poniedziałek, 13 grudnia 2010

Rozgrzewająca zupa na paskudny dzień

Lubię czasami takie dni, kiedy mogę się zaszyć w malutkiej kuchni mojego poznańskiego mieszkanka. Sama. Włączam muzykę, bo bez niej nic nie wyjdzie i zaczynam eksperymentować. Mieszam, dodaję, realizuję pomysły, które przychodzą mi do głowy dosłownie wszędzie. W szkole, na ulicy, nawet na zajęciach klinicznych, w domu podczas nauki,przy komputerze, podczas kąpieli, kiedy czytam książkę, jadę rowerem, osłuchuję serce, kupuję warzywa na rynku, spaceruję, buszuję po lumpeksie. Dosłownie wszędzie. Od pewnego czasu noszę ze sobą zeszyt.Zielony. Taki od wszystkiego i notuję w nim myśli plączące się po głowie, łącznie z pomysłami kulinarnymi. Nie chcę, żeby mi coś uleciało. Najgorzej było kiedy pozowałam na ASP i przez 45 minut musiałam usiedzieć z pomysłem w głowie, nie mogąc go od razu zanotować. Coś ta szkoła ma w sobie, bo w czasie pracy tam, stałam się bardzo twórcza kulinarnie :).
Ale wracając do gotowania w samotności. Lubię je, pomimo całego swojego ekstrawertyzmu. Z ludźmi spędzam mnóstwo czasu, lubię też z nimi gotować, ale kiedy zaczynam tworzyć i eksperymentować jedyne czego mi potrzeba to kuchnia i muzyka. Gotuję, mieszam, kroję i doprawiam niemal w transie, jak wiedźma. Bez kitu, trochę się tak czuje. Takie gotowanie jest też terapeutyczne. Mogę sobie przy nim pośpiewać czy przemyśleć kilka spraw, które mnie trapią. Czasami wymyślam coś innego, co nie wiąże się z gotowaniem, a co chciałabym koniecznie zrobić. Tak tworzy się łańcuch zależności różnych elementów mojego życia.

Zupy i burgery różnej maści to teraz, w roku akademickim moje dania nr 1. Burgery łatwo zabrać z bułce do szkoły, a zupy z kolei idealnie się odgrzewa, tym bardziej, że wracamy do domu o bardzo różnych porach. Moje zimowe jedzenie różni się od tego letniego. Jem więcej strączkowców, mniej świeżych warzyw, bo uważam, że lepiej użyć przecieru pomidorowego niż naszpikowanego chemią świeżego pomidora. ( oczywiście inna spraw, gdy mam pomidory z dumpster diving'u). Staram się też, aby było bardziej tłuste. Ma być smacznie, pożywnie, zdrowo i rozgrzewająco, ale przede wszystkim prosto. Przepis na poniższą zupę  przyszedł mi do głowy gdzieś na ulicy i podejrzewam, że wynikał z marzeń o misce czegoś ciepłego :). Zaszyłam się w kuchni, włączyłam muzykę i zrealizowałam pomysł. Zresztą całkiem dobry.:)

Składniki:

  • 3łyżki oleju
  • 1 czerwona cebula pokrojona w kosteczkę
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy
  • 1 łyżeczka czerwonej pasty curry
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1 łyżeczka czarnuszki
  • 2 łyżki suszonej włoszczyzny
  • 2 liście laurowe
  • 2 łyżki ciemnego sosu sojowego
  • 2 łyżki jasnego sosu sojowego
  • 1  łyżeczka soli
  • pieprz  i sól do smaku do smaku (opcja)
  • szklanka pure z dyni (mam zapasy mrożonego, ale może być też ze słoika)
  • puszka mleka kokosowego
  • natka pietruszki
Oliwę rozgrzewamy w garnku. Wsypujemy imbir, czarnuszkę i liście laurowe. Mieszamy i czekamy, aż przyprawy zaczną pachnieć. Wsypujemy pokrojoną w kostkę cebulę. Mieszamy. Następnie dodajemy soczewicę,włoszczyznę i pastę curry. Chwilę razem podsmażamy, dodajemy pure z dyni i 4-5 szklanek wrzątku, przyprawiamy solą i sosami sojowymi.  Gotujemy przez jakieś 15 minut, do czasu aż soczewica zmięknie. Na koniec wlewamy mleko kokosowe i gotujemy jeszcze 5 minut. Ewentualnie doprawiamy do smaku. Podajemy z  pietruszką. 

Smaczne, pożywne i rozgrzewające. 


Soundtrack: Dead Vows - "Bad blood", czyli hc/punk z zimnej Szwecji 

6 komentarzy:

  1. Pyszna i faktycznie rozgrzewająca zupka ! A gotowanie jako terapia to dobry pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale pychota! Szkoda, że u mnie nie przepadają za dynią :(

    Ja to ostatnio tworzę przepisy w głowie jak karmię Małą. Mam wtedy chwilkę spokoju, żeby pomyśleć... A potem idę do kuchni i tworzę!

    OdpowiedzUsuń
  3. tej dyni praktycznie nie widać i nie czuć, więc spoko dla tych co jej nie lubią.

    OdpowiedzUsuń
  4. Samotne chwile przy kuchennym blacie zazwyczaj są najbardziej owocne ^^ a zupa kusiiiiiiii :)

    OdpowiedzUsuń
  5. skoro rozgrzewa to już ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. będziesz na kreglach dzisiaj?

    OdpowiedzUsuń