę :P

    OdpowiedzUsuń
  10. ej, to kolo mojej chaty taka powodz? czy mam jeszcze do czego wracac? ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Swietny post, milo cie blizej poznac :)

    OdpowiedzUsuń
  12. też napisze że świetny post i zdjęcia! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jej, świetny post! musisz byc strasznie pozytywna osobka :) tez kocham czerwone owoce i czerwone paznokcie, a najbardziej wyjadac czerwone owoce kiedy mam czerwone paznokcie ;p i masz slicznego zwierza :)

    OdpowiedzUsuń
  14. dzięki, dzięki! Trochę popłynęłam w tym poście, ale miałam dobry flow i chciałam się w Wami podzielić tym, co jest we mnie pozytywne. :)

    A szczurzyca należy do mojej siostry. W sumie one są dwie a nazywają się Tegan i Sara :). I gryzą kanapę, moją matę do jogi i włażą za lodówkę i hałasują w nocy i w ogóle łobuzują.:)

    OdpowiedzUsuń
  15. koncowka 100% emo ;-) widzimy sie w pogo!

    OdpowiedzUsuń
  16. Emo nie chodzą w pogo ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Polubiłybyśmy się :-) Mam podobne spojrzenie na świat.
    Pozdrawiam
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
  18. no dobrze, ale co to za krówki leżą/leżały koło patofizjologii ?

    OdpowiedzUsuń
  19. czekałam na to pytanie od miesiąca! :)

    Sojowe.

    OdpowiedzUsuń