czwartek, 7 kwietnia 2011

Pieczone ziołowe warzywa z wędzonym tempehem

Zajęcia z psychologii, etyki, deontologii  mają zrobić ze mnie dobrego lekarza. Takiego, który będzie się lubił z pacjentami, będzie miły, dobry, kontaktowy i wyrozumiały. Wydaje mi się jednak, że niektórzy mogliby mieć tysiące godzin zajęć tych przedmiotów i guzik im to da. Bo czy można nauczyć się człowieczeństwa? Jeżeli ktoś jest wredny w życiu to nagle nie stanie się aniołem w pracy. Tym bardziej, że praca jest naszym życiem. Jeżeli przez prawie dwadzieścia lat było się maszynką sterowaną do tego, aby dostać się na prestiżowe studia... Myślę, że Ci wszyscy świetni lekarze, których miałam szansę poznać, kompetentni, etyczni  i empatyczni jednocześnie, byliby tacy bez tych wszystkich lekcji. Dlaczego? Ponieważ są dobrymi, fantastycznymi ludźmi. Tak po prostu. 
Nie mniej, lekcje psychologii pomagają. Uczą, w jaki sposób zachować się w konkretnym przypadku, poradzić sobie z pacjentem psychosomatycznym, rozpoznać ofiary patologii, pomóc pogodzić się z chorobą i godnie odejść. Poza tym wskazują, w jaki sposób radzić sobie z emocjami, które w tym zawodzie są wyjątkowo silne, dające o sobie znać na każdym kroku, a jednak muszą być trzymane na wodzy.
Lekcje psychologii często uczą też wiedzy, która przydaje się z życiu. Chociażby jak rozpoznawać typy osobowości i akceptować je. Uczą pogodzenia się ze swoimi ograniczeniami, ponieważ każdy, nawet największy geniusz, je posiada. W końcu wskazują błędy jakie popełniamy i tłumaczą, dlaczego to, co mi się przytrafia ma sens i skąd się w ogóle bierze.
Ostatnio dowiedziałam się chociażby, że osoby mające skłonność do bycia tzw. "duszami towarzystwa", lubiące wszystkich i będące uwielbiane przez całe otoczenie, z reguły są zamknięte na swoich partnerów. Dobre dla wszystkich, poza swoimi drugimi połówkami. Kiedy mają do czynienia z partnerem wyłącza im się funkcja bycia fajnym. To spostrzeżenie jest dla mnie dobrą wskazówką, ponieważ może dzięki temu uniknę czegoś, co znowu mnie porani i zapędzi na emocjonalne dno.

Pieczone ziemniaki to taki smak dzieciństwa. Ze smakami jednak warto poeksperymentować. Dlaczego nie dodać innych warzyw i ziół? Wędzony tempeh pasuje idealnie. Spróbujcie. 



Składniki na 4 porcje: 
  • 7-8 młodych ziemniaków
  • 500 g pieczarek
  • 1 czerwona cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 czerwona papryka
  • 1 cukinia
  • 2 łyżeczki przyprawy do ziemniaków
  • sól i pieprz
  • 2 łyżeczki tymianku
  • kostka tempehu wędzony
  • olej
Ziemniaki ze skórką pokroić w kostkę, cebulę w piórka. Na patelnia rozgrzać oliwę, zeszklić cebulę, dodać zmiażdżony czosnek. Chwilę razem smażyć. Wsypać pokrojone ziemniaki, doprawić przyprawą do ziemniaków. Smażyć ok. 10 minut co jakiś czas mieszając. 
Cukinię pokroić w krążki, paprykę z małe cząstki, pieczarki obrać i pokroić w ćwiartki. Warzywa wymieszać w misce, posolić, popieprzyć i doprawić tymiankiem. 
Blachę wysmarować oliwą. Wysypać warzywa i zawartość patelni. Wymieszać.  Piec w piekarniku rozgrzany do 200 st.C przez oko20-25 minut. 
W miedzy czasie pokroić w kostkę tempeh, podsmażyć na rozgrzanym  oleju, wymieszać z warzywami po upieczeniu. 
Można podawać z rozmaitymi  sosami i dipami. Smacznego!



6 komentarzy:

  1. Mi się wydaje że takie zajęcia z podstaw empatii i psychologii powinien mieć każdy student - większość ludzi nie jest w stanie nawet nazwać własnych uczuć i nawet nie zauważa że ma jakieś braki, problemy ze sobą czy w związkach upatruje w innych i nie jest w stanie zaakceptować sam siebie czy zmierzyć się ze swoimi problemami. A lekarze w ilości jeszcze większej powinni mieć takie zajęcia :) Masz rację - jeśli człowiek nie ma tej wrażliwości w sobie, rozwniętej w rodzinie czy środowisku gdzie dorastał i się rozwijał, to ciężko ją potem znaleźć, niemniej może właśnie takie zajęcia będą okazją do refleksji i rozpoczęcia pracy nad sobą :)

    A przepis super :) wszystko z pieczonymi ziemniaki jest fajne ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny przepis. Ja to bym tylko na parze podgotowała kartofle zamist smażyć, a temepeh też bym wrzuciła do warzyw na ostatnie 15 minut. Ale to już cała ja i moja kuchnia obłęnie zdrowa. A fanką tempehu jestem wielką i ostatnio, nie dalej jak 3 dni temu gościł na naszym sole w formie szaszłyków warzywnych z piekarnika, a kolejny już czeka w lodówcce, może skusze się na Tw. propozycję :)

    A co do podstaw psychologii, to powinien je mieć każdy, bo niestety większość z nas, nawet Ci, ktorzy absolutnie uważają , że nie mają żadnych problemów, mogą dużo wynieść z takich zajęć. A empatia, umiejętność rozumienia pewnych reakcji psychicznych na określone bodźce, czy zdarzenia życiowe....to niestety żadkość. Pozdrawiam. Kinga

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiem zbyt wiele o psychologii, mam zdecydowanie małą empatyczna naturę, nie, empatyczną, ale jakoś nie pokazującą uczuć. Trochę psychologii by mi się przydało. A przepis wygląda wyśmienicie.

    OdpowiedzUsuń
  4. już prawie tutaj czuję ich aromat...

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam tego rodzaju zapiekanki:) Życzę powodzenia w temacie empatia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak na razie jadłem tylko wędzony tempeh i strasznie mi smakuje, ale cena dobija - coś koło 10 zł. Z tego powodu jem od czasu do czasu. Ziemniaczki pieczone (z różnymi przyprawami) uwielbiam. Obecnie próbuje czerwonych ziemniaków.

    OdpowiedzUsuń