poniedziałek, 8 listopada 2010

Vegan burgery z quinoa i czerwonej fasoli!

Zastanawialiście się kiedyś, co byście zrobili otrzymując drugie życie? Albo jakich błędów byście uniknęli, gdyby ktoś podarował Wam drugą szansę? Mi się zdarzyło nad tym rozmyślać, a jest to strata czasu i energii, ponieważ nie dostaniemy drugiego życia. Druga szansa zdarza się rzadko. Błędy jakie popełniamy czynią z nas pełnowartościowych ludzi. Pozwalają nam poznać samych siebie. Życie toczy się tu i teraz. Popełniacie błędy? Ja też. Fajnie jest móc je naprawić, ale ważniejsze jest wyciągnięcie wniosków i nie popełnianie ich już nigdy więcej. Oi!

Pyszne burgery z quinoa miałam okazję zjeść w minione lato w Barcelonie. Wspomnienie tego czasu sprawia, że robi mi się jeszcze zimniej i smutniej, bo to już za mną... Były to niewątpliwie najlepsze wegańskie burgery jakie w życiu jadłam, więc chyba nikogo nie dziwi, ze podejmuję próby podrobienia tego zacnego przepisu i odnalezienie smaku z wakacji. Tym razem jeszcze się nie udało, ale wyszły mi bardzo dobre kotlety, które może nawet nie mogłyby z tamtymi konkurować, ale ja jestem zadowolona. O swoich kolejnych wysiłkach burgerowych będę na bieżąco informować, a tym czasem zapraszam wszystkich do skosztowania tychże.


Składniki ( ok.8-10 burgerów)
  • 2 puszki czerwonej fasolki, odsączonej i przepłukanej
  • 2 szklanki ugotowanej quinoa ( 0,5 szklanki suchej kaszy na 1 szklankę wody)
  • 1 mała czerwona papryka, upieczona i obrana ze skórki, pokrojona w koszteczkę
  • 1/2 szklanki mąki z cieciorki
  • 4 pokrojone w kostkę suszone pomidory z zalewy
  • 1 łyżka zmielonego siemienia lnianego rozprowadzonego w 3 łyżkach ciepłej wody
  • 2-3 ząbki czosnku
  • natka pietruszki
  • 1 łyżeczka asefetidy
  • sól
  • pieprz, świeżo mielony
Fasolkę zgnieść blenderem, nie musi być dokładnie, jeżeli pojedyncze fasolki pozostaną w całości to nic nie szkodzi. Dodać ugotowaną quinoa, mąkę, siemię i pozostałe składniki. Bardzo dokładnie je wymieszać. Sprawdzić smak i ewentualnie jeszcze doprawić. Formować kotlety pożądanej przez siebie wielkości i smażyć je z obu stron do czasu, aż się zarumienią.
Można jeść je do klasycznego obiadu ( ziemniaki+ surówka + kotlet), ale ja preferuję w bułce z wegańskim sosem czosnkowym i warzywami.

Smcznego!!!

Soundtrack: cap'n jazz "Analphabetapolothology" z naciskiem na "Forget Who We Are"

i can't stand standing here like this and i can't take taking any of this talk serious.
i can't stand standing here like this and i can't take taking any of your talk serious.
swimming eyes and spitting whys splitting ties we realize.
missed kisses blown through blue night air. walking you home with a bottle of boones between us.
we're trying so hard to forget who we are.

5 komentarzy:

  1. czy to koniecznie musi być mąka z cieciorki?

    OdpowiedzUsuń
  2. Monia: nie, nie koniecznie. Możesz użyć też kukurydzianej lub jakiejkolwiek innej strączkowej. Myślę, że i pszenna da radę. BO jeszcze za czasów, kiedy mieszkałam z rodzicami na wsi, właśnie pszenną i odrobiną olejem "upychałam" warzywne kotlety. Nie byłam wtedy weganką, ale bawiąc się kuchnią indyjska robiłam kotlety bez jajek.

    OdpowiedzUsuń
  3. podoba mi się tu użycie tej czerwonej fasoli :)

    OdpowiedzUsuń
  4. quinoa jest jednym z najdoskonalszym jesli nie jedynym zrodlem bialka pochodzenia roslinnego, poza tym ma mnostwo mineralow i do tego jest lekkostrawna!!!! jednak starozytni widzieli co jest dobre :) swietny przepis, napewno bedziemy burgerowac!!!!!

    OdpowiedzUsuń