środa, 22 grudnia 2010

Sernik z tofu!!! TOFURNIK :P

Był taki czas w moim życiu, że tym co najbardziej na mnie działało była muzyka. Kapele punkowe, których teksty mocno dawały mi po mojej młodziutkiej główce. Kapele, takie jak Złodzieje Rowerów, Apatia czy Regres pewnie w nie małym stopniu sprawiły, że jestem teraz tutaj, robię różne fajne rzeczy dla innym i dla siebie i że chcę zawsze taka pozostać. Wiadomo "young till I die", nawet jak czuję, że trochę dorosłam do pewnych spraw. Ostatnio byłam na pożegnalnym koncercie xZxRx w Wawie. Miło jest posłuchać tych wszystkich kapel na żywo, spotkać znajomych, pogadać, pośmiać się i w ogóle. Najważniejsze jest jednak to co mamy w głowach. I to, że te ideały, o których mówią teksty tych kapel, są w naszym życiu rzeczywiście i niezmiennie są obecne, w czynach i gestach, a nie tylko w pustych słowach... Naiwnie jest wierzyć, że tak własnie jest...? 

Na koncert jechałam w koleżankami. "Przywra" mknęła przez autostradę :) Zrobiłam tofurnik na wzór sernika, który robi moja mama. Do Wawy nie dojechało już za dużo :) 

Ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • 1/2 szklanki kakao
  • 3/4 szklanki miałkiego cukru trzcinowego
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 2 łyżki mleka kokosowego
  • ok 12 łyżek zimnego mleka sojowego
  • 1/4- 1/3 szklanki oleju rzepakowego
Z podanych składników zagnieść gładkie ciasto. Włożyć je do lodówki na minimum 0,5 godziny.

Masa z tofu ( przepis na sernik od Agaty z I love tofu!)


  • 500 g naturalnego tofu
  • 1/3 szkl. cukru pudru trzcinowego 
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
  • 1 aromat waniliowy
  • sok z 1 cytryny
  • 1/2 szkl. mleka roślinnego 
  • 1/3 szkl. oleju
  • 2 budynie waniliowe
  • 2 łyżki kandyzowanej skórki pomarańczowej


  • Tofu położyć na talerzu, postawić na nim drugi talerz i obciążyć je jakimiś ciężkimi książkami ( ja użyłam "Patologi" Robbinsa :) ).Po kilkunastu minutach, kiedy zbędna woda wyjdzie, tofu pokruszyć w misce, dodać cukier, aromat i sok z cytryny . Zmiksować na gładką masę, stopniowo dodając mleko i olej. Na sam koniec wsypać budynie, skórkę pomarańczową i wymieszać. 

    Z lodówki wyciągamy ciasto. Mniej więcej 2/3 części trzemy na tarce o grubych oczkach na dno foremki. Następnie wylewamy na ciasto masę z tofu. Pozostałe ciasto trzemy, tak aby możliwie najbardziej równomiernie przykryła masę "serową" . Piekarnik nagrzewamy do 160 st.C i pieczemy ok. 50-60 minut. 


    Soundtrack : Złodzieje Rowerów - dyskografia . 

    "Czy aby na pewno jest tak jak mówicie, bo oczy patrzą i widzą co innego, każde słowo nie poparte życiem bardzo łatwo jest wychwycić. Radykalna muzyka, radykalne teksty - to dobrze, gdy za tym stoją czyny, lecz śmieszne i jałowe, kiedy słowo jest tylko słowem. ŚMIESZNE i JAŁOWE!!! Łatwo krzyczeć, śpiewać i wymagać. Jakże ciężko jest dać coś w zamian. W miejsce opluwanych prawd, jakże ciężko jest wstawić te lepsze i nowe. Bo śmieszne i jałowe, kiedy słowo jest tylko słowem. ŚMIESZNE I JAŁOWE."

    5 komentarzy:

    1. W wersji bez sera, jeszcze tego sernika nie jadłam :)

      OdpowiedzUsuń
    2. A ja od miesiąca zanoszę się ze zrobieniem sernika i jakoś zanieść się nie mogę :P

      OdpowiedzUsuń
    3. tofurnik attacks! ;) ja chyba taki czekoladowy albo ten z przepisu Agaty zrobię na Sylwestra. Apetyt rośnie w miarę patrzenia ;)

      OdpowiedzUsuń
    4. Zrobiłam ten przepis z taką zmianą, że nie dodałam kakao do ciasta, i uzyłam silken tofu, mleka koko i brzoskwin z puszki - wyszedł bosko, i w ogóle super przepis na spód i kruszonkę - wychodzą idealnie
      Basia

      OdpowiedzUsuń