Etykiety

agrest (1) akcja (1) akcje (15) amaretto (1) anyż (2) awokado (4) bakłażan (1) biała czekolada (2) buraki (2) bułki (1) bób (3) chałwa (3) ciastka (18) ciasto (25) ciecierzyca (8) cukinia (9) curry (7) cynamon (8) cytryna (5) czekolada (24) D.I.Y. (26) daktyle (1) deser (5) drożdżowe (18) dynia (10) dżem (2) english (13) falafel (2) faworki (1) focaccia (1) gofry (1) gołąbki (1) grill (2) grzyby (10) gulasz (1) hummus (3) jabłka (7) jagody (3) jarmuż (1) jedzenie koncertowe (3) kakao (6) kapary (1) kardamon (2) kasza jaglana (5) kawa (4) kokos (15) koktail (1) konfitura różna (1) kotlety (11) krem (5) krem kasztanowy (1) kuskus (1) lawenda (3) mak (1) maka z ciecierzycy (4) makaron (9) maliny (6) marcepan (1) masło orzechowe (3) migdały (12) mięta (3) mleko ryżowe (1) morele (1) muffiny (19) mąka orkiszowa (1) naleśniki (1) nerkowce (4) obiad (69) orzechy laskowe (1) papier ryżowy (1) pasta (11) pasztet (1) pesto (4) pieczarki (1) pierniczki (5) piernik (1) pierogi (3) pizza (2) placki (3) przekąska (28) przetwory (2) przystawka (1) quinoa (5) rada (35) risotto (4) rogaliki (1) rukola (2) sałatka (7) sezam (3) smalec (1) soczewica (7) sojonez (1) sorbet (1) spaghetti (4) spring rolls (1) sushi (2) suszone pomidory (4) syrop klonowy (2) szparagi (1) szpinak (11) słodkie (62) tahini (2) tarta (4) tempeh (3) tofu (21) tofucznica (2) tort (5) trufle (1) truskawki (5) urodziny (6) vegan omlet (2) wanilia (6) woda różana (3) zapiekanka (1) zupa (18) święta (10) żurawina (4)

niedziela, 1 sierpnia 2010

Ostatni post i miesiąc odpoczynku od wirtualnego świata :)

Dzielenie się swoimi i nieswoimi wegańskimi przepisami na tym blogu jest dla mnie ogromną przyjemnością. W końcu jedzenie ma znaczenie, a jedzenie wolne od okrucieństwa jest wspaniałe. Na szczęście jednak w moim życiu chodzi o coś więcej niż gotowanie i pałaszowanie. Uwielbiam być aktywna i robić wiele, często różnych rzeczy. W tym wszystkim jednak chodzi o to samo. O to, aby coś zmienić. Teraz wybiorę się w podróż i zobaczę troszkę innego świata, mam nadzieję, że spotkam ciekawych ludzi i wypróbuję smacznych potraw. Po powrocie planuję się trochę ogarnąć, przemyśleć co dalej, co muszę i co dam radę zrobić w ciągu najbliższych miesięcy i podjąć jakieś działania. Wiem, że to co piszę wydaje się nieco enigmatycznie, ale nie jest to tak górnolotne, jak być może brzmi. Do prowadzenia bloga powrócę od września, a tym czasem życzę wszystkim słonecznego i udanego sierpnia i wrzucam kilka ostatnich przepisów z dnia dzisiejszego.


Jest to pożegnanie w wielkim stylu. Ponieważ pewne Maleństwo ( synek mojej siostry) skończyło dziś roczek. Dla niego( a właściwie bardziej dla jego gości) przygotowałyśmy z Mamą Maleństwa kilka smakołyków. Wszystkie wegańskie, o czym wiedzieli tylko moi rodzice i siostry:). Mam nadzieję, że wszystkim niedowiarkom udowodniam tym postem, że my weganie naprawdę mamy się dobrze :)
Przygotowane smakołyki miały cieszyć zarówno oczy, jak i podniebienie, miały nadawać się dla Maleństwa ( rogaliki) i cieszyć 4-letnią Juliannę ( pszczółki). Ponadto nie chciałam szokować tradycjonalistek ( babć obecnych na urodzinach). Mam nadzieję, że się udało!


3... 2... 1... start!!!


Tort waniliowy z pszczółkami


Ciasto:
  • 4 szklanki mąki pszennej
  • 2 szklanki cukru trzcinowego
  • 2 łyżki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki ciemnego kakao
  • szklanka oleju
  • 2 szklanki mleka roślinnego
  • łyżka aromatu waniliowego
Mieszamy ze sobą wszystkie suche składniki. Połączyć mokre. Następnie do miski z suchymi składnikami wlewamy olej z mlekiem. Miksujemy wszystko dokładnie, najlepiej przy pomocy miksera, tak aby ciasto dobrze napowietrzyć. Ciasto wlewamy do naoliwionej tortownicy i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 st.C przez 40-50 minut. Ciasto po upieczeniu musi wystygnąć.

Krem:
  • 3 paczki budyniu waniliowego
  • 3 szklanki mleka roślinnego
  • 8 łyżek brązowego cukru
  • szklanka cukru pudru
  • kostka margaryny wegańskiej
2 szklanki mleka doprowadzamy do wrzenia. W trzeciej szklance mieszamy pozostałe mleko z 3 paczkami budyniu wraz z cukrem trzcinowym. Do wrzącego mleka wlewamy rozprowadzony w budyń. Generalnie postępujemy tak jak przy gotowaniu każdego innego budyniu, z tym że ten który otrzymamy będzie gęstszy od przeciętnego. Budyń musi całkowicie wystygnąć.
Margarynę ucieramy z cukrem pudrem przez kilka minut, następnie po trochu dodajemy budyń cały czas ucierając. Krem powinien być gładki, bardzo przypominający ten karpatkowy.


Ciasto dzielimy na 3 płaty. Każdy płat zwilżamy czarną herbatą z cytryną. Pierwszy płat smarujemy dżemem borówkowym i częścią kremu. Przykrywamy kolejnym płatem. Smarujemy go kremem i pokrywamy ostatnią częścią ciasta. Pozostałym kremem smarujemy całą powierzchnię tortu.


Zdobimy wg uznania. Proponuję udać się do dobrej hurtowni cukierniczej lub jakiegoś dobrze zaopatrzonego sklepu. Pszczółki zrobiłam z masy marcepanowej, żółtego barwnika spożywczego, rozpuszczonej czekolady i płatków migdałowych. Podpatrzyłam je u Nigelli Lawson.




Tarteletki z owocami ( ok.14 sztuk)
  • 1/2 kostki wegańskiej margaryny
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego
  • 1/2 szklanki kaszy mannej
  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia.
Z podanych składników ugnieć ciasto. Odłóż je do lodówki. Moje leżało w niej przez dobę. Rozwałkuj ciasto i wyłóż nim foremki do tarteletek albo do muffinków. Piecz w 180 st. przez 10-15 minut.
Wystudzone wypełnij owocami: malinami i borówkami amerykańskimi. Pokryj warstwą galaretki. Używam wegańskich przywiezionych z Wielkiej Brytanii, ale można zrobić agarowe na soku z malin. Tarteletki przyozdobiłam odrobiną kremu przygotowanego do tortu.

Rogaliki z malinami i borówkami amerykańskimi (24 małe lub 12 większych rogalików)

  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki mleka sojowego waniliowego
  • 1/2 szklanki cukru trzcinowego
  • 1/4 szklanki oleju
  • 40 g świeżych drożdży
  • owoce: maliny, borówki amerykańskie
Drożdże rozdrabniamy z cukrem i zalewamy ciepłym mlekiem sojowym. Zaczyn odstawiamy na 30 minut. Następnie dodajemy olej i mąkę i znów odstawiamy na przynajmniej godzinę. Ciasto dzielimy na 2 części, każdą rozwałkowujemy i wycinamy po 12 trójkątów. Nadziewamy je borówkami i malinami i zwijamy w małe rogaliki. Pieczemy w 180 st. C przez 10-15 minut.


Pralinki

Takie jak tutaj :), ale tym razem zmieliłyśmy migdały i dosypałyśmy je do masy w takiej formie oraz użyłyśmy aromatu rumowego, a nie waniliowego jak poprzednim razem.