wtorek, 8 lutego 2011

Cytrynowe muffiny z makiem

Agata, moja siostra i współlokatorka jednocześnie, ma ferie i pojechała do rodziców. Jestem więc w domu sama. Na szczęście zaglądają do mnie znajomi, co dopinguje mnie, aby coś ugotować czy upiec. Gdyby nie oni, nie gotowałabym, ale pewnie w najlepszym razie jadła kanapki. Jeszcze nie osiągnęłam tego stopnia wtajemniczenia kulinarnego, kiedy chce mi się gotować dla siebie samej. Mam wrażenie, że gdybym zamieszkała gdzieś całkiem sama, to pewnie do czasu znalezienia chętnych, którzy by ze mną jedli, odżywiałabym się, jak mój jeden kumpel, który podczas nieobecności swojej dziewczyny przygotowuje sobie wielką miskę muesli z mlekiem sojowym. Zawsze mnie bawi  ta jego  mamałyga.
Kiedy nie ma mojej siostry wychodzi ze mnie moja prawdziwa natura. Wszędzie rozrzucam swoje rzeczy, nic nie odkładam na miejsce,  rozstawiam po całym mieszkaniu kubki po herbatach, kawach... Ale w końcu brudas ze mnie.:P 
Skoro nie ma Agaty mogę przygotować coś czego ona nigdy by nie ruszyła. Cytrynowe muffiny z makiem. Już widzę jej wykrzywioną buzię. Hihi. W kwestii smaków jesteśmy raczej zgodne. Z tym, że Agata nie znosi cytrusowych wypieków, kremów, lodów etc. I nie znosi ciast z dodatkiem maku - tzw. piegusów. To chyba jakaś trauma z podstawówki czy coś. Cóż nie wszystkie smaki dzieciństwa muszą być nam bliskie. Ale skoro jej nie ma, to ja poeksperymentuję. :)


Składniki ( na 12 babeczek):
  • 1,5 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/4 szklanki nasion maku
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 płaska łyżeczka sody 
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 szklanka mleka sojowego
  • 1/4 szklanki oleju
  • sok z 1/2 cytryny
  • skórka strata z 1/2 cytryny
Wszystkie suche składniki mieszamy w jednej misce. W drugiej łączymy mleko, olej, sok i skórkę z cytryny. Do suchych składników powoli wlewamy mokre i dokładnie mieszamy trzepaczką, do czasu aż składniki się ze sobą ładnie połączą. Nagrzewamy piekarnik do 180 st.C. Przygotowanym ciastem napełniamy foremki na muffiny i pieczemy je w rozgrzanym piekarniku przez 15-20 minut do tzw. suchego patyczka.
Muffiny można polukrować cytrynowym lukrem,ale nie radzę. Nie przesadzajmy z tym cukrem.. :)

Gotowe! 

Soundtrack: Moby - "Wait for me" z naciskiem na "Mistake" 
    Don't speak to me this way

Don't ever let me say
Don't leave me again [x2]
I never felt this loss before
And the world is closing doors
I never wanted anything more
[x2]
Don't hug me this way
Don't touch me this way
Don't hug me again [x2]
Don't hug me this way
Don't touch me this way
Don't hug me this again [x2]
I never felt this loss before
And the world is closing doors
I never wanted anything more
Don't let me make the same mistake again
Please, don't let me make the same mistake again
Don't let me make the same mistake again
I never felt this loss before
And the world is closing doors
I never wanted anything more
Please, Don't let me make the same mistake again [x2]

19 komentarzy:

  1. A ja uwielbiam wszystko co cytrynowe! Ale ten mak...obiecuje, że postaram sie do niego przekonac i upieke te babeczkki na pocieszenie po sesji.
    Fajna nowa szata graficzna.
    pozdrawiam!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ładnie wyrośnięte:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ta czcionka to morderstwo :P

    pięknie wyrosły babeczki, proste i smaczne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam rozrzucanie swoich rzeczy.. bałaganiara ze mnie czasem. babeczki też uwielbiam.
    a i czcionka mi się podoba :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak ślicznie wyrosły te babeczki. Jak Ty to robisz ? ;)
    Cudnie wyglądają, zjadłabym chociaż jedną :)

    A co do czcionki to rzeczywiście ciężko, ciężko. Ale ogólnie całokształt bardzo mi się podoba.
    zocha.ie

    OdpowiedzUsuń
  6. sliczne i cytrynowe, wiec juz mi smakuja:)
    a u mnie tez cytrynowo:)

    OdpowiedzUsuń
  7. muszę wyjaśnić pewien fakt : otóż mój ziom nie jada mamałygi, ale PAPKĘ. Co ważniejsze oprócz muesli i mleka jest tam jeszcze kasza manna. I co najważniejsze je ją również wtedy, gdy jego dziewczyna jest w domu.
    A super ważną rzeczą jest to, że ich uwielbiam!!! :):):)

    P.S. Liczę S., że zdradzisz mi kiedyś sekretny przepis ( no wiesz proporcje itd.), a wówczas obiecuję, że Twoje królewskie danie wyląduje na tym blogu! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja ostatnio upiekłam bardzo cytrynowe ciasto Jamiego z makiem i było pyszne.

    Telepatia Sis!

    OdpowiedzUsuń
  9. ale ładne ;]
    porywam taką uroczą babeczkę ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. jakie one są puchate i okrągłe! śliczne

    OdpowiedzUsuń
  11. już od jakiegoś czasu tu zaglądam, a dzisiaj tak wpasowałaś się w mój smak zarówno słodyczowy jak i muzyczny, że stwierdziłam, że muszę skomentować ^^
    coś jest na rzeczy z tą cytryną, bo ja sobie od rana zrobiłam lemon curd. i nawet mi narobiłaś smaka na te muffinki, że gdyby nie brak maku i konieczność pójścia po niego do sklepu to na pewno siedziałabym teraz w kuchni i je piekła (tym bardziej że mam nowe niewypróbowane foremki silikonowe!)
    a co do piosenki to po prostu IDEALNIE wpasowuje się w moją sytuację :|
    pozdrawiam i zapraszam do mnie, chociaż tam niewegańskie przepisy ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. ten przepis chodzi za mna od dluzszego czasu, chyba w weekend go ogarne :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wypróbowałam przepis, ale musiałam muffinki polukrować, żeby nabrały lepszego smaku. Za bardzo je czuć było mąką, nie wiem dlaczego, może brakowało mi jednak jajka, może jeszcze nie były dobrze wystudzone. Z odrobiną cytrynowego lukru smakowały pysznie.

    OdpowiedzUsuń
  14. prolka:skoro lukrujesz, to najlepiej jeszcze jak są gorące, wtedy fajnie przesiąkną sokiem zawartym w lukrze. Aczkolwiek radzę cukier ograniczać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie ci wyrosły:) to te z Vegan Brunch?

    OdpowiedzUsuń
  16. Wyszły pulchne i bardzo smaczne! Uwielbiam muffiny według Twoich przepisów ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Azzahar: nie wiem skąd przepis. Znaleziony kiedyś w sieci i lekko zmodyfikowany:)Niestety nie jestem posiadaczką wegańskich książek kucharskich. Jeszcze nie:)

    OdpowiedzUsuń