czwartek, 21 kwietnia 2011

FROM THE BOTTOM OF MY HEART I DEDICATE MY LIFE TO THIS. D.I.Y. YOU CAN'T BEAT THIS FEELING!

Weganizm jest dla mnie już tak oczywisty, że nie myślę o nim na każdym kroku. Nie muszę, bo tak głęboko tkwi on w całym moim życiu, postawie. Jestem przekonana, że postępuję jak trzeba. Skąd w takim razie pomysł, aby znowu o tym pisać? A stąd, że praktycznie nie ma  dnia, aby ktoś nie przyczepił się do tego tematu i nie wałkował go jak ciasta na pierogi. Oczywiście to, co ludzi najbardziej przeraża to dieta. Często zachowują się tak, jakbym tylko marchewkę chrupała. Tymczasem ja wiem, co w sklepie mogę kupić, bo jest ok. Nie spędzam godzin przy półkach sklepowych na czytaniu etykiet. Nie zamartwiam się godzinami co zjem na obiad, bo umiem gotować i bez trudu wyczarować szybki, wegański obiad z łatwo dostępnych produktów. Podzieliłam się z wieloma osobami adresem tego bloga właśnie po to, aby rozchwiać ich wątpliwości. Jestem zmęczona odwiecznym pytaniem: a co Ty w ogóle jesz? Już wołałabym, aby zapytali dlaczego jestem weganką, bo wówczas moglibyśmy podyskutować. Poruszyć kwestie istotniejsze niż dieta. Recytowanie przepisów naprawdę mnie nie bawi. Co gorsze te same pytania o jedzenie ciągle zadają Ci sami ludzie. Powoli wątpię w sens prowadzenia bloga kulinarnego, bo chyba mi to totalnie nie wychodzi, skoro ludzie, którzy go przeglądają nadal pytają, co ja jem. Chyba powinnam pogodzić się z porażką na tym polu działania. Mój blog  to nie jest zwykły kulinarny blog. Moje gotowanie to nie uprawianie sztuki dla sztuki. Moja kuchnia to bojkot wyzysku wobec zwierząt, to sprzeciw przeciwko gatunkowizmowi. Chcę, żebyś w tym jedzeniu ujrzał/a coś więcej niż tylko pokarm dostarczający organizmowi substancji odżywczych i radości kubkom smakowym.  Chciałabym, abyś spróbował/a nie tylko mojego jedzenia, ale całego stylu życia odrzucającego wyzysk i uprzedmiotowienie zwierząt.
Kuchnia wolna od okrucieństwa nie oznacza ascezy. Idealnie byłby jakbyśmy wszyscy jedli tylko razową mąkę czy unikali cukru, ale jeżeli ktos chce sobie "szkodzić" i zajadać się np. białym pieczywem i słodzić wszystko co się da, to niech to robi na własną odpowiedzialność. Ja na przykład tak robię, jeżeli tylko mam taki kaprys:).  Chodzi mi po prostu o to, aby swoją postawą nie zadawać cierpienia innym zwierzętom. Może dla niektórych to niepojęte, ale my ludzie naprawdę nie jesteśmy ani jedynym ani najważniejszym gatunkiem na Ziemi. Dlatego przestańmy się tak panoszyć i rządzić.  Traktować wszystko dokoła jako coś o mniejszej wartości. Przestańmy stawiać się ponad innymi. Żyjmy, ale przede wszystkim dajmy żyć innym.


Czasami jednak wchodzę w dyskusję na temat weganizmu, bo niektórzy chcą się dowiedzieć, co mną kieruje. Wielu osobom trudno zrozumieć, dlaczego nie jem jajek czy mleka. Mięso najczęściej  rozumieją i  łatwo im to sobie wyobrazić.  Kiedy jednak zaczynam mówić chociażby o chowie przemysłowym, widzę spojrzenia mówiące: "jesteś wariatką", "o co ci chodzi, przecież te zwierzęta są do tego stworzone" albo niedowierzanie, że coś takiego dzieje się naprawdę. Dla wielu jest wymysłem zwariowanych wegetarian i wegan. Ale uwierzcie mi, nikt z nas nie jest do tego stopnia nienormalny, aby wymyślić tak okrutne wizje.


Zostałam weganką mi.in. dlatego, że takie obrazki  jakie zamieściłam w tym poście mnie przerażają. Krzyczą do mnie, że coś tu nie gra, że ten świat działa źle i muszę, coś z tym zrobić. Dlatego, że świnia, krowa, kura czy inne zwierze hodowane na skale przemysłową nie jest gorsze od mojego psa, którego nigdy bym nie skrzywdziła. Nie używam kosmetyków testowanych na zwierzętach, jak również tych, które zawierają odzwierzęce składniki. Praktycznie nie biorę leków. Sięgam po nie w ostateczności, ale  nie faszeruję się środkami przeciwbólowymi, przy byle jakiej dolegliwości. Nie zajadam się rozmaitymi dziwnymi suplementami diety, ponieważ przy zrównoważonej diecie wszystkich substancji odżywczych dostarczam z pożywieniem. Witaminę B12 i D2 zażywam w formie multiwitaminy Veg 1 rekomendowanej przez The Vegan Society.  Nie noszę skór, wełny, jedwabiu i innych materiałów, do pozyskania których wykorzystuje się zwierzęta. Jednocześnie wiem też, że nie jestem idealna. Popełniam miliony błędów. Nie jestem wstanie uniknąć wszystkiego, co niszczy planetę i krzywdzi istoty na niej żyjące, ale robię co mogę. Najprostszy przykład:  tusz w książkach, które czytam, barwniki nadające kolor mojej kanapie, macie do jogi, ciuchom itd.. Ich toksyczność na pewno była sprawdza na zwierzętach. Tusz w drukarce w której drukuję bojkotujący  wyzysk zwierząt plakat, też nie jest "koszerny". Widzicie, więc sami, że zdaję sobie sprawę ze swojej ułomności w wielu kwestiach. Mogę starać się mieć jak najwięcej ciuchów, mebli z odzysku i tyle. Myślicie, że dużo mnie w życiu omija? Że się ograniczam? A może właśnie widzę więcej i dzięki temu zyskuję. Poza tym naprawdę chciałabym się z Wami zobaczyć w realnym świecie. Pewnie zdziwilibyście się, że za tym momentami smutnym blogiem, kryje się silna, zadowolona z życia, pomimo przeciwności losu i świadomości wszechobecnego cierpienia, szczęśliwa osoba. Nie jakaś przytłoczona, smutna i wychudzona, zaniedbana weganka. 


Ten świat naprawdę działa źle, ale każdy z nas może mieć wpływ na poprawę losu naszej planety. "Bądź zmianą jaką chcesz ujrzeć w świecie" powiedział Ghandi i wydaje mi się, że miał rację.  Wiem, jakie to trudne, ale tak naprawdę pierwszy krok naprzód jest najtrudniejszy, kolejne to już drobnostka. To trochę, jak wejście na szczyt swoich możliwości, a potem spacerowanie po nim. Ostrożne, bo można "spaść", ale nie jest to takie trudne, jak sama "wspinaczka". Nie piszę tego, bo tak trzeba, ale dlatego, że ja to wiem, z własnego, a nie cudzego doświadczenia. Zawsze się uśmiecham, gdy ktoś mi mówi, że on by tak nie umiał. Skąd możesz to wiedzieć, jeżeli nawet nie spróbujesz? Ludzie uwierzcie, że możecie coś zmienić i w to, że weganizm - naprawdę da się zrobić. :) 



PROVE THIS WORLD WRONG  – Prove this world wrong. The zines, the shows, the distros and labels. The hardcore family - my sisters and bros. The records, the books - our own propaganda. The protests, the workshops, it’s all in the agenda. The sleepovers, the meals and the kid’s affection. This is the background of our type of action. Every time I do things by myself I’m proving this world wrong. FROM THE BOTTOM OF MY HEART I DEDICATE MY LIFE TO THIS. D.I.Y. YOU CAN'T BEAT THIS FEELING! (x2) Cooking vegan meals for touring bands, in the DIY spirit it’s all in our hands. No drugs, no alcohol, just kids having fun. Great hangouts, everyone is welcome. Our style, our talks, exchanging information. Proudly losing money for the sake of dedication. Every time I do things by myself I’m proving this world wrong. FROM THE BOTTOM OF MY HEART I DEDICATE MY LIFE TO THIS. D.I.Y. YOU CAN'T BEAT THIS FEELING! (x2) From the bottom of my heart I dedicate my life to this. (x4) Mainstream has no soul cause above ground it’s all foul. I'll keep it underground cause the truth lays in the underworld (x2) I’ll prove this world wrong (x4)

3 komentarze:

  1. kiedyś weganizm wydawał mi się czymś nieosiągalnym, dziwacznym czy naruszającym moją wolność (co za hiperparadoks, hipokryzja i głupota...ale parę lat temu tak uważałam!). to był ten znany wszystkim egoizm, którego uczymy się od urodzenia, poczucie, że "jestem wyjątkowa, jestem przecież człowiekiem, cogito ergo sum bla bla bla", zostajemy zaprogramowani na "normalną" dietę, bo tak "normalne" społeczeństwo przecież ma.
    i pewnego razu trach, bum, "ja wysiadam"!!! wystarczy trochę poczytać, poszukać, obejrzeć, pogadać, po prostu poznać! trzeba mieć szansę i okazję żeby zapoznać się z tymi przerażającymi FAKTAMI, a potem twoje życie nie może być takie samo. nie wyobrażam sobie wrócić do tego poprzedniego stanu (nawet wegetarianizmu aczkolwiek uwielbiam każdy wybór, który mówi nie! dla konsumowania/wykorzystywania zwierząt!), weganizm nagle staje się taki oczywisty i normalny właśnie, nie wiesz nawet kiedy. i potem tylko przychodzi refleksja "to wciąż tak mało", to taka namiastka (choć wiem że i tak ważna), to czasem wciąż jakieś kompromisy (o których wspominasz w swoim poście), to wciąż minimalizowanie a nie wykluczanie definitywne. jak się pomyśli o tej całej machinie to brakuje słów, umysł tego nie może ogarnąć, masz ochotę żeby to wszystko poszło w pizdu, cały ten świat, żeby to po prostu się skończyło, ten syf zrobiony przez homo sapiens, ale...zawsze można być chociaż vegan i działać wspierać różne vege inicjatywy.
    czasem się zastanawiam czy bycie weganinem tylko to nie jest takie ulżenie sobie, żeby mieć jako tako czyste sumienie - taki znów w gruncie rzeczy rodzaj egoistycznego odruchu...akurat człowiek jest dla mnie taką istotą, u której dopatruje się częściej złych niż dobrych intencji :D
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny post, zgadzam się z tym co piszesz, u mnie też weganizm jest sprawa oczywistą, jednak gdy zaczynam z kimś rozmawiac na te tematy okazuje się, że nie dla wszystkich jest to takie oczywiste...Nie wiem dlaczego ale chyba większośc ludzi nie jest na tyle wrażliwa, nie ma wystarczająco świadomości o tym, że żyjąc 'normalnie' tzn jak większośc społeczeństwa wyrządza ogromną krzywdę zwierzętom i Ziemii. Szkoda że najwięcej ludzi odwiedzających wegańskie blogi to właśnie weganie, szkoda,że większość ludzi w DUŻYCH MIASTACH, o wsiach nie wspominając nie zna nawet pojęcia 'weganizm'...Jednak trzeba wierzyć że dzięki takim stronom,przeróżnym kampaniom i prezentowaniu prawidłowej postawy na codzień uda się kogoś przekonać do zmiany na lepsze.. pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem weganka
    Będąc młodsza nie myślałam o tym co jem z czego to jest zrobione .inni jedli,rodzice gotowali a mi to niestety smakowalo wiec jadlam jak inni.
    Dopiero jakis czas temu uswiadomilam sobie ile cierpienia sie wiaze z tym co mam na talerzu
    najpierw byl wegetarianizm ,nastepnie weganizm początkowo miał byc chwilowy zeby zobaczyc jak to jest ale zaczelam czytac,rozumiec ,że wegetarianizm nie wystarczy ,ze kury i krowy tak naprawde ktore dają mleko,jajka maja o wiele gorzej poniewaz latami zyja w okropnych warunkach gdzie nastepnie jak przestana byc potrzebne ida do rzeźni i tam kończy sie ich okrutne ,pozbawione kolorów i miłości życie.

    Oczywiście bedac wegetarianka,nastepnie weganka popelnialam wiele blędow zywieniowych gdzie nie wiedzialam ze moga byc w tym produkcie zwierzeta.
    np. byl to ser ze zwykla podpuszczka gdyb bylam wegetarianka,potem kupowalam z podpuszczka mikrobiologiczna,o galaretkach z zelatyny wiedzialam,za to nie wiedzialam ze jest ich zamiennik tzn agar :) nie wiedzialam o lodach,margarynie,piwie,innych alkocholach,roznych batonikach,platkach sniadaniowych,czy nawet chlebie - dlatego wszystkich ktorzy przechodza na wegetarianizm,weganizm radze czytac sklad produktu ! z roznymi e nie ma problemu wystarczy niektorych nauczyc sie na pamiec,zanotowac na kartce a i z czasem sami zapamietamy nazwy tych e i roznych innych ktore to zawieraja

    OdpowiedzUsuń