Dzielenie się swoimi i nieswoimi wegańskimi przepisami na tym blogu jest dla mnie ogromną przyjemnością. W końcu jedzenie ma znaczenie, a jedzenie wolne od okrucieństwa jest wspaniałe. Na szczęście jednak w moim życiu chodzi o coś więcej niż gotowanie i pałaszowanie. Uwielbiam być aktywna i robić wiele, często różnych rzeczy. W tym wszystkim jednak chodzi o to samo. O to, aby coś zmienić. Teraz wybiorę się w podróż i zobaczę troszkę innego świata, mam nadzieję, że spotkam ciekawych ludzi i wypróbuję smacznych potraw. Po powrocie planuję się trochę ogarnąć, przemyśleć co dalej, co muszę i co dam radę zrobić w ciągu najbliższych miesięcy i podjąć jakieś działania. Wiem, że to co piszę wydaje się nieco enigmatycznie, ale nie jest to tak górnolotne, jak być może brzmi. Do prowadzenia bloga powrócę od września, a tym czasem życzę wszystkim słonecznego i udanego sierpnia i wrzucam kilka ostatnich przepisów z dnia dzisiejszego.
Jest to pożegnanie w wielkim stylu. Ponieważ pewne Maleństwo ( synek mojej siostry) skończyło dziś roczek. Dla niego( a właściwie bardziej dla jego gości) przygotowałyśmy z Mamą Maleństwa kilka smakołyków. Wszystkie wegańskie, o czym wiedzieli tylko moi rodzice i siostry:). Mam nadzieję, że wszystkim niedowiarkom udowodniam tym postem, że my weganie naprawdę mamy się dobrze :)
Przygotowane smakołyki miały cieszyć zarówno oczy, jak i podniebienie, miały nadawać się dla Maleństwa ( rogaliki) i cieszyć 4-letnią Juliannę ( pszczółki). Ponadto nie chciałam szokować tradycjonalistek ( babć obecnych na urodzinach). Mam nadzieję, że się udało!
3... 2... 1... start!!!
Tort waniliowy z pszczółkami
Ciasto:
- 4 szklanki mąki pszennej
- 2 szklanki cukru trzcinowego
- 2 łyżki proszku do pieczenia
- 2 łyżki ciemnego kakao
- szklanka oleju
- 2 szklanki mleka roślinnego
- łyżka aromatu waniliowego
Mieszamy ze sobą wszystkie suche składniki. Połączyć mokre. Następnie do miski z suchymi składnikami wlewamy olej z mlekiem. Miksujemy wszystko dokładnie, najlepiej przy pomocy miksera, tak aby ciasto dobrze napowietrzyć. Ciasto wlewamy do naoliwionej tortownicy i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 st.C przez 40-50 minut. Ciasto po upieczeniu musi wystygnąć.
Krem:
- 3 paczki budyniu waniliowego
- 3 szklanki mleka roślinnego
- 8 łyżek brązowego cukru
- szklanka cukru pudru
- kostka margaryny wegańskiej
2 szklanki mleka doprowadzamy do wrzenia. W trzeciej szklance mieszamy pozostałe mleko z 3 paczkami budyniu wraz z cukrem trzcinowym. Do wrzącego mleka wlewamy rozprowadzony w budyń. Generalnie postępujemy tak jak przy gotowaniu każdego innego budyniu, z tym że ten który otrzymamy będzie gęstszy od przeciętnego. Budyń musi całkowicie wystygnąć.
Margarynę ucieramy z cukrem pudrem przez kilka minut, następnie po trochu dodajemy budyń cały czas ucierając. Krem powinien być gładki, bardzo przypominający ten karpatkowy.
Ciasto dzielimy na 3 płaty. Każdy płat zwilżamy czarną herbatą z cytryną. Pierwszy płat smarujemy dżemem borówkowym i częścią kremu. Przykrywamy kolejnym płatem. Smarujemy go kremem i pokrywamy ostatnią częścią ciasta. Pozostałym kremem smarujemy całą powierzchnię tortu.

Zdobimy wg uznania. Proponuję udać się do dobrej hurtowni cukierniczej lub jakiegoś dobrze zaopatrzonego sklepu. Pszczółki zrobiłam z masy marcepanowej, żółtego barwnika spożywczego, rozpuszczonej czekolady i płatków migdałowych. Podpatrzyłam je u Nigelli Lawson.
Tarteletki z owocami ( ok.14 sztuk)
- 1/2 kostki wegańskiej margaryny
- 1/2 szklanki cukru pudru
- 1 łyżeczka aromatu waniliowego
- 1/2 szklanki kaszy mannej
- 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia.
Z podanych składników ugnieć ciasto. Odłóż je do lodówki. Moje leżało w niej przez dobę. Rozwałkuj ciasto i wyłóż nim foremki do tarteletek albo do muffinków. Piecz w 180 st. przez 10-15 minut.

Wystudzone wypełnij owocami: malinami i borówkami amerykańskimi. Pokryj warstwą galaretki. Używam wegańskich przywiezionych z Wielkiej Brytanii, ale można zrobić agarowe na soku z malin. Tarteletki przyozdobiłam odrobiną kremu przygotowanego do tortu.
Rogaliki z malinami i borówkami amerykańskimi (24 małe lub 12 większych rogalików)

- 2 szklanki mąki pszennej
- 1/2 szklanki mleka sojowego waniliowego
- 1/2 szklanki cukru trzcinowego
- 1/4 szklanki oleju
- 40 g świeżych drożdży
- owoce: maliny, borówki amerykańskie
Drożdże rozdrabniamy z cukrem i zalewamy ciepłym mlekiem sojowym. Zaczyn odstawiamy na 30 minut. Następnie dodajemy olej i mąkę i znów odstawiamy na przynajmniej godzinę. Ciasto dzielimy na 2 części, każdą rozwałkowujemy i wycinamy po 12 trójkątów. Nadziewamy je borówkami i malinami i zwijamy w małe rogaliki. Pieczemy w 180 st. C przez 10-15 minut.
Pralinki
Takie jak tutaj :), ale tym razem zmieliłyśmy migdały i dosypałyśmy je do masy w takiej formie oraz użyłyśmy aromatu rumowego, a nie waniliowego jak poprzednim razem.