czwartek, 17 marca 2011

Zupa z białych warzyw.

Gra w kolory. Moje ulubione to czarny, szary, fioletowy - w nich zdecydowanie czuję się najlepiej i takie kolory mają moje ciuchy, ale czasami przełamuję je czymś w totalnie odjechanej barwie. Paznokcie? Najlepiej czerwone. Jak rower, to biały z niebieskimi oponami, owijką i siodełkiem - moja gazela. <3 Wiadomo.  Jedzenie natomiast lubię w każdym kolorze. Kuchnia wegańska proponuje całą paletę barw - w końcu to warzywa nadają kolory naszym daniom. Potrafię przyrządzić potrawy, które aż kują w oczy kolorami. Kuszące, smakowite. Czasami żal je jeść. :) 
Kiedy byłam u rodziców w ferie zrobiło się akurat przenikliwie zimno i mroźno. Gdy pogoda nie sprzyja, najchętniej gotuję i jem zupy. Tym razem sięgnęłam po przepis Pani Marty Gessler z "Wysokich Obcasów" nr 4(607) z 29. stycznia. Zupa z białych warzyw. Podobno dobra na przeziębienia, a że w okresie przedwiosennym o nie bardzo łatwo, dlatego podaję. O tak, na wszelki wypadek :) 


Składniki:
(cytuję z Martą Gessler)
  • łyżka oliwy z oliwek
  • średnia cebula pokrojona w piórka
  • średni por ( tylko część biała i jasnozielona) 
  • 4 ząbki czosnku pokrojone w plasterki
  • 5 ziemniaków pokrojonych w kostkę
  • 2 średnie korzenie pietruszki ( ja jeden zastąpiłam marchewką, bo miałam tylko jedną pietruszkę).
  • mały seler
  • 1/3 dużego kalafiora
  • 1.5 l wody
  • 250 ml mleka sojowego naturalnego bez cukru
  • natka pietruszki
  • sól i pieprz
  • oliwa truflowa
  • różne ziarna i pestki
W garnku rozgrzać oliwę, dodać cebulę. Smażyć, mieszając, aż zmięknie, ok.5min. Dodać pokrojony w kawałki por, czosnek i pół łyżeczki soli. Wymieszać i smażyć, aż por zmięknie. Dodać ziemniaki, seler i pietruszkę pokrojone w kostkę, doprawić solą i wlać wodę. Zmniejszyć ogień, przykryć garnek  i gotować 40 min, aż ziemniaki będą się rozpadać. Pod koniec gotowania dodać kalafior i gotować jeszcze 5 minut. Zupę zmiksować w blenderze. Przetrzeć przez sito i jeszcze raz podgrzać z mlekiem. Przyprawić solą i świeżo zmielonym pieprzem. Wlać do misek, polać łyżką oliwy truflowej, posypać pestkami. Udekorować listkami natki pietruszki.  Smacznego!

I znowu wracam do Post Regimentu. Tym razem nacisk na utwór "Kolory"

 Tylko zmieniają się kolory - zielony, żółty i czerwony 
Tylko zmieniają się kolory - zielony i czerwony 
Przypadkowi przechodnie potrącają mnie w biegu
Idę znikąd do nikąd - zaglądają mi w twarz 
Tylko zmieniają się kolory - zielony, żółty i czerwony 
Coś, czego nigdy nie było, jest jeszcze raz 
Podnoszę się i znowu upadam, upadam 
Nie pytaj mnie kim będę zaraz
Nie znam tutaj nikogo, lecz nienawidzą mnie 
Idę znikąd do nikąd wszystkiego boje się 
Tylko zmieniają się kolory - zielony, żółty i czerwony 
Ktoś kogo nigdy nie było zostawił mnie.
Podnoszę się i znowu upadam, upadam 
Nie pytaj mnie kim będę zaraz.

5 komentarzy:

  1. Też się szykowałam na tą zupę, ale jakoś jeszcze się nie udało jej ugotować :) A taka gorąca warzywna zupa to najlepszy pomysł na dzień taki jak dzisiaj.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twój rower to ostre koło? ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. podoba mi się delikatność tej zupy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Michu: Mój rower to zwykła szosówka. Choć jak dobrze pójdzie przerobię ją na singla, a później torpedo. :)

    OdpowiedzUsuń