wtorek, 31 maja 2011

Tatar z suszonych pomidorów

Tytułowy tatar jest okrojonym przepisem z "Przemytników marchewki, groszku i soczewicy". Chyba do żadnej innej książki kucharskiej nie wracam tak chętnie, jak do  tej. Inna sprawa, że generalnie nie mam za bardzo książek kucharskich... Mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu i moje półki się nimi zapełnią, bo lubię je oglądać i czerpać z nich pomysły na jedzenie, które przyrządzam. 
Taki tatar jest świetną i efektowną przekąską na śniadanie lub kolację z kimś, na kim chcemy zrobić wrażenie. Jeżeli podobnie, jak ja jesteście fanami suszonych pomidorów to polubicie ten smak na pewno. 


Składniki:
  • słoik suszonych pomidorów
  • 3 średnie kwaszone ogórki
  • 1 mała czerwona cebula
  • spora szczypta świeżo mielonego pieprzu
Odsączone z oleju suszone pomidory, cebulę i ogórki kroimy w bardzo drobną kosteczkę. Przyprawiamy sporą ilością świeżo mielonego pieprzu. Przygotowaną mieszankę wkładamy np. do silikonowych foremek na muffiny. Dobrze "upychamy". Chłodzimy w lodówce przez kilka godzin, a następnie wykładamy na talerzyki. Zdobimy kiełkami.


Soundtrack: "Sun-Dried Tomatoes" - I hate you just kidding :) 

10 komentarzy:

  1. Swietnie wyglada, pewnie tak samo smakuje (no bo nie moze byc inaczej, jesli jest z suszonych pomidorow :))

    OdpowiedzUsuń
  2. ale bym się nim zajadała.. w końcu tatar dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny!
    Nic więcej nie trzeba dodawać:)

    OdpowiedzUsuń
  4. wow, slicznie wyglada, efektowne i proste do wykonania :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Przemytnicy" to tez i jedna z moich ulubionych książek (a akurat tych mam sporo dla odmiany ;) - tatar jest bardzo ok ale trzeba uważać z przedawkoaniem bo bardzo intensywny smak :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fakt, ma dość intensywny smak, ale z sałatką ze świeżych liści szpinaku i awokado oraz z pełnoziarnistą albo pszenną bułeczką wychodzi smakowite śniadanie :P

    OdpowiedzUsuń
  7. ok, wydało się kto podszedł zdroworozsądkowo a kto wyjadał wszystko łyżką ;) bardziej polecam Twoją wersję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. hehe... tak się złożyło, że akurat, gdy go robiłam było sporo chętnych, którzy chcieli go spróbować, więc i tak nie miałabym szansy się nim objeść. :)

    OdpowiedzUsuń