niedziela, 27 marca 2011

wiosenne zmiany

Kim jesteśmy? Co nas wyraża, czyni nas innymi lub upodabnia do reszty? Jakie czynniki sprawiają, że w hierarchiach stworzonych przez system, w którym żyjemy, raz stoimy wyżej, a raz niżej? A wygląd? Jakie on ma właściwie znaczenie? Często powtarzamy, że nie ma, że się nie liczy... A jednak polemizowałabym. Sposób w jaki inni nas postrzegają może mieć na nas bardzo istotny wpływ. Na ile jesteśmy tymi, których widać, a ile w nas jest siebie. Własnie pozbyłam się po 7 latach dredów, które sięgały mi już praktycznie do pasa. Ja naprawdę przez ten czas przekonałam sie jak bardzo to, jak wyglądamy może wpłynąć na nasze relacje z innymi ludźmi. Jak często jesteśmy postrzegani przez pryzmat tylko i wyłącznie tego, co widać na zewnątrz. Na szczęście nie mam za sobą wielu negatywnych przeżyć z tym związanych. Wręcz przeciwnie. Dlaczego w takim razie je ścięłam? Ponieważ jestem człowiekiem i potrzebuję odmiany. Rewitalizacji na wiosnę. Rewolucji, która jak wiadomo niesie ze sobą ofiary. Na szczęście stały się nimi tylko moje dredy :) Chodziło też w względy praktyczne, czasami utrudniały mi życie, szczególnie w szpitalu.  Wiem, też że wygląd może zmienić sposób, w jaki postrzegają nas inni, ale nie wpłynie radykalnie na to kim jesteśmy. Owszem możemy poczuć się gorzej lub lepiej we własnej skórze, inaczej, ale jak to powiedziała moja koleżanka, nie można liczyć że zmiana fryzury uczyni w Tobie jakąś znaczącą zmianę, bo kiedy staniesz przed lustrem zobaczysz inne włosy, to wszystko. Serce nie zacznie inaczej bić, a rozum pracować. A co najważniejsze problemy nie znikną i to, z czym musisz się zmierzyć będzie nadal czekało aż podejmiesz się walki.
Oczywiście myślałam, że zniosę to gorzej, ale na szczęście nadal czuję się sobą. Poza tym życie już mnie nauczyło, że nic, absolutnie nic, nie jest na zawsze....

Najważniejsze, aby w tym zmiennym świcie zawsze być sobą. Reszta jest mniej ważna.

Wiem, znowu post bez przepisu, ale lubię się z Wami dzielić swoimi przemyśleniami lub też komunikować o zmianach czy też przełomach w moim życiu, a tak się składa, że ta wiosna takie niesie.

 

5 komentarzy:

  1. Stare odchodzi by mogło nadejść Nowe :) Gratuluję "odcięcia" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie podobają się dredy, oczywiście u innych - sama jestem na to za stara (za dorosła :-) i sądzę, że są chyba trudne w pielęgnacji. Wolę już suszyć dyfuzorem moje dość długie loki... Mimo wszystko gratuluję odwagi w dokonywaniu zmian!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uważaj Maddy!! Kiedy ja ściełam włosy po wielu latach z długich na takie do ucha, spontanicznie i nagle, moje serce naprawdę zaczeło bić inaczej a rozum inaczej pracować. Nie przed lustrem lecz wewnątrz mnie, tego samego dnia niespodziewanie narodził się duży przełom, jakaś jasność umysłu, które otworzyły mnie na uczucie do jednej osoby... które po kilku tygodniach dosłownie eksplodowało :)Cały czas jak o tym wspominam, to za tamtą właśnie miłość obwiniam obcięcie włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. laktoowo: może i to by nie było najgorsze gdyby to serce zechciało bić inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Maddy,

    czytam Cię kulinarnie-regularnie (i traktuję po kryjomu jako - niczego nie podejrzewajacą - akuszerkę mojej wegańskiej rewolucji), ale obok tofu lubię też bardzo takie właśnie posty bez przepisów (i jednocześnie przecież z przepisami). Niech Ci się obcięte włosy dobrze noszą :)

    OdpowiedzUsuń